część I

W październiku 1942 na rozkaz Reichsführera SS Heinricha Himmlera założono w Warszawie Konzentrationslager Warschau, obóz koncentracyjny, który dzięki powojennym zabiegom komunistycznych władz PRL i obecnych działań Instytutu Pamięci Narodowej jest najmniej znanym hitlerowskim obozem zagłady...

W 1973 śledztwo w sprawie zbrodni KL Warschau wszczęła sędzia Maria Trzcińska, która przez 30 lat pracowała w Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce w Instytucie Pamięci Narodowej.

Wcześniej prowadziła badania dotyczące eksperymentów pseudomedycznych, dokonywanych przez hitlerowskich lekarzy w obozach koncentracyjnych i przesłuchiwała ofiary tych eksperymentów. Następnie prowadziła śledztwo w sprawie egzekucji ulicznych w Warszawie, które naprowadziły ją na ślad Konzentrationslager Warschau...

Ten rozdział oparty jest na obszernych fragmentach książki pani Marii Trzcińskiej: "Obóz zagłady w centrum Warszawy. Konzentrationslager Warschau", Radom, "Polwen" 2002.

KL Warschau od chwili jego utworzenia został podwójnie podporządkowany: Głównemu Urzędowi Bezpieczeństwa Rzeszy [Reichssicherheitshauptamt - RSHA, p.o. szefa SS-Obegruppenführer Ernst Kaltenbrunner] i Głównemu Urzędowi Gospodarki i Administracji SS [SS-Wirtschafts- und Verwaltungshauptampt, SS-WVHA, szef SS-Oberguppenführer Oswald Pohl, w gestii tego Urzędu znajdowały się m.in. obozy koncentracyjne].

SS-Oberguppenführer Oswald Pohl

Podwójne podporządkowanie obozu wynikało z dwojakich funkcji, które miał spełniać:

- funkcje gospodarcze, tj. rozbiórkę zrujnowanej zabudowy byłego getta oraz rozbudowę z odzyskanych materiałów obiektów KL Warschau. W przyszłości na terenie zniwelowanego getta miał powstać duży park dla SS.

- funkcje ludobójcze, tj. zaprogramowane zmniejszenia liczby mieszkańców Warszawy do 500 tys. I to był jego cel główny, o charakterze strategicznym, bo według niemieckich planów ["Plan Pabsta"] Warszawa jako stolica Polski miała być zniesiona.

Do urzeczywistnienia zaplanowanej eksterminacji miasta konieczny był zorganizowany system zagłady. I taki system stworzono. KL Warschau w swej strukturze posiadał pięć Lagrów, był wyposażony w urządzenia masowego zabijania [komory gazowe] i krematoria, a ludobójczy plan wykonywały w nim formacje policyjno-obozowe, w tym także ukraińskie i łotewskie.

Kompleks KL Warschau 1942-1944. Obiekty zagłady:

Koło.

Jeden Lager za ul. Obozową. Od 1939/40 do lata 1942 był obozem jenieckim. Od października 1942 przekształcony w obóz koncentracyjny

I - "obiekt śmierci" w kształcie litery "T" ukryty w głębi lasku.

Warszawa-Zachodnia.

Dwa Lagry

- pomiędzy ul. Armatnią i ul. Bema

- pomiędzy ul. Skalmierzycką i ul. Bema.

Działał od 1942/43 do 8.VIII.1944

II - tunel śmierci z komorami gazowymi u wylotu ul. Bema.

Teren zlikwidowanego getta.

Dwa Lagry: 

- Lager "Gęsiówka" w granicach: Wołyńska, Ostrowska, Gliniana, Zamenhofa wzdłuż Gęsiej, od 19.07.43

- Lager "Bonifraterska" - pl. Muranowski - Muranowska - Bonifraterska - Franciszkańska - Nalewki, od 15.08.43

Działał od lipca 1943 do 5 sierpnia 1944.

III - trzy krematoria w Lagrze "Gęsiówka"

IV - miejsce egzekucji i palenia zwłok na podwórzu więziennym przy ul. Zamenhofa 19.

V - spalarnia zwłok w fabryce pożydowskiej pomiędzy ul. Gęsią i ul. Glinianą.

VI - miejsce egzekucji i palenia zwłok przy ul. Nowolipki 25-31 i ul. Nowolipie 32

VII - miejsce egzekucji i palenia zwłok na dawnym boisku "Skry" między ul. Okopową, Karolkową i Mireckiego.

Lagry KL Warschau rozlokowano w trzech dzielnicach Warszawy:

- na osiedlu Koło, za miejscowym laskiem, stworzono jeden Lager,

- w Warszawie-Zachodniej za Dworcem PKP powstały dwa Lagry,

- na terenie zlikwidowanego getta utworzono dwa Lagry: wzdłuż ul. Gęsiej ["Gęsiówka"] i przy ul. Bonifraterskiej.

Wymienione Lagry rozbudowywano i uruchamiano sukcesywnie, przy czym wszystkie zostały połączone między sobą bezpośrednią obwodnicą kolejową, tworząc zwarty kompleks organizacyjny i funkcjonalny pod jedną Komendą. KL Warschau działał przez dwa lata: od października 1942 - czyli od głównej likwidacji getta - do sierpnia 1944, tj. do Powstania Warszawskiego, kiedy to obóz został ewakuowany.

Najwcześniej powstał obóz na osiedlu Warszawa-Koło. Stało się to już na przełomie 1939/40, czyli w czasie gdy opracowywano "Plan Pabsta" dotyczący likwidacji Warszawy jako stolicy Polski. Lager na Kole był położony w sprzyjających dla utajnienia warunkach naturalnych. Wybudowany został na terenie niezasiedlonym za miejscowym laskiem, w bezpośrednim sąsiedztwie strzeżonych niemieckich zakładów zbrojeniowych w Forcie Bema, za którymi nieco dalej znajdowało się niemieckie lotnisko Bemowo. Lager na Kole nie był od razu obozem koncentracyjnym. Najpierw, podobnie jak Brzezinka i Majdanek, pełnił funkcję obozu jenieckiego [Kreigsgefangenenlager], w którym internowano część oficerów i żołnierzy Wojska Polskiego z kampanii wrześniowej 1939.

Jeńcy polscy byli zmuszani do prac przy wznoszeniu fortyfikacji, w hangarach oraz przy budowie licznych na tym terenie bunkrów i schronów. Z dyrektywy Himmlera z 9 października 1942 wynika, iż już na podstawie wcześniejszego rozkazu, Lager na Kole przekształcony został w obóz koncentracyjny. Po przekształceniu obozu z jenieckiego w koncentracyjny więziono w nim głównie mieszkańców Warszawy. Ze zdjęć lotniczych wykonanych nad Warszawą w 1947, przekazanych dla śledztwa IPN przez Sztab Generalny WP, wynika, że Lager na Kole zajmował powierzchnię ponad 20 ha, na której stało 55 baraków. Jego zaludnienie, licząc średnio po 200 więźniów na barak, wynosiło jednorazowo ok. 11 tysięcy więźniów. W głębi lasku, gdzie były rozlokowane baraki dla więźniów, usytuowano obiekt widoczny na wymienionych zdjęciach, w kształcie dużej litery "T". Po obiekcie tym zachowały się do dnia dzisiejszego fundamenty, na podstawie których można odtworzyć prawdopodobną całość tego "obiektu śmierci". Był on wieloczęściowy i miał obok budynki towarzyszące. W zachowanej konstrukcji biegły sądowy [w czasie oględzin obiektu przeprowadzonych w dniach 9 i 12 X 1990] stwierdził wybetonowany ścianami prostokątny dół o wymiarach 5 x 12 m oraz wewnątrz budowli obudowany ścianami cementowymi wykop pod piecowisko. Do obiektu tego, jak podawali świadkowie, Niemcy doprowadzali wewnętrznymi drogami leśnymi więźniów z Lagru, nie raz także osoby z zewnątrz, i w tym obiekcie ich "likwidowali".

W 1942 dowódca SS i Policji na Dystrykt Warszawski SS-Oberführer Ferdinand von Sammern-Frankenegg na interwencję władz Wehrmachtu domagających się aresztowań zakładników, by przeciwdziałać sabotażom w przemyśle zbrojeniowym, stwierdził, że to nie ma sensu, bo i tak odbywają się egzekucje. W dniu 27 września 1943 na konferencji policyjnej, dotyczącej stanu bezpieczeństwa w Generalnej Guberni, SS-Oberführer dr Walther Bierkamp [Dowódca SS i Policji Wschód] stwierdził, że:

"[...] w Warszawie ukrywa się 25 tys. byłych polskich oficerów, których należy uznać za członków grup terrorystycznych i rozstrzelać".

Więźniowie Lagru na Kole likwidowani byli nie tylko w miejscowym "obiekcie śmierci". Świadkowie Maria i Marian Cygan, którzy w czasie okupacji mieszkali na Kole, podali, że:

"Niemcy wywozili więźniów z baraków ciężarowymi samochodami «budami». Ludzie ci znikali i nie wiadomo, co Niemcy z nimi robili. Po dwóch, trzech dniach opróżnione baraki Niemcy zapełniali nowymi transportami więźniów, którzy następnie również byli wywożeni i bez śladu znikali. I to się powtarzało".

Świadek naoczny Adela K., która w czasie okupacji mieszkała w Warszawie-Zachodniej w odległości ok. 300 m od tamtejszego tunelu w ciągu ul. Bema, zeznała, że:

"[...] samochody niemieckie, zakryte, wyglądające jak wojskowe, prowadzone przez SS-manów, 3-4 razy w tygodniu wjeżdżały od strony Woli do tunelu, w którym Niemcy urządzili kaźń, w której gazowali ludzi".

Obóz na Kole zbudowany w pierwszych miesiącach okupacji działał zbrodniczo aż do wybuchu Powstania Warszawskiego.

Jesienią 1942 Niemcy przystąpili do budowy kolejnych dwóch Lagrów w Warszawie-Zachodniej, w okolicach Dworca Kolejowego. W meldunku Delegatury Rządu na Kraj z 3 grudnia 1942 czytamy:

"Na terenach przyłączonych ostatnio do Obozu przebywa 10 tysięcy Żydów z Grecji. Są oni zatrudnieni przy budowie powstającego Obozu dla Polaków mającego pomieścić 40 tys. osób". Większość baraków została wybudowana i oddana do użytku już w grudniu 1942. Całkowite zakończenie budowy obydwu Lagrów nastąpiło na przełomie 1942/43. Formalne stwierdzenie uruchomienia nastąpiło w Zarządzeniu Wykonawczym RSHA z 16.III.1943. Teren obozowy rozciągał się po obu stronach tunelu w ciągu ul. Bema. Jeden z Lagrów ["Lager II"] rozmieszczony był na powierzchni ok. 30 ha, pomiędzy ulicami: Mszczonowską, Armatnią i Bema. Posiadał on 20 baraków. Po przeciwnej stronie tunelu przy ul. Skalmierzyckiej, w okolicy gdzie obecnie znajduje się Dworzec PKS, usytuowano następny obóz ["Lager III"]. Zajmował on powierzchnię ok. 20 ha, na której wybudowano 12 baraków dla więźniów. Lagry składały się z 32 baraków. Wszystkie baraki liczyły co najmniej po 600 miejsc, z wyjątkiem czterech baraków mniejszych po 300 miejsc, które mieściły łącznie nie mniej jak 18 tys. więźniów. Byli to głównie Polacy i Grecy - w tym Żydzi greccy.

Tunele w ciągu ul. Bema w Warszawie Zachodniej.

W lewym tunelu, jesienią 1942 Niemcy urządzili monumentalną komorę gazową... Jest to miejsce męczeńskiej śmierci kilkudziesięciu tysięcy warszawiaków.

Tunele w ciągu ul. Bema, zdjęcie lotnicze z 1947

Zamiast planowanych 10 tys. obcokrajowców przybyło ich do Warszawy tylko 3 tys. dostarczonych przez Główny Urząd Gospodarki i Administracji SS do budowy obozu. Było to jesienią 1942. Po zakończeniu budowy obozu więźniowie ci byli dowożeni do pracy: do Fabryki Karabinów przy ul Dworskiej ["Gerlach"] oraz do Fabryki "Philips" przy ul. Karolkowej. Pracowali też przy rozładunku wagonów. Od wiosny 1943 w Lagrach w Warszawie Zachodniej przebywali w zasadzie tylko Polacy, w większości z łapanek ulicznych w Warszawie. Obydwa Lagry ogrodzone były drutem kolczastym w dwóch rzędach; zasiek miał wysokość 3 m. Przy ogrodzeniach umieszczono wieże strażnicze obsadzone prze SS-manów. Pomiędzy ogrodzeniami chodzili patrolujący teren SS-mani z psami. Istnienie obozów w Warszawie-Zachodniej potwierdzone zostało zdjęciami lotniczymi WP, wykonanymi nad Warszawą w 1945. W opisie kartograficznym tych zdjęć, stwierdzono, że "Lager II" położony był w odległości około 25 m od tunelu w ciągu ul. Bema. Posiadał bramy wjazdowe od ul. Armatniej i bramę główną od ul. Bema. Także "Lager III" posiadał bramę główną wychodzącą na tunel przy ul. Bema. Takie usytuowanie obu Lagrów po obu stronach tunelu nie było przypadkowe. W tunelu tym Niemcy zorganizowali bodaj największą komorę gazową z wszystkich istniejących wówczas w obozach zagłady. Mordowano w niej tysiące więźniów, mieszkańców Warszawy. Lagry w Warszawie-Zachodniej były połączone obwodnicą i bocznicą kolejową z Lagrami w getcie.

Polecenie przeniesienia obozu koncentracyjnego także na teren getta warszawskiego zawarte było już w rozkazie Himmlera z 16.II.1943. Wykonując ten rozkaz, bezpośrednio po zdławieniu powstania w getcie w kwietniu-maju 1943 przystąpiono do urządzania obozu koncentracyjnego w części dawnego więzienia wojskowego przy ul. Gęsiej 24, gdzie od jesieni 1942 mieścił się już tzw. "wychowawczy obóz pracy" ["Arbeitserziehungslager"]. Jednak pomieszczenia dawnego więzienia wojskowego na potrzeby obozu koncentracyjnego okazały się niewystarczające. Wobec tego włączono do niego więzienie Pawiak, rozbudowując równocześnie nowe obiekty i baraki obozowe.

Świadek Henryk Wasser wspomina:

"[...] po 19 kwietnia 1943 przebudowano i zabudowano bloki i place na omawianym odcinku ul. Gęsiej, tak że wszystkie budynki stanowiły jeden wielki kompleks obozu koncentracyjnego «Gęsiówka»".

Dowódca SS i Policji na Dystrykt Warszawski SS-Brigadeführer und Generalmajor der Polizei Jürgen Stroop, w raporcie z 16 maja 1943 o ostatecznej likwidacji powstania w getcie warszawskim, zaproponował przekształcenie więzienia Pawiak przy ul. Dzielnej 24/26 w tym getcie w obóz koncentracyjny. 11 czerwca 1943 Heinrich Himmler skierował rozkaz do SS-Oberguppenführera Oswalda Pohla - szefa SS-WVHA - polecający przekształcenie więzienia Pawiak w obóz koncentracyjny. Rozkaz został wykonany. Pohl w meldunku z 23 lipca 1943 zawiadomił Himmlera o utworzeniu w byłym getcie nowego obozu koncentracyjnego.

Baraki w "Gęsiówce".

Utworzono dwa nowe Lagry:

- pierwszy pomiędzy ulicami: Wołyńską, Ostrowską, Glinianą i Zamenhofa wzdłuż ul. Gęsiej. Rozpoczął on funkcjonowanie z dniem 19 lipca 1943.

- drugi Lager zainstalowano przy ul. Bonifraterskiej. Uruchomiono go z dniem 15 sierpnia 1943. Po tej dacie w dalszym ciągu trwała rozbudowa obiektów obozowych. Technicznym budowniczym obozu na terenie byłego getta był SS-Gruppenführer inż. Kammler z SS-WVHA. Z jego raportów przesyłanych do Pohla i Himmlera wynika, że pod obóz w getcie przeznaczono teren o powierzchni 50 ha. Główną siłę fizyczną przy rozbudowie obozu stanowili więźniowie obcokrajowcy [w tym Żydzi], dostarczeni przez SS-WVHA z obozów koncentracyjnych spoza Warszawy. W opisie kartograficznym opracowanym przez Przedsiębiorstwo Geodezyjno-Kartograficzne w Warszawie na podstawie zdjęć lotniczych wykonanych w 1945, stwierdzono, że na terenie części zamkniętego getta zbudowano tzw. "obóz ścisły".

"Obóz ścisły" został otoczony murem z umieszczonymi nad nim wieżami strażniczymi. Mury okalające obóz zostały w górnej części ogrodzone drutem kolczastym umocowanym na izolatorach. Z uwagi na to, że w obozie oprócz Polaków znajdowali się więźniowie innych narodowości na murach umieszczono tablice ostrzegawcze w języku polskim, francuskim, greckim, węgierskim i niemieckim. Na "Szkicu orientacyjnym tereniu Obozu Koncentracyjnego przy ul. Gęsiej w Warszawie z 20 maja 1946", sporządzonym przez V Komisariat Milicji Obywatelskiej w Warszawie dla Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Niemieckich w Warszawie, utrwalono istniejące jeszcze wówczas 24 baraki obozowe, wszystkie liczące po 600 miejsc, z wyjątkiem 6 baraków o pojemności 200 miejsc. Łącznie mogły one pomieścić do 12 tys. więźniów.

Strażacy polscy, wykonując przed Powstaniem Warszawskim ćwiczenia rutynowe na dachu fabryki Pfeiffera przy ul. Glinianej naprzeciwko zabudowań obozowych, sporządzili zdjęcia tych baraków.

"Obóz ścisły" posiadał bramy:

- przy ul. Zamenhofa 19

- przy ul. Gęsiej 24

- przy ul. Okopowej z wylotem na miejsce straceń na boisku "Skry"

- przy ul. Glinianej przy torowisku obozowej kolejki wąskotorowej

- wjazdową do podobozu dla Żydów od strony ul. Nowolipki 29

- wjazdowe do więzienia Pawiak przy ul. Dzielnej i przy ul. Pawiej.

Poza dwoma Lagrami przy ul. Gęsiej i przy ul. Bonifraterskiej do obozu koncentracyjnego w getcie wchodziły:

- więzienie Pawiak przy ul. Dzielnej 24/26 w getcie, włączone do KL Warschau rozkazem Himmlera z 11.VI.1943. Po włączeniu więzienia Pawiak do KL Warschau raporty podziemia donosiły:

"codzienne egzekucje więźniów Pawiaka przeprowadzane są w obozie przy ul. Gęsiej. Zwłoki palone są na podwórzu od strony ul. Zamenhofa 19" ["Informacja bieżąca" nr 26/99, z dnia 7.VII.1943].

- podobóz dla Żydów między ulicami Nowolipie i Nowolipki. Zakwaterowani w nim byli więźniowie cudzoziemscy przywiezieni z innych obozów jako siła robocza do budowy KL Warschau. Istnienie podobozu dla Żydów zostało potwierdzone już w czasie śledztwa w sprawie Ludwiga Hahna.

- dawne więzienie wojskowe przy ul. Gęsiej róg Zamenhofa ["Gefängnis Gänsestrasse 24"]. Od jesieni 1942 w części tego więzienia umieszczony był tzw. "wychowawczy obóz pracy policji bezpieczeństwa" ["Arbeitserziehungslager der Sicherheitspolizei Warschau"]. Na przełomie listopada i grudnia 1943 obóz pracy został przeniesiony na ul. Litewską, a jego pomieszczenia w całości wraz z nazwą "Gęsiówka" przejął "obóz ścisły" koncentracyjny - co będzie powodem częstego mylenia obu tych obozów.

Cały kompleks obozowy KL Warschau połączony był ze sobą bezpośrednią obwodnicą kolejową. Do obozu doprowadzono bocznicę kolejową, prowadzącą od obwodnicy kolejowej z Dworca Warszawa-Zachodnia do Dworca Gdańskiego. Odczyt powojennych zdjęć lotniczych oraz plan kompleksu KL Warschau wykazały, że obwodnica wychodziła z terenu Lagru w getcie od ul. Stawki, gdzie było rozgałęzienie bocznicy do Lagru na Kole i do Lagrów w Warszawie-Zachodniej. Przy Warszawie-Zachodniej obwodnica wjeżdżała wprost nad tunele mieszczące komory gazowe. Wjazd kolejowy do "Lagru II" prowadził od ul. Mszczonowskiej, natomiast "Lager III" sąsiadował z bocznicą kolejową od strony stacji Warszawa-Zachodnia. Na terenie Lagru w getcie od torowiska przy ul. Stawki biegły tory w pobliżu "obozu ścisłego". Przecinając ul. Gęsią, prowadziły w kierunku Pawiaka. Natomiast z "obozu ścisłego" ul. Glinianą przebiegała obozowa kolejka wąskotorowa. Organizacja kolejowa całego kompleksu obozowego w trzech dzielnicach miasta służyła nie tylko wywożeniu gruzu z rozbiórki dzielnicy żydowskiej [jak podaje Kammler]. Poza transportami towarowymi miała za cel obozowe transporty ludzkie, wśród których były tzw. "transporty niewiadome" z obław i łapanek, które potajemnie znikały. Przewożenie takich transportów w wagonach towarowych sprzyjać miało ich maskowaniu i utajnianiu.

W meldunku Delegatury Rządu na Kraj z 3 grudnia 1942 podano, iż na terenach ostatnio przyłączonych do obozu Niemcy budują obóz dla Polaków, mający pomieścić łącznie ok. 40 tys. osób. KL Warschau, zbudowany w trzech dzielnicach Warszawy jako pieciolagrowy kompleks, taką liczbę osiągnął. Zajmował tereny o powierzchni ok. 120 ha, na których wzniesiono 119 baraków o pojemności łącznej do 41 tys. miejsc.

Więźniowie KL Warschau i ofiary uśmiercane w komorach gazowych Warszawy-Zachodniej w poważnej części pochodzili z tzw. "transportów niewiadomych". W "Encyklopedii Obozów" na temat tych transportów napisano:

"W okresie nasilonych obław ulicznych wywózki następowały tak często, że zarejestrowanie ich wszystkich przez konspirację stawało się niemożliwe [...]. W większości wypadków nie wiadomo dokąd i w jakim celu wywożono więźniów".

Oto przykłady takich transportów:

1) W dniu 11 stycznia 1943 w depeszy do szefa IV Departamentu [Gestapo] RSHA, SS-Obegruppenführera Heinricha Müllera, Himmler rozkazał przeprowadzenie w Generalnej Guberni masowych aresztowań i deportacji do obozów koncentracyjnych "elementów proletariackich" płci męskiej i żeńskiej.

SS-Obegruppenführer Heinrich Müller - enigmatyczny szef Geheime Staatspolizei w berlińskiej centrali RSHA.

W depeszy czytamy:

"Aresztowania mają być zakrojone na taką skalę, aby w Generalnej Guberni zmniejszyły się środowiska proletariackie i tym samym znacznie zelżała sytuacja na odcinku band".

Jako przykład Himmler wymienił Warszawę. W następstwie tego rozkazu przeprowadzono w Warszawie w dniach 15-22 stycznia 1943 obławy na niespotykaną dotąd skalę. Według ustaleń Delegatury Rządu na Kraj zatrzymano wówczas nie mniej jak 30 tys. mieszkańców stolicy, z których około 10 tys. deportowano do Oświęcimia i na Majdanek, a 20 tys. pozostało na miejscu w Warszawie, pytanie: gdzie?

W tym czasie działały już w stolicy Lager na Kole i dwa Lagry w Warszawie-Zachodniej posiadające razem 87 baraków. Były one w stanie wchłonąć 20 tys. ludzi ze styczniowych łapanek.

2) W nocy 1/2 września 1943 policja niemiecka przeprowadziła dużą akcję aresztowań posługując się przygotowanymi wcześniej listami, które obejmowały ok. 5000 nazwisk.

3) W dniu 27 września 1943 na krakowskiej konferencji policyjnej na temat stanu bezpieczeństwa w Generalnej Guberni SS-Oberführer Bierkamp stwierdził:

"W Warszawie ukrywa się ok. 25 tysięcy byłych oficerów. [...] planuje się przeprowadzenie wielkiej obławy w Warszawie [...]. Osoby zamieszkujące w Warszawie bez zameldowania, które nie będą mogły się w dostatecznym stopniu wylegitymować, muszą być rozstrzelane, gdyż wszystkich tych, którzy ukrywają się w Warszawie należy uznać za członków grup terrorystycznych".

4) W dniach 13 i 14 października 1943 zatrzymano w Warszawie [według raportu Komórki Więziennej Delegatury Rządu na Kraj z 15 października 1943] około 3 tys. osób, z których 350 umieszczono na Pawiaku, a kilkadziesiąt stracono w egzekucjach ulicznych i w ruinach byłego getta. Co się stało z pozostałymi ponad 2500 osobami? Nie wiadomo...

5) W historiografii przyjmuje się, że Niemcy z Warszawy do obozów koncentracyjnych poza Warszawę wywieźli ponad 21 tys. osób, zaś na roboty przymusowe miało być wywiezionych ogółem około 136-140 tys. mieszkańców Warszawy [W. Bartoszewski, M. Drozdowski]. Tymczasem, jak wykazano w "Encyklopedii Obozów", na roboty przymusowe z Warszawy wywieziono faktycznie nieco ponad 70 tys. mieszkańców. Zachodzi więc znowu pytanie: co się stało z drugą połową, czyli ok. 70 tys. osób z warszawskich "transportów niewiadomych"?

Gdzie się podziały? Co się z nimi stało? Czy transporty w ogóle z Warszawy wyjechały? Odpowiedzi na te pytania należy szukać w tunelach Warszawy-Zachodniej...

Do urzeczywistnienia planu eksterminacji miasta i zmniejszenia liczby jego mieszkańców do 500 tys. konieczne były nie tylko gromadzone w Lagrach tysięczne zasoby ludzi przeznaczonych do stracenia, ale także urządzenia masowej zagłady... Dostarczanych do Lagrów ludzi z łapanek i wielkich "transportów niewiadomych" nie można było zlikwidować środkami konwencjonalnymi tylko przez rozstrzelanie. Było to z kilku powodów niewykonalne. W związku z tym Niemcy zainstalowali komory gazowe. Urządzili je jesienią 1942 w zaadaptowanym do tego celu tunelu w ciągu ul. Bema w Warszawie-Zachodniej, razem z pobudowanymi w tym czasie Lagrami usytuowanymi obok tunelu. Według naocznych świadków i biegłych sądowych w dziedzinie mechaniki cieczy i gazów:

"Tunel, wentylatornia z szybami i banie na międzytorzu stanowiły jeden zespół funkcjonalny, mający cechy monstrualnych komór gazowych", w których likwidowano transporty ludzkie kilka razy w każdym tygodniu od jesieni 1942 do sierpnia 1944. Zwłoki zagazowanych ludzi Niemcy przewozili na spalenie do krematoriów znajdujących się w Lagrze na terenie byłego getta, nazywanym "Gęsiówką". Oto niektóre z dowodów na ten temat:

Zawiadomienie o komorach gazowych

Warszawa, dn. 12.XII.1988

Piotr Kijowski dr inż.

specjalista mechaniki

cieczy i gazów

Główna Komisja Badania Zbrodni

Hitlerowskich w Polsce

Instytut Pamięci Narodowej

 

Zawiadomienie

 

 

W ślad za ustnym zawiadomieniem z grudnia 1987 zgłaszam niniejszym zawiadomienie o częściowo zachowanych z czasów okupacji obiektów komór gazowych w tunelach Warszawa-Zachodnia...

Kompleks obiektów jest nonsensowny jeśliby chodziło wyłącznie o wentylację tuneli.

Kompleks obiektów: banie na międzytorzu PKP - wentylatornia - tunele, mógł spełniać i spełniał role komór gazowych, stanowiąc obiekt o ogromnej, niespotykanej gdzie indziej wydajności i stwarzający ponadto możliwości eksperymentowania na skalę przemysłową z użyciem różnych gazów.

Szczegółowe uzasadnienie zawiadomienia w załączeniu.

/-/  Piotr Kijowski dr inż.

 

Z uwagi na to, że opisane w zawiadomieniu urządzenia techniczne znajdowały się na terenie kolejowo-drogowym, Główna Komisja Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu zwróciła się pisemnie do gospodarzy tego terenu z prośbą o przekazanie informacji, czy specyficzne urządzenia znajdujące się w wiadukcie i tunelu w Warszawie-Zachodniej są obiektami kolejowymi lub drogowymi służącymi do wentylacji tunelowej. Zarówno Dyrekcja Centralna Okręgowych Kolei Państwowych jak i zawiadowca stacji Warszawa-Zachodnia, a także dyrektor Wojewódzkiej Dyrekcji Dróg Publicznych w licznych pismach skierowanych latem 1988 do IPN wykluczyli możliwość, aby urządzenia te były obiektami kolejowymi czy drogowymi.

Dostęp na torowiska kolejowe, przylegające do terenów obozowych, mieli poza Niemcami pracownicy służb kolejowych. Jednym z nich był świadek Feliks J., inż. mechanik, który w czasie okupacji od 1940 aż do Powstania Warszawskiego pracował w charakterze maszynisty parowozu na stacjach w Warszawie-Wschodniej, Zachodniej i na Pradze. Stąd też miał warunki do szerszych obserwacji własnych, a także pozyskiwania od innych kolejarzy informacji dotyczących usytuowania obozów, ich obiektów oraz losów więźniów. Stwierdził, że Lagry w Warszawie-Zachodniej były częścią Konzentrationslager Warschau. Tereny obozowe rozciągały się po obu stronach tunelu w ciągu ul. Bema, nad którym przebiegały torowiska kolejowe, a wewnątrz którego mieściły się komory gazowe. Świadek, będąc maszynistą prawie codziennie przejeżdżał przez Dworzec Warszawa-Zachodnia. Osobiście widział, jak wielokrotnie pod tunel przyjeżdżał samochód ciężarowy załadowany butlami z gazem, które robotnicy wtaczali do tunelu. Dostarczane butle z gazem były opróżniane w baniach na międzytorzu nad wentylatornią, zbudowanych jednocześnie z Lagrami jesienią 1942. Świadkowi oraz innym kolejarzom było wiadomo, że w butlach znajdował się gaz trujący i że w tunelu Niemcy uśmiercali więźniów obozu. Gazowanie hitlerowcy przeprowadzali nocą, a bardzo wcześnie rano wywożono zwłoki zagazowanych ludzi. Świadek Feliks J. widywał wielokrotnie, jak więźniowie wynosili z tunelu pod torami całe stosy zwłok ludzkich i wrzucali je na skrzynie samochodów ciężarowych oznakowanych literami "WH", które odjeżdżały w kierunku Woli. Zwłoki nie miały śladu po kulach. Członkowie "Tod-Kommando" ["komando śmierci"], w którym przy konwoju pracowali Polacy, mówili mu, że zwłoki zagazowanych i zmarłych w obozie przewożą na spalenie do krematorium w "Gęsiówce". Za każdym razem przyjeżdżały 2-3 samochody ciężarowe. Wszystko odbywało się pod silną eskortą SS. Inny kolejarz, Antoni W., który w czasie okupacji pracował jako kierownik pociągu gospodarczego, zeznał, że wiadukt i tunel w ciągu ul. Bema zostały wybudowane przed wojną. Na początku okupacji tunel był czynny, a potem, z przyczyn mu nie znanych, Niemcy go zamknęli. Jego uwagę zwracał fakt, że przy zamkniętym tunelu ciągle kręcili się uzbrojeni Niemcy... Pomiędzy ul. Bema, gdzie znajdował się tunel, a ul. Tunelową Niemcy zbudowali obiekt, który przypominał jakby "schron". Tu mieściła się wentylatornia i jeszcze jakieś inne urządzenia. Obok tego "schronu" między torowiskami zbudowano dwie wieże o wysokości ponad 30 m i szerokości u podstawy około 15 m. Na szczytach tych wież stale przebywali strażnicy z karabinami maszynowymi i dlatego świadek się do nich nie zbliżał.

Świadek naoczny Adela K., mieszkanka Warszawy Zachodniej, zeznała:

"W czasie okupacji i przed wojną aż do Powstania zamieszkiwałam w Warszawie przy ul. Szujskiego, w odległości ok. 300 metrów od tunelu. [...] Jesienią 1942 po raz pierwszy zobaczyliśmy samochody niemieckie zakryte. Wyglądały jak wojskowe. Wozy te prowadzili SS-mani w czarnych mundurach. Wtedy kiedy wozy te pojawiły się przy tunelu, to tunel był nieprzejezdny i nieprzechodni dla ludzi. Wozy te wjeżdżały do tunelu od strony ul. Armatniej - Woli, a wyjeżdżały od strony Ochoty. Po przywiezieniu transportu do tunelu słychać było jęki ludzkie. [...] Wwożono do tunelu jednorazowo cztery wozy, czasem mniej, czasem więcej. Jak oni ludzi gazowali w tunelu, to rozchodził się zapach gazu, to czuć go było aż na ulicy Szujskiego, gdzie mieszkałam. Wozy wjeżdżające i wyjeżdżające z tunelu widziałam na własne oczy. Miałam wtedy 21 lat. Takie transporty z ludźmi do tunelu Niemcy wwozili do Powstania Warszawskiego. Po wybuchu Powstania wysiedlono wszystkich mieszkańców naszego budynku na Zieleniak [...]. Po przywiezieniu transportu do tunelu Niemcy nakazywali mieszkańcom zasłonięcie okien. Kto by nie zasłonił, do niego strzelano [...]. Rozkaz zasłonięcia okien przekazywał nam blokowy, który dostawał rozkaz od Niemców. [...] w tunelu przy ul. Bema Niemcy gazowali ludzi, tak jak podałam, od jesieni 1942 do sierpnia 1944 [...] Kiedy niemieckie wozy wjeżdżały z ludźmi do tunelu, to ja z mego domu widywałam te wozy i słyszałam głośne krzyki, jęki i płacze. Słyszałam, bo było ich dużo. Wozy z ludźmi wjeżdżały 3 razy i więcej w tygodniu, 3 do 4 razy w tygodniu. [...] Z reguły [...] późnym wieczorem. Wieczorem echo tych jęków rozchodziło się po okolicy, która była spokojna i cicha i nic nie zagłuszało tych jęków. [...] Tak, jak sobie przypominam, jeden tunel był przejezdny przed 1939, a drugi był szykowany, była rozpoczęta budowa. W tym niewykończonym tunelu Niemcy urządzili kaźnię, w której gazowali ludzi".

Zeznanie świadka Franciszka B., mieszkańca ul. Armatniej:

"[...] Baraki były rozlokowane przy ul. Bema, Armatniej, Ordona i Mszczonowskiej. Więźniowie znikali nocą po kryjomu [...]. Baraki się opróżniały, a potem Niemcy zapełniali je nowymi transportami więźniów".

Zeznanie świadka Stanisława W., ekonomisty, w czasie okupacji pełniącego służbę w wywiadzie i kontrwywiadzie AK:

"Po wybuchu Powstania Warszawskiego dostałem rozkaz od dowódcy zgrupowania «Radosław» [ppłk. Jan Mazurkiewicz "Radosław"] udania się w rejon Dworca Zachodniego i rozeznania sytuacji dyslokacji wojsk niemieckich [...]. Ulokowałem się w jednym z takich opuszczonych domów naprzeciwko wylotu tunelu pod liniami Dworca Zachodniego PKP, w odległości około 500-700 m od tego tunelu i przez lornetkę obserwowałem ruch, jaki był przy tunelu. Było to dokładnie 3 sierpnia rano około godz. 8-9. Przez godzinę czasu mojej obserwacji widziałem, jak SS-mani doprowadzili grupy ludności cywilnej Warszawy [od kilkunastu do kilkudziesięciu osób każda grupa] i dokonywali selekcji, oddzielając kobiety i dzieci od mężczyzn. Po czym kobiety i dzieci pod konwojem niemieckim były odprowadzane w kierunku Dworca PKP Warszawa-Zachodnia [...]. Natomiast mężczyzn wpędzano do tunelu, który od strony Woli był odkopany. [...] z tytułu pełnionej służby w wywiadzie wiadomo mi, że w okresie od 2 do 8 sierpnia 1944 Niemcy wymordowali w tunelu około 4 tys. mężczyzn. Potwierdził to mój podwładny Stanisław Mikulski w dniu 8 sierpnia 1944 w meldunku złożonym dla Komendy Głównej AK. On był wyselekcjonowany do grupy mężczyzn przy tunelu, z której zbiegł, po czym schował się i dalej obserwował, co się w tunelu działo".

Podczas ewakuacji obozu, Niemcy niektóre ważniejsze dokumenty zabrali ze sobą, poczym je w panicznej ucieczce przed nacierającym frontem porzucili. Część z nich została odnaleziona na początku czerwca 1946 we Wrocławiu, w byłych koszarach SS u zbiegu ulic Sudeckiej i Kampinoskiej. Jeden z nich, datowany 1 lipca 1944 w Warszawie, dotyczy komór gazowych...

Gaz trujący do usytuowanego pomiędzy Lagrami tunelu Warszawy-Zachodniej dowożony był z "Gęsiówki".

Cyklon B. Cyjanowodór HCN, kwas cyjanowodorowy, kwas pruski, związek chemiczny, silnie trująca, lotna, bezbarwna ciecz o zapachu gorzkich migdałów. Cyjanowodór jest zaliczany do bojowych środków trujących i jego działanie polega na zahamowaniu oddychania komórkowego na skutek unieczynnienia enzymów oddechowych. Cyjanowodór przedostając się poprzez błony śluzowe i skórę, głównie poprzez płuca do krwi, blokuje proces uwalniania tlenu z czerwonych ciałek krwi, w wyniku czego następuje jak gdyby wewnętrzne "uduszenie". Towarzyszą temu objawy porażenia ośrodków oddechowych połączone z uczuciem lęku, zawrotami głowy i wymiotami.

Wiosną 1946 świadkowie widzieli tam osobiście magazyn, w którym znajdowały się "tysiące puszek z trupimi główkami", takich jakie widzieli w Oświęcimiu. W puszkach tych znajdował się gaz "Zyklon B" - stosowany w komorach gazowych [świadkowie A. J. Dmowski, F. Jedynak].