2.VIII.1944, ok. godz. 8:00, stanowiska I plutonu 2. kompanii baonu "Parasol", zlokalizowane w rejonie skrzyżowania ul. Żytniej i Karolkowej, zostały zaatakowane przez dwa czołgi typu "Panther", należące prawdopodobnie do I baonu 27. pułku 19. DPanc. Wozy nadjechały ul. Karolkową od strony ul. Wolskiej. Bez przeszkód sforsowały lekką barykadę na ul. Karolkowej, którą 1.VIII.1944 wykonano z belek, desek, śmietników i mebli - nie mogła więc stanowić poważnej przeszkody dla czołgów. Żołnierze "Parasola" nie posiadając broni przeciwpancernej opuścili barykadę, zajęli stanowiska flankujące za murem i w Domu Starców, równoległym do ulicy. Ataki butelkami zapalającymi nie dały rezultatu - w tym czasie padał rzęsisty deszcz.

Barykada na Karolkowej, widok w kierunku Żytniej - stan późniejszy. Z głębi nadjechały czołgi...

Czołgi połączone stalową liną ewakuacyjną, po sforsowaniu barykady ruszyły w głąb ul. Karolkowej. Przy bramie fabryki "Telefunken" [róg Karolkowej i Mireckiego], zostały obrzucone granatami przez dwuosobową czujkę z baonu "Zośka". Granaty nie wyrządziły większych szkód pojazdom. Zdeprymowane załogi usiłowały przedostać się ul. Mireckiego do ul. Okopowej i dalej na północ w stronę Powązek. Przejechały ul. Mireckiego ostrzeliwując mijane zabudowania z karabinów maszynowych i następnie skręciły w lewo, kierując się ul. Okopową na północ. Na ul. Okopowej czołgi ponownie zaatakowano. Tym razem do akcji włączyły się plutony "Alek" i "Felek" 2. kompanii "Rudy" baonu "Zośka". 

Niemieccy czołgiści wzięci do niewoli

Żołnierze pchor. "Kołczana" [Eugeniusz Koecher] obsadzający cmentarz żydowski i garbarnię Pfeiffera zaatakowali granatami zza muru cmentarza. Ich rzutami kierował siedzący na murze obserwator. Poskutkował dopiero atak "gamonami" [ciężkie angielskie granaty ppanc.]. Pierwszy czołg wpadł na stalowy słup tramwajowej sieci trakcyjnej [zachowane zdjęcia przeczą tym opisom] i stanął unieruchomiony przy skrzyżowaniu Okopowa - Gliniana. Załoga poddała się bez dalszej walki [w/g innych relacji załoga ta przesiadła się do drugiej "Panthery"].

W tym czasie druga maszyna zawróciła i ruszyła w przeciwnym kierunku [na południe - kierunku pl. Kercelego]. Po przejechaniu kilkudziesięciu metrów zaatakowali ją 2 kg improwizowaną miną [trotyl w worku brezentowym] żołnierze plutonu osłony dowódcy Kedywu [dywizjon 1806 z 1. pułku strzelców konnych AK]. Ponownie mijając skrzyżowanie Okopowa - Mireckiego wóz ten został również ostrzelany z "PIAT'a", gdy mijał m.p. dowództwa zgrupowania "Radosław" [ul. Okopowa 41]. Trafiona w tył wieży "Pantera" rozwalając wysoki mur ciągnący się wzdłuż Okopowej [nr 35 - ogrody warzywne RGO] zjechała z 1,5 m skarpy i wbiła się w drewniany domek ogrodnika, stojący na południe od rogu Mireckiego-Okopowa. Po chwili całą załogę wzięto do niewoli... Ogółem w polskie ręce dostało się 10 [11?] niemieckich czołgistów, pewne ilości granatów, broni osobistej, żywności i zapasowe mundury. 

Zastrzegam, że opisany przebieg wydarzeń oparty został na kilkunastu relacjach, wspomnieniach i raportach żołnierzy zgrupowania "Radosław", które często są ze sobą sprzeczne... Przykładowo gen. "Bór" tak opisał to wydarzenie:

"Okopową zajmował batalion Kedywu, którego dowódca, płk Radosław kwaterował niedaleko od nas. W ciągu dwu dni walki jego żołnierze nabyli już sporo doświadczenia w spotkaniu z czołgami. Sprawa nie była tak groźna, jeśli tylko widok 40 ton stali dudniącej po bruku przy wtórze nieprzerwanego ognia karabinów maszynowych nie robił na nich większego wrażenia i jeżeli dopuszczali czołgi na bliską odległość. Te potwory grubo opancerzone były niewrażliwe na nasze granaty rzucane pojedynczo. Kilka filipinek trzeba było razem związać i rzucać całą wiązkę pod gąsienice, odbezpieczając przy tym tylko jeden granat. Pierwszy raz wtedy na własne oczy zobaczyłem wynik bezpośredniego uderzenia takiej wiązki. Czołgi zostały zaatakowane z kwatery Radosława. Jeden z nich uszedł, ostrzeliwując się, ku placowi Kercelego. Dwa zostały na miejscu. Z tych jeden miał porwaną gąsienicę. Cios, jaki dostał, odrzucił go pod kątem prostym pod ścianę najbliższego domu. Drugi zdawał się być w porządku. Miał tylko rozerwany pancerz wiązką filipinek, własnoręcznie z okna rzuconą przez Radosława".

A oto wspomnienia sierż. pchor. "Wiktora" ["Kadłubka"] - Witolda Bartnickiego:

Ktoś pierwszy zorientował się w sytuacji.
- Czołgi!
- Za mur!
Czołgi posuwają się ulicą między murem cmentarza a Gęsiówką, trzepiąc z kaemów.
Kuba przy bramie cmentarza krzyczy:
- Piaty! Piaty!
Szykujemy się do rzutów granatami.
Kołczan pędzi szybko z wielką wiązką handgranatów, widać nie chce stracić okazji.
- Daleko rzucać! Daleko rzucać! - ryczy obserwator na murze cmentarza.
Oddzieleni murem nie widzimy, co się dzieje na ulicy. Wybuchają pierwsze granaty. Potworny huk. Odnoszę wrażenie, że ziemia się kołysze. Widocznie walą gamony.
Ciskam teraz ja. Gamon, potrójnie ładowany plastykiem, zakreśla wysoki łuk i nawet nie dolatuje do środka ulicy. Czuję, że tym rzutem zupełnie się skompromitowałem.
Pali się! Dosyć! Nie rzucać więcej!
Wybiegamy na ulicę. Dostrzegam piata na stanowisku, skierowanego w stronę placu Kercelego. Czołg stoi na torach tramwajowych obok zwalonego słupa trakcyjnego, na który wpadł w popłochu. Oglądamy go ciekawie, kilku wchodzi do środka. Anoda wypróbowuje cekaem strzelając z uchwytu do strzelań przeciwlotniczych. Ze środka wyciągają cygara, kilkanaście bochenków chleba, masło, zapasowe ubrania. Widać Niemcy byli dobrze zaopatrzeni. Niestety, nikt nie zna się tak dobrze na nowoczesnych czołgach, aby choć ocenić jego stan techniczny. Niemcy żyją, są w niewoli. Na oko dużych uszkodzeń nie widać. Czołg wydaje się nam kolosem, ślady wybuchów granatów na klapie wieżyczki mają wygląd niewielkich wgnieceń. "Zupełnie jak od dmuchnięcia w miękkie ciasto" - przychodzi mi na myśl porównanie.
Dowiadujemy się, że drugi czołg uciekał w przeciwnym kierunku, lecz zleciał z niewielkiego nasypu przy Mireckiego i wbił się w mały domek stojący poniżej ulicy. Mówią nam, że ten czołg to robota oddziałów osłonowych sztabu pułkownika Radosława.

4 VIII 1944, tankowanie czołgu na ul. Okopowej w pobliżu ul. Wolność.

Na bazie zdobytych czołgów jeszcze tego samego dnia utworzono samodzielny pluton pancerny "Wacek", wchodzący organizacyjnie w skład baonu "Zośka", a taktycznie podlegający dowódcy Kedywu KG AK ppłk. "Radosławowi".

por. "Wacek"

Wacław Micuta

dowództwo plutonu pancernego

dowódca plutonu por. "Wacek" ["Wacek Brzoza"] Wacław Micuta
zastępca por. "Rawicz" Eugeniusz Romański, † 16 IX ul. Okrąg 2
II zastępca ppor. "Skorupka" Roman Padlewski, † 16 VIII ul. Krzywe Koło
oficer techniczny por. "Zygmunt" Zygmunt Zbichorski
mechanik "Lumeński" Jan Uniewski
łączniczka "Iga" Halina Sejko-Degórska

załoga I czołgu - "Pudel"/"Magda"

dowódca por."Wacek" ["Wacek Brzoza"] Wacław Micuta
mechanik-kierowca ppor. "Ryk" Zdzisław Moszczeński
radio-strzelec kpr. "Walek" Jan Zenka
ładowniczy sierż. pchor. "Wiktor" ["Kadłubek"] Witold Bartnicki
celowniczy sierż. pchor. "Bajan" Jan Myszkowski-Bagiński
amunicyjny plut. pchor. "Jordan" Mieczysław Kijewski

załoga II czołgu - "WP"

dowódca por. "Rawicz" Eugeniusz Romański, † 16 IX ul. Okrąg 2
mechanik-kierowca ppor. "Tomek" Jerzy Misiewicz
radio-strzelec kpr. "Pobóg" Marian Kwiecień, † 22 VIII Dworzec Gdański
ładowniczy kpr. pchor. "Downar" Witold Ocepski
celowniczy plut. pchor. "Dąbrowa" Jerzy Michalski
amunicyjny kpr. pchor. "Kostrzewa" Zbigniew Ocepski, † 16 IX Okrąg 2

drużyna techniczna

mechanik pchor. "Heniek" Henryk Lederman, † 16 IX ul. Czerniakowska 202
mechanik strz. "Rysiek" Ryszard Sutka, † 13 IX Czerniakowska ZUS
mechanik kpr. "Filar" NN, † 13 IX Poselstwo Chińskie
mechanik kpr. "Kuba" NN, † 13 IX ul. Książęca
mechanik kpr. "Kobus" NN, † 13 IX Poselstwo Chińskie

Obsady obu czołgów nie były "sztywne", zmieniały się praktycznie każdego dnia, w zależności od doraźnych potrzeb. Wykaz nie obejmuje późniejszych składów plutonu pancernego, który pewną samodzielność organizacyjną zachował do końca walk na Czerniakowie.

W skład plutonu weszło kilku przedwojennych pancerniaków WP, byli to m.in.: por. "Wacek", "Rawicz" i "Ryk".

Uszkodzenia pierwszego czołgu nie były wielkie: kilka wgnieceń w pancerzu po eksplozjach granatów i defekt w układzie zasilania.

Przesłuchanie jeńca - członka załogi zdobytej "Panthery"

Sprowadzony jeniec - kierowca tego czołgu, stwierdził awarię pompy paliwowej. Według Niemca, należało zdemontować cały silnik aby dotrzeć do pompy. Por. "Wacek" sprowadził wolskiego mechanika Jana Uniewskiego, który w czasie okupacji pracował w niemieckich warsztatach naprawczych i tam  naprawiał również czołgi.

[Majster "Lumeński", we wszystkich książkach dotyczących tematu zdobycznych "Panter" występuje mylne nazwisko: Łuniewski. Pan Jan zmarł w roku 1952, gdy jeszcze te ksiązki nie były w PRL-u wydawane, nie mógł więc sprostować błędu, zrobiła to dopiero niedawno jego siostra].

"Lumeński" w tylnym otworze pierwszej "Panthery"

Wolski fachowiec po kilku godzinach... uruchomił maszynę! Wiadomość o tym lotem błyskawicy dotarła do pobliskiej Komendy Głównej AK. Dowódca Armii Krajowej gen. "Bór" jeszcze tego samego wieczoru odznaczył "Lumeńskiego" Srebrnym Krzyżem Zasługi z Mieczami [było to pierwsze takie odznaczenie nadane podczas Powstania Warszawskiego].

Czołg "Magda" - w tle garbarnia Pfeiffera

3.VIII.1944 przed zapadnięciem zmroku na polecenie ppłk. "Radosława" wykonano próbne strzelanie. Czołg z nową załogą podjechał w pobliże sztabu Kedywu na ul. Mireckiego, skąd oddał 2 strzały do niemieckiego stanowiska ckm umieszczonego na wieży kościoła św. Augustyna znajdującego się w ruinach getta przy ul. Nowolipki. Już pierwszy strzał zniszczył niemieckie stanowisko! Drugi, równie celny, potwierdził "sprawność załogi".

Tego samego dnia, po nieudanych próbach wyciągnięcia drugiej maszyny z ruin zwalonego domku ogrodnika, przystąpiono do jego odgruzowania, które ukończono wieczorem. Przy pomocy pierwszej maszyny czołg próbowano odholować maszynę z gruzów - jednak gąsienice ślizgały się na mokrym bruku [padał deszcz].

Wspomina pchor. "Wiktor":
Do wyciągnięcia tej pantery przyjeżdżamy "Magdą", uwiązujemy liny i staramy się wydobyć ją dla uruchomienia silnika i przeprowadzenia próby działa. Niestety, nasze wysiłki kończą się niepowodzeniem. Ryjemy gąsienicami jezdnię i wyrywamy kamienie z bruku, lecz bez skutku. Ogarnia nas zniechęcenie. Ryk wygłasza jakieś pesymistyczne przewidywania. Wacek "organizuje" jednak drużynę strażacką, od zawsze uczynnego pana Pfeifera, która przystępuje do rozbiórki domu. Czołg musi być uruchomiony.
Tuż przed zmrokiem roboty posunęły się tak daleko, że można oddać pierwsze strzały. Znów emocja. Licho wie, co tam może być uszkodzone. Pierwszy strzał potwierdza moje obawy. Trzy razy z rzędu działo nie odpala, za czwartym razem po wystrzale nie wyrzuca łuski, która pozostaje w lufie przyciśnięta do polowy zatrzaśniętym zamkiem. Zastanawiamy się z Bajanem, co na to poradzić. Odrzut jest prawie dopuszczalny. Wskaźnik zatrzymuje się akurat na czerwonej kresce oznaczającej dopuszczalną granicę. Próby ponawiamy wielokrotnie ze zmiennym szczęściem. Zapada szary zmrok. Odprawa u pułkownika Radosława. Po drodze zabieram ze sobą jedną ze skrzynek z częściami i przyborami rusznikarskimi zawierającą zestaw do zamka. Trzeba spróbować.
Udaje mi się w rezultacie wymienić część igliczną zamka. Jestem z tego piekielnie zadowolony i odczuwam głęboką satysfakcję, pomimo że zdaję sobie sprawę z częściowej przypadkowości wyniku i pewnego szczęścia, które mi towarzyszy w plutonie pancernym.

Uszkodzenia działa i peryskopów udało się szybko usunąć. Po pięciu dniach zaspawano otwór wybity w tyle wieży pociskiem PIAT'a.

Baon "Parasol" przekazał por. "Wackowi" zdobytą na początku powstańczych walk ciężarówkę, z 206 nabojami czołgowymi kal. 75 mm. Był to jedyny zapas amunicji do zdobycznych "Panther". Czołg zdobyty na ul. Okopowej przy Glinianej nazwano "Pudlem" na cześć pierwszego poległego [3.VIII.1944] żołnierza plutonu "Felek" - ppor. Tadeusza Tyczyńskiego "Pudla". Później pojawiła się druga, nieoficjalna nazwa - "Magda". Czołg zdobyty w ogrodach RGO nie otrzymał nazwy. Na jego tylnym włazie pojawiły się wymalowane litery "WP".

"Panthera" na ul. Okopowej

4.VIII.1944 jedna powstańcza "Pantera" - "Pudel" - wzięła udział w pierwszej akcji bojowej: czołg wspierał atak baonu "Miotła" na kompleks obsadzonych przez policję budynków położonych w rejonie ulic: Leszno-Żelazna [atakowano szkołę żandarmerii i Szpital św. Zofii]. Załoga wozu przeżyła chwile grozy, gdy w odległości kilkudziesięciu metrów od linii niemieckich... zgasł silnik czołgu. Pojawiły się też problemy z mechanizmem obrotu wieży. Jednak mimo sporych kłopotów atak kontynuowano. W ciągu kilku godzin oddano ponad 60 strzałów do niemieckich obiektów, których ze względu na wielką przewagę ogniową nie udało się opanować. Pod osłoną ognia "Pantery" żołnierze "Miotły" wycofali się na pozycje wyjściowe późnym popołudniem.

5.VIII.1944 czołg "Magda" [załoga: por. "Wacek", "Bajan", "Wiktor", "Ryk" i "Walek"] brał udział w ataku baonu "Zośka" na obóz koncentracyjny przy ul. Gęsiej [KL Warschau - "Gęsiówka"]. Pociskami z działa zlikwidowano obsadę wieżyczek strażniczych ["bociany"], a po staranowaniu głównej bramy ostrzelano bunkry i wewnętrzne zabudowania obozu. Po półtoragodzinnej walce SS-mańską załogę wybito, a resztę wparto z obozu. Części Niemców udało się dotrzeć do pobliskiego Pawiaka. [Przeczytaj wspomnienia "Wiktora" - "Kadłubka"]

"Gęsiówka":

wieża strażnicza przy ul Gęsiej, w tle widoczna garbarnia Pfeiffera.

 

W "Gęsiówce" zdobyto pewną liczbę broni, amunicji, zapasy żywności i papierosów, lecz najważniejszym efektem ataku było uwolnienie 348 żydowskich więźniów. W większości byli to wysokiej klasy fachowcy przywiezieni tu z całej okupowanej Europy. Wielu z nich postanowiło wstąpić do oddziału, który uratował im życie. Por. "Wacek" z byłych więźniów utworzył drużynę techniczną [mechanicy - elektrycy].

6.VIII.1944 od godz. 18:00 powstańcze "Pantery" ogniem dział wspierają kontratak oddziałów "Brody 53" w rejonie cmentarzy kalwińskiego i ewangelickiego. Niemców udało się odrzucić z cmentarzy. Następnego dnia oba czołgi ponownie prowadziły ostrzał stanowisk niemieckich w rejonie cmentarzy wyznaniowych. Pozycje czołgów znajdowały się na ul. Okopowej w pobliżu garbarni Pfeiffera. Kolejny raz dały się odczuć problemy techniczne; w "Magdzie" zgasł silnik. Uprzednio jej fabryczne akumulatory musiano zastąpić zestawem samochodowym. Pluton "Wacek" nie dysponował odpowiednim zapleczem technicznym ["akumulatorownią"], w którym można by doładować  zużyte akumulatory. Pojawiły się też problemy z filtrami powietrza. Wieczorem spawacze z garbarni Pfeiffera zaspawali otwór po pocisku Piata w tyle wieży czołgu "WP. Wymieniono też uszkodzone traki gąsienic.

Dane taktyczno-techniczne Pz.Kpfw. V "Panther" Ausf. G - Sd.Kfz. 171
załoga: 5 żołnierzy
długość: 8660 mm
wysokość: 2995 mm
szerokość: 3270 mm
masa bojowa: 44800 kg
prędkość max: 46 km/h
zasięg:

- 250 km/droga,

- 100 km/teren
pancerz: 16-100 mm
uzbrojenie: 7,5 cm KwK 42 L/70 kal. 75 mm + 2 x MG-34 kal. 7,92 mm
rozpoczęcie produkcji: 1944
ilość wyprodukowanych: 3740 szt.
pierwsze użycie bojowe: 1944
zmiany w stosunku do poprzedniego modelu:

- nowy pancerz czołowy bez otworu obserwacyjnego kierowcy,

- zwiększony kąt pancerza z 50° do 61°,

- grubszy pancerz boczny,

- walcowate jarzmo armaty.

Pierwsze chwile remontu uszkodzonej "Pantery" "WP". Jak widać chłopcy z "Zośki" bardzo szybko odziali mistrza "Lumeńskiego" w zdobytą na Stawkach "panterkę".

8.VIII.1944 "Pantera" "WP" [załoga: por. "Rawicz", "Bajan", "Wiktor", "Walek", "Tomek"] wzięła udział w kontrataku na oddziały niemieckie naciskające na południowe odcinki zgrupowania "Radosław". Czołg dojechał do końca ul. Mireckiego i zajął pozycję przed barykadą. Na ul. Karolkowej wóz otrzymał trzy trafienia z niemieckiego działa ppanc i stanął w płomieniach. Mechanik-kierowca "Tomek", wykazując duże opanowanie, wycofał płonący czołg za narożnik kamienicy i tam załodze udało się ewakuować, choć prawie wszyscy ulegli bolesnym poparzeniom - najcięższym "Walek".

Tak wspomina to ładowniczy trafionego czołgu - kpr. pchor. "Wiktor" [Witold Bartnicki]:

"Na zewnątrz rozpętało się piekło. Jazgot karabinów maszynowych, huk rozrywających się pocisków. Kanonada osiągnęła chyba najwyższy stopień nasilenia [...] W ogniu zajmujemy pozycje. Błyskawicznie jesteśmy gotowi do strzału. Nagle silny huk, trzask, przed oczami błyska czerwono, ból świdruje w uszach. Trafili nas - przemyka mi przez myśl. Lecz trwa to tylko ułamek sekundy i wszystko wraca do normy. Warkot silnika rozbrzmiewa radośnie. Drugi raz! Ten dźwięk i czerwony kolor wykwitający przed oczami są potworne. Patrzę z wytężeniem na "Rawicza". Kolej na nas. Otwiera usta żeby powiedzieć szybkie "ognia". Czołg drga nagle i obraca się o pół stopnia, wystarczająco dużo żeby lufa zeszła z celu. Za dużo! - wrzeszczy z rozpaczą "Rawicz". W tej sekundzie nowy trzask i błysk! Nie gaśnie! Czerwono przed oczami. Parzy!!! Odruchowo zakrywam twarz rękami. Ogarnia mnie jedno nieprzeparte uczucie: uciekać!

Rzucam się na oślep do włazu. W przebłysku przytomności przychodzi mi myśl, że na wyskakujących z czołgu czekają karabiny maszynowe przeciwnika. Widzę ogień i czuję straszny ból oraz uderzenia "Walka", który nie może się wydostać, dopóki ja nie wyskoczę. Jednocześnie krzyczy przeraźliwie.

W szaleńczym porywie otwieram rygle i klapę. Spadam na ziemię i zaraz potem czuję rozkoszną wilgoć i chłód kamieni oraz trawy między nimi rosnącej. Czołg stoi mocno skrzywiony, opierając się jedną gąsienicą o mur. Otoczony płomieniami, krzycząc nieludzko, zwala się na ziemię nasz amunicyjny".

W tym czasie do walki włączył się drugi powstańczy czołg, dowodzony przez por. "Wacka". Atak niemiecki odparto.

9.VIII.1944 zgrupowanie "Radosław" skracając linię frontu opuściło teren Karolkowa-Mireckiego, wycofując się na ul. Okopową w rejon "Twierdzy" [ul. Okopowa 55 A] i garbarni Pfeiffera.

10.VIII.1944 czołg "Magda", stojąc w rejonie "Twierdzy" od rana wspierał obronę szkoły na ul. Spokojnej ryglując ul. Okopową z kierunku północnego. Ok. godz. 8:30 ruszyło kolejne już tego dnia niemieckie natarcie na szkołę przy ul. Spokojnej. Z ul. Powązkowskiej atakowały trzy czołgi i jeden samochód pancerny, które wdarły się w ul. Okopową. Załodze "Magdy" udało się celnym trafieniem zniszczyć samochód pancerny i uszkodzić jeden czołg, który się wycofał. Po południu z rejonu szkoły przy ul. Spokojnej "Magda" ostrzelała wieżę kościoła św. Karola Boromeusza przy ul. Powązkowskiej, niszcząc niemieckie stanowiska strzelców wyborowych i km. Wieczorem czołg "WP", stojący przed garbarnią Pfeiffera został podpalony przez powstańców.

11.VIII.1944 czołg "Magda" - wówczas już jedyny wóz plutonu pancernego "Wacek" - osłaniał ewakuację oddziałów ppłk. "Radosława" opuszczających Wolę i kierujących się na Starówkę. Wóz ustawiony na ul. Okopowej w rejonie "Twierdzy" ostrzelał niemieckie czołgi [działa szturmowe] atakujące z ul. Powązkowskiej zmuszając je do wycofania. Równocześnie ruszyło silne natarcie niemieckie na magazyny i szkołę przy ul. Stawki, z których obrońcy zostali odrzuceni. Powstała groźba odcięcia zgrupowania "Kedywu" od Starówki. W związku z tym ppłk. "Radosław" nakazał przeciwuderzenie, którego główną siłą miał być baon "Miotła" kpt. "Niebory", wspierany przez ostatni powstańczy czołg. "Magda" zatankowana i doładowana amunicją ruszyła spod "Twierdzy" ulicą Niską w kierunku szkoły na Stawkach. Wóz prowadził ogień do niemieckich działek ppanc podciągniętych w rejon Stawek. Jeden z wrogich pocisków trafił w podstawę wieży "Magdy", którą zaklinował w pozycji obróconej w prawą stronę. Od tej chwili celowanie mogło odbywać się jedynie poprzez obrót całym czołgiem. W południe szkoła i magazyny na Stawkach ponownie znalazły się w polskich rękach. "Magda" powróciła pod "Twierdzę", gdzie stanęła unieruchomiona z powodu wyczerpania akumulatorów. Stojąc z opuszczoną lufą skierowaną w kierunku ul. Powązkowskiej osłaniała odwrót z ul. Okopowej ostatnich pododdziałów baonu "Zośka". Niemcy ponownie mocno nacisnęli na ul. Okopową z ul. Powązkowskiej, odcinając część plutonu "Felek" w rejonie ul. Kolskiej. W tym samym czasie pod osłoną czołgu rozpoczął się nakazany odwrót resztek "Zośki" przez ruiny getta i Stawki w kierunku Muranowa. Wieczorem załoga "Magdy" podpaliła maszynę [czołg nie chciał się palić] i wycofała się w kierunku Starego Miasta.

Na Woli w polskie ręce dostał się jeszcze jeden czołg typu Pz.Kpfw. V "Panther". Wóz ten w stanie nieuszkodzonym zdobył kpt. "Proboszcz" [Jan Jaroszek], maszyny jednak nie wykorzystano bojowo w walce i została spalona przez oddział AK.

15.VIII.1944 kpt. "Proboszcz", już jako szef sztabu zgrupowania "Chrobry II" poległ na ul. Wroniej... Nie zachowało się żadne zdjęcie tego czołgu. Relacje świadków i meldunki są sprzeczne, przez co nie bardzo wiadomo, jaką maszynę naprawdę wówczas zdobyto. Nie można wykluczyć, że był to jeden z wariantów Pz.Kpfw. IV.

Kolejnym zdobytym przez powstańców czołgiem był prawdopodobnie Pz.Kpfw. IV Ausf. H, opanowany 4 VIII 1944 przez żołnierzy por. "Gustawa" na Ochocie.

Na czołgu od lewej: "Ryk", NN, Jan Uniewski, "Jordan", "Bajan" i "Walek".

Od lewej: "Jordan", "Rawicz", "Bajan" i "Ryk"

Dowódca plutonu pancernego por. "Wacek".

Naprawa czołgu oznaczonego literami "WP. We włazie majster "Lumeński".
Po prawej majster "Lumeński"

Zdjęcie "Magdy" na ul. Okopowej, od lewej: "Rawicz", żołnierz odwrócony to prawdopodobnie "Ryk".

"Magda"
Lewa transmisja czołgu "WP"
Nierozpoznani żołnierze baonu "Zośka"

Pchor. "Tomek", mechanik-kierowca II "Panthery". Jego bronią jest pm "Błyskawica".

Bibliografia:

Borkiewicz Adam "Powstanie Warszawskie"

Borkiewicz-Celińska Anna "Batalion Zośka"

Wyganowska Eriksson Anna "Pluton pancerny w Powstaniu Warszawskim"

Mucha Krzysztof "Pantery Powstania Warszawskiego", w: "Militaria XX wieku", nr 4(7) 2005

Tarczyński Jan "Pojazdy Armii Krajowej w Powstaniu Warszawskim"

"Pamiętniki żołnierzy baonu Zośka"