Specjalna operacja bojowa Bürkl 

SS-Oberscharführer Franz Bürkl od 22.IX.1941 był funkcjonariuszem Sipo na Pawiaku, gdzie pełnił funkcję Zugführera [szef zmiany] będąc równocześnie zastępcą komendanta więzienia.

Od pierwszego dnia, dał się poznać jako sadystyczny morderca więźniów, których zabijał według własnego uznania. Dramatyczne doniesienia, które w grypsach napływały z Pawiaka mówiły, że w ciągu dwóch lat swej działalności zastrzelił lub powiesił kilkudziesięciu więźniów.

SS-Oberscharführer [st. sierż]

Oto niektóre z jego ofiar:

- Abdurachimow, lotnik sowiecki strącony w październiku 1942 w okolicy Legionowa, zastrzelony w celi 1 X 1942.

- Wiktoria Błaszkiewicz, aresztowana 2 VI 1943, powieszona w karcerze 8 VII 1943.

- Dionizy Błeszyński, urodzony 15 IX 1895, major WP, komendant Obwodu III Wola Okręgu Warszawskiego Armii Krajowej, aresztowany 23 III 1943, powieszony w karcerze 4 IV 1943.

- Chalimow, lotnik sowiecki strącony w październiku 1942 w okolicy Legionowa, zastrzelony w celi 1 X 1942.

- Mieczysław Godlewski, lat 23, zastrzelony w celi 16 VII 1943.

- Stanisław Kryk, lat 27, porucznik WP, zastrzelony 10 IV 1942 w celi Oddziału VIII.

- Teofil Matejkowski, rocznik 1899, aresztowany w końcu IV 1942, powieszony w celi 4 V 1942.

- Stefania Olszowska, lat 70, zastrzelona 9 II 1943 na schodach Oddziału VII.

Ponadto Bürkl mordował ludzi, których nie wpisano do więziennej ewidencji - głównie Żydów, na których "polował" poza murami Pawiaka. W końcu maja 1942 zastrzelił dwóch Żydów o nie ustalonych nazwiskach oraz Żyda spoza więzienia, siedzącego na balkonie pobliskiego domu.

Nie znana jest pełna lista ofiar Bürkla, gdyż nie wszystkie jego zbrodnie odbywały się przy świadkach...

Wspomina długoletni więzień Pawiaka Józef Dudek:

"Gestapowcy powiesili na Pawiaku około stu kilkunastu więźniów [...] Widziałem kiedyś jak to się odbywa. Obaj gestapowcy wchodzą do karcu, jeden z nich trzyma za sobą pasek, a drugi uderza ręką w szyję więźnia, który traci na moment przytomność. Wtedy zakładają mu pętlę i wieszają na kaloryferze czy kracie. Kiedyś na pięciożebrowym kaloryferze powiesił Bürkl czterech Żydów schwytanych w gettcie".

Franz Bürkl

W KWP zapadł wyrok śmierci, którego wykonanie zlecono "Agatowi" - oddziałowi, który na froncie walki z niemieckim aparatem terroru zastąpił rozbitą przez Gestapo "Kosę 30". Likwidacja oprawcy z Pawiaka miała być pierwszą samodzielną akcją oddziału. Kpt. "Pług" przeprowadzenie akcji powierzył I plutonowi, a dowodzić nią miał "Jeremi". Rozpoznaniem Bürkla zajęli się "Rayski", "Ewa" i "Żar". "Rayski" przystąpił do rozpoznania gestapowca, mając w ręku jedynie szczątkowe dane; ogólny rysopis, kilka charakterystycznych cech, wśród których jego uwagę zwrócił fakt, że Niemiec nie rozstaje się prawie nigdy ze swoim psem. Jego wilczur "Kastor", był również postrachem więźniów Pawiaka. "Rayski" postanowił rozpocząć przechadzki w okolicach budynku Gestapo, w miejscu, z którego codziennie o 12:30 ciężarówką na Pawiak wyruszała nowa zmiana załogi. Już po kilku dniach spostrzegł SS-mana z psem. Podjęte obserwacje potwierdziły, że to jest właśnie Franz Bürkl. W biurze meldunkowym "Żar" ustalił jego adres: ul. Polna 22. Od tego dnia zespół "Rayskiego" rozpoczął żmudną obserwację pana "B". Na początku września kpt. "Pługowi" zameldowano zakończenie rozpoznania, którego elementy zostały przekazane dowodzącemu akcją "Jeremiemu".

Likwidację postanowiono przeprowadzić 7.IX.1943 na ul. Marszałkowskiej, w pobliżu miejsca zamieszkania gestapowca.

Gdy o 9:58 z bramy domu przy ul. Oleandrów wyszedł oczekiwany SS-Oberscharführer Bürkl, "Żar" rozpracowujący gestapowca, wskazał go "Jeremiemu" i odszedł ul. Marszałkowską w kierunku pl. Zbawiciela. Jak się okazało Bürkl nie był sam: towarzyszyła mu kobieta prowadząca wózek z dzieckiem [w dotychczasowych obserwacjach nigdy jej nie widziano]. "Jeremi" zawahał się, lecz po chwili ruszył na druga stronę Marszałkowskiej, co dla pozostałych uczestników było sygnałem rozpoczęcia akcji. Z kilku metrów strzelił do Bürkla. Strzelał również "Lot" - drugi wykonawca.

W tym czasie na Marszałkowskiej rozpętało się istne piekło; do strzelaniny włączyli się przypadkowi Niemcy, z których część wybiła osłona głównych wykonawców wyroku. Największym zaskoczeniem dla Niemców był "Dietrich", który ze spokojnie stojącego mężczyzny z futerałem na skrzypce, w kilka sekund przemienił się w groźnego "stenistę"...

Po 90-ciu sekundach było już po wszystkim...

Miejsce akcji: zablokowany szlabanami wylot Litewskiej na Marszałkowską, zdjęcie wykonał wiosną 1944 ppor. cc Stefan Bałuk "Kubuś", w ramach dokumentacji niemieckich umocnień w Warszawie. Współczesne zdjęcie - lipiec 2006: "zmisiek" - wielkie dzięki!

Oddział bez strat opuścił samochodem miejsce akcji. Na jezdni ul. Litewskiej leżało ciało Bürkla, na Marszałkowskiej, w pobliżu przystanku tramwajowego leżały trupy dalszych siedmiu Niemców, którzy nieopatrznie włączyli się do strzelaniny. Taki - w dużym skrócie - był samodzielny debiut kompanii wydzielonej "Agat".

Ostatnia strona poakcyjnego raportu "Jeremiego".

Widoczne podpisy: "Jeremi phm" i "Bryl" [inny pseudonim kpt. "Pługa" - dowódcy "Agatu"]. Powyższy raport "Bryl" przesłał do ówczesnego szefa Kedywu KG płk. "Nila".

biogram

"Jeremi""Lot""Kędzior""Dietrich""Konrad"

powrót