Rosyjska Narodowa Armia Wyzwoleńcza 

Русская Освободительная Народная Армия

Geneza brygady RONA sięga początków wojny niemiecko-sowieckiej z 1941 roku.

W okolicach Brasowa i Łoktia w obwodzie orłowskim, jeszcze przed opuszczeniem tych terenów przez Armię Czerwoną, miejscowa ludność utworzyła namiastkę samorządu. Rozwiązywano kołchozy i zbierano broń porzucaną przez wycofujące się oddziały. Po wkroczeniu Niemców, w październiku 1941 zorganizowano starostwo, na którego czele stanął dotychczasowy nauczyciel fizyki z technikum leśnego w Brasowie - Konstantin Pavlovič Woskobojnik. [Brał udział w tzw. "buncie głodowym" nad Wołgą w 1921, a następnie przebywał w Moskwie, gdzie pod nazwiskiem Łomaszkow był dyrektorem Moskiewskiego Urzędu Miar. Pod koniec 1931 został aresztowany i osadzony w łagrze Nowosybirskim pod nazwiskiem inż. Ziemla. Po sfałszowaniu dokumentów wyszedł na wolność i został nauczycielem fizyki w technikum leśnym w Brasowie].

Do obrony przed sowieckimi partyzantami i dywersantami stworzył on ochotniczy oddział zbrojny - liczącą początkowo 20 osób milicję.

Za zgodą niemieckich władz wojskowych Woskobojnik zwiększył liczebność milicji, tworząc w podległych sobie miejscowościach oddziały w sile 20-50 ludzi. Wokół osiedli wykonano okopy, zbudowano bunkry i barykady, stworzono sieć posterunków obserwacyjno - meldunkowych, patrolowano drogi i lasy, pilnowano ludzi pracujących w polu.

Oddziały białoruskiej milicji pomocniczej walczyły z sowiecką partyzantką, wsławiając się bezprzykładnym okrucieństwem. Zdobyte wówczas "bojowe doświadczenia" okażą się zupełnie nieprzydatne w powstańczej Warszawie... Na Ochocie brygada SS-RONA zajmować się będzie tym, czym wcześniej zasłynęli jej "żołnierze": gwałtami, grabieżą i mordowaniem bezbronnych cywilów... Jednak już po pierwszych atakach na pozycje powstańcze, okaże się, że oddział "nie przedstawia żadnej wartości bojowej"...

 

 

Rozpoczęto również otwartą walkę z sowiecką partyzantką, stosując różnego rodzaju represje wobec pozostałych na tym terenie przedwojennych działaczy partii bolszewickiej, rozpoznanych bądź ujętych partyzantów i ich rodzin. Takie postępowanie spowodowało przeciwdziałanie drugiej strony. Woskobojnik został zastrzelony 8.02.1942 przez sowieckiego skoczka spadochronowego. Po nim kierownictwo obwodu przejął Bronisław Kamiński.

Przystąpił on do formowania wielu stosunkowo silnych oddziałów samoobrony we wsiach Łokot'skiego rejonu. Na dowódców wyznaczył naczelników miejscowości, gdzie samoobrona stacjonowała. Z czasem zaczęto określać te oddziały mianem "milicji ludowej". Zreorganizowano również władze cywilne. Z rejonów Łokot'skiego, Nawlińskiego, Komariczskiego i Dmitrowskiego stworzono okręg, którego szefem, z tytułem burmistrza, został Kamiński. Później dołączono do okręgu jeszcze rejony Siewski, Susiemski i Michajłowski, a Kamiński przyjął tytuł nadburmistrza. Jego władza rozciągała się wówczas na ok. pół miliona ludzi.

Siedziba Kamińskiego, będąca jednocześnie centralą jego partii i sztabem wojskowym, znajdowała się w zabudowaniach gospodarskich majątku Łokot' - w dawnej siedzibie wielkiego księcia Michaiła Aleksandrowicza, brata cara.

Tarcze naramienne RONA wprowadzone w roku 1942. Jak widać ich sposób wykonania znacznie odbiegał od norm przyjętych w armii niemieckiej... Prawdopodobnie głównie kadra oficerska nosiła tarcze drukowane, natomiast szeregowi żołnierze musieli zadowolić się wyrobami chałupniczymi.

Tarcza wykonana ręcznie [Нарукавный щит РОНА]

Tarcza wykonana ręcznie

Tarcza wykonana ręcznie

Utworzenie silnego organizmu administracyjnego, posiadającego własne siły zbrojne i skierowanego wyraźnie przeciwko Sowietom, wywołało zainteresowanie niemieckich władz wojskowych. Pod koniec kwietnia 1942 dowódca 580 obszaru tyłowego niemieckiej 2. Armii Pancernej [Kommandeur der Rückwärtige Gebiete 580 - Korück 580] gen. ltn. Albrecht Brand  oddelegował do milicji ludowej kpt. Biewalda, który miał ją uporządkować i zreorganizować na wzór wojskowy. Jednocześnie Kamiński zarządził mobilizację mężczyzn - głównie roczników 1923 - 1926. Powiększono w ten sposób liczebność milicji do ok. 1,5 tys. ludzi.

25.05.1942 Biewalda zastąpił mjr Seitzinger, a jego 18.07.1942 mjr von Vethern - do tej pory pierwszy oficer operacyjny (Ia) sztabu obszaru tyłowego armii.

Po kolejnej mobilizacji przeprowadzonej pod sankcją rozstrzelania rodzin mobilizowanych w razie niestawienia się ich do poboru, udało się wystawić po jednym batalionie w każdym z 13 okręgów rejonu. Ich formowanie zakończono 30.10.1942 już pod nadzorem płk. Rübsama, dowódcy 17 Brygady Grenadierów Pancernych. Po stratach pozostał z niej tylko sztab wykorzystywany przez Niemców jako dowództwo tworzonych doraźnie grup bojowych z jednostek różnego pochodzenia. Ze strony miejscowego Dowódcy SS i Policji oficerem łącznikowym został, mówiący po rosyjsku, Niemiec bałtycki o nieustalonym nazwisku.[W 1944 oficerem łącznikowym z ramienia SS był SS-Obersturmbannführer Gerhard Reussner].

Podległe Kamińskiemu jednostki z czasem przyjęły szumną, i zdecydowanie na wyrost, nazwę Russkaja Oswoboditielnaja Narodnaja Armia. Milicja Kamińskiego poprzez swoją wzrastającą siłę i wzrost jakości głównie posowieckiego uzbrojenia, stawała się coraz cenniejszym i znaczącym elementem niemieckiego systemu bezpieczeństwa na tyłach walczących wojsk. Kontynuowano więc jej dozbrajanie i reorganizację.

rejony działań brygady RONA 1942-45

Proces tworzenia jednostki wyższego szczebla przeciągnął się do wiosny 1943. Po kolejnych zaciągach sformowano dwa nowe bataliony [wyposażony w zdobyczne czołgi T-34 i sowieckie samochody pancerne], tak że ich liczba urosła do piętnastu, a poza tym sformowano batalion pancerny, batalion gwardii i baterię przeciwlotniczą. Jednostce nadano 10.03.1943 nazwę Volksheerbrigade [Ludowa Brygada Piechoty], a bataliony piechoty połączono w pięć pułków, których dowództwo objęli byli oficerowie Armii Czerwonej [zastępcą Kamińskiego był ppłk Georgij Danilovič Belaj, który z Armii Czerwonej wyniósł stopień młodszego politruka, a szefem sztabu ppłk Ilja Vasilievič Ševykov - kpt. Armii Czerwonej].

Brygada RONA w 1943:
Sztab
Panzer Abt. [zdobyczne T-34]
1. Regiment
I Bataillon
II Bataillon
III Bataillon
2. Regiment
IV Bataillon
V Bataillon
VI Bataillon
3. Regiment
VII Bataillon
VIII Bataillon
IX Bataillon
4. Regiment
X Bataillon
XI Bataillon
XII Bataillon
5. Regiment
XIII Bataillon
XIV Bataillon
XV Bataillon

Stan ilościowy brygady dochodził do 12 tys. ludzi. Jej głównym zadaniem stała się walka z sowiecką partyzantką w lasach orłowskich i briańskich, a także utrzymywanie porządku i umocnienie władzy miejscowych zarządów i samorządów, ochrona żniw i zbiorów, konwojowanie pociągów i kolumn transportowych, zabezpieczenie egzekucji podatków.

Stany osobowe brygady:

grudzień 1941 400-500
styczeń 1942 800
luty 1942 1.200
marzec 1942 1.650
lipiec 1941 5.000
grudzień 1942 8.000 - 10.000
styczeń 1943 9.000 - 10.000
marzec 1943 8.000
sierpień 1943 6.000
wrzesień 1943 12.000 - 15.000
lipiec 1944 4.000 - 5.000

Dyscyplina wewnętrzna w jednostce pozostawiała wiele do życzenia. Nie było tu świadomej samokontroli, tak charakterystycznej dla formacji ochotniczych. Znakomita większość żołnierzy urodzona w latach 1925-26 nie była przeszkolona wojskowo i nie rozumiała wojska i spraw wojskowych. Dlatego też ogólne wyszkolenie brygady było bardzo niskie. Pułkowi dowódcy z Armii Czerwonej wynieśli stopnie młodszych oficerów lub nawet tylko politruków. Dodatkowo niezadowolenie żołnierzy powodował fakt, że w czasie akcji dowodził zawsze Niemiec, nawet jeśli był to tylko podoficer. W celu poprawienia nastrojów wprowadzono krótkoterminowe urlopy do domów, zezwalano na przyjazd rodziców, żon i narzeczonych, a także wydawano nowe umundurowanie.

Wyniki w intensywnym szkoleniu i sukcesy w działaniach przeciwko partyzantom nagradzane były również niemieckimi odznaczeniami np. Żelaznymi Krzyżami, a nie tylko najczęściej nadawaną żołnierzom formacji wschodnich specjalną odznaką "Za Dzielność i Zasługi" [Die Tapferkeits- und Verdienst-Auszeichnungen für Angehörige der Ostvölker]. Cały skład brygady objęty był systemem awansów. Kolejne stopnie, za czym szedł zwiększony żołd, były nadawane co kilka miesięcy.

Pomimo tych zabiegów morale w jednostce było niskie. Wielu przegrywało w karty cały żołd, w tym i przyszły, a nawet umundurowanie. Pozytywnym nastrojom nie sprzyjał również chłodny stosunek oficerów do żołnierzy. Brygada Kamińskiego stacjonowała kompaniami w co większych miejscowościach Łokot'skiego rejonu, prowadząc bezustanną walkę z sowiecką partyzantką.

W związku z sytuacją na froncie 29.07.1943 Kamiński wydał rozkaz nr 224 o przeniesieniu brygady wraz z rodzinami do obwodu witebskiego na Białorusi. Większość ludzi przyjęła ten rozkaz ze zrozumieniem, chociaż u części młodszych wiekiem żołnierzy wywołał on niezadowolenie. Gotowi byli raczej uciekać do lasu niż opuścić rodzinne strony.

Przemieszczenie brygady rozpoczęte w pierwszych dniach sierpnia trwało kilka tygodni. W tym czasie część kadry i żołnierzy z bronią w ręku zbiegła do lasu. Wielu z nich zostało ujętych i odesłanych do obozów koncentracyjnych. Rozmiary dezercji może zilustrować fakt, iż lepelska baza zaopatrzeniowa brygady zapotrzebowała 4.10.1943 prowiant tylko dla 3665 ludzi.

Przybycie brygady Kamińskiego poważnie wzmocniło siły antypartyzanckie na Białorusi. Zostało też wykorzystane propagandowo jako nowy model miejscowego samorządu na okupowanych przez Niemców terenach. Kamiński otrzymał od niemieckiego dowództwa rangę Brigadegeneral. Stopień ten nie miał odpowiednika w armii niemieckiej.

Na terenach podległych Kamińskiemu ogłoszono mobilizację [zaciąg przymusowy], a na ziemiach ościennych zaciąg ochotniczy. Stan brygady zwiększył się dwukrotnie - do ok. 7 tys. ludzi. W każdym z pięciu pułków było teraz po około 1260 ludzi, a do tego dochodził jeszcze batalion gwardii.

Pułki rozmieszczono wzdłuż trasy kolejowej Orsza - Lepel.

Sowiecki samochód pancerny BA-10 używany przez brygadę RONA

Zbliżający się front wschodni spowodował kolejne przemieszczenie brygady. Została ona przetransportowana przez Białystok, północne Mazowsze, i rozlokowana w okolicach Częstochowa - Busko - Jędrzejów. Istniał nawet projekt osiedlenia brygady wraz z taborami i rodzinami na dłużej w powiecie miechowskim. Zamierzano stworzyć tam rejon umocniony - na wzór Łokot'skiego, w celu osłabienia, a nawet wyeliminowania z tego terenu polskiej partyzantki niepodległościowej. Ostatecznie jednostkę ulokowano na Śląsku Opolskim, w pobliżu Raciborza, a następnie w okolicach poligonu Münsingen w Wirtembergii, gdzie formowano z brygady RONA rosyjską 29. Waffen-Grenadier-Division der SS [russische Nr 1 - ROA]. Dywizji tej nie udało się sformować do końca. Część żołnierzy Kamińskiego wcielono do formacji gen. Własowa.

ROA

W lipcu 1944 - po zamachu na Adolfa Hitlera [20.VI.1944], dowództwo nad wojskami zapasowymi objął Reichsführer SS Heinrich Himmler. Po kilku dniach przeniósł on brygadę podlegającą do tej pory Dowództwu Wojsk Lądowych [OKH] w skład wojsk SS, jako "Waffen-Sturm-Brigade RONA".

1.VIII.1944 w Warszawie wybuchło powstanie. Siły wojskowe i policyjne, jakimi dysponowali Niemcy w chwili powstańczego zrywu, okazały się daleko niewystarczające do jego powstrzymania. Dowództwo niemieckie skierowało do Warszawy również jednostki cudzoziemskie podległe wojsku i SS, wycofywane właśnie na Zachód. Jednostki cudzoziemskie użyte do walk przeciwko powstańcom warszawskim liczyły w sumie ok. 10 tys. ludzi.

Według pierwszych meldunków niemieckich brygada SS-RONA pojawiła się w południowo-wschodnich dzielnicach Warszawy "umundurowana" jedynie w żółte opaski.

Mogły to być opaski używane przez "hiwisów" Wehrmachtu...

lub Waffen-SS...

 

Największą taką jednostką użytą w stolicy była część brygady RONA, która przemieszczała się właśnie na Zachód z ostatniego miejsca stacjonowania na Nowogródczyźnie. 2 VIII 1944 z brygady Kamińskiego wybrano 1700 nie żonatych mężczyzn. Utworzono z nich pułk szturmowy w składzie dwóch wzmocnionych batalionów z artylerią baterii 122 mm [2 działa] oraz baterii 76 mm [2 działa] i skierowano do Warszawy.

Bezpośrednie dowodzenie nad pułkiem objął zastępca szefa sztabu brygady mjr. Iwan ["Jurij"] Denisowicz Frołow.

Pułk RONA przez pierwsze 10 dni walk z powstańcami [4-14 sierpnia] znajdował się na Ochocie, gdzie zajmował się przede wszystkim mordowaniem ludności, rabunkami i gwałtami [zeznanie Jadwigi Pawłowskiej]. Dla "ronowców" było to ważniejsze niż walka z nielicznymi na tym terenie oddziałami powstańczymi.

14 VIII 1944 "ronowcy" zajęli szpital Dzieciątka Jezus przy ul. Nowogrodzkiej i w tym rejonie pozostawali do 23 VIII 1944, kiedy to przeniesiono ich w pobliże Fortu Traugutta w rejon ul. Inflackiej.

W poniedziałek, 21 VIII 1944, w Śródmieściu północnym RONA zaatakowała okolice pl. Kazimierza Wielkiego. Już o godz. 5:00 gwałtowny ogień artylerii i ciężkich moździerzy objął Dworzec Pocztowy, ulice: Srebrną, Miedzianą, Twardą oraz pl. Kazimierza Wielkiego.

Po przygotowaniu artyleryjskim oddziały Kamińskiego ruszyły od Dworca Towarowego na magazyny "Hartwiga" przy ul. Towarowej nr 20, na wyloty Siennej i Srebrnej oraz od pl. Zawiszy Czarnego na wylot Twardej. Baon piechoty RONA nacierał bardzo ostrożnie, ustępując pod ogniem powstańców. Udało mu się wedrzeć jedynie do domu na rogu Srebrnej i Towarowej, skąd jednak wyparto go, przy czym powstańcy użyli miotaczy płomieni. Według literatury historycznej dot. Powstania Warszawskiego, walce tej miał zginąć dowodzący pułkiem mjr Frołow, co nie jest zgodne ze stanem faktycznym. [W rzeczywistości przeżył Powstanie Warszawskie. Po niepowodzeniu sformowania 29. Dywizji Grenadierów SS, żołnierze Brygady Szturmowej SS-RONA zostali przydzieleni do Sił Zbrojnych Komitetu Wyzwolenia Narodów Rosji. Iwan ["Jurij"] Denisowicz Frołow został szefem oddziału operacyjnego w sztabie 1 Dywizji Sił Zbrojnych KONR. Od marca 1945 r. sprawował jednocześnie funkcję wykładowcy taktyki w szkole oficerskiej ROA. Był odznaczony 2 x Żelaznym Krzyżem i innymi niemieckimi odznaczeniami. W maju 1945 został pojmany przez Smiersz i stracony w Moskwie 31 XII 1946].

Tak opisuje przebieg wydarzeń z 21 VIII 1944 żołnierz brygady Kamińskiego Iwan Waszenko:

Po obiedzie dowiaduję się, że zbiorowa 16. kompania batalionu całkiem niemal zginęła. Pozostali nieliczni a zdrowych zaledwie kilku. Stało się to w następujący sposób: kompania zajęła parter i piętro pewnego budynku. Żołnierze porozłazili się po całym domu, poszukując kosztowności, żywności i wódki. Zaś Polacy, co znajdowali się w piwnicach i górnych piętrach, otworzyli ogień z pistoletów maszynowych i obrzucili granatami i butelkami zapalającymi tak, że zniszczyli całą kompanię.

26 VIII 1944 "ronowcy" zostali zluzowani przez Niemców i skierowani do Puszczy Kampinoskiej, jako jeden z elementów zewnętrznego pierścienia wojsk mających nie dopuścić do połączenia się partyzantów spoza Warszawy z powstańcami.

W niedzielę 27 VIII 1944, po południu, pułk brygady RONA, w sile ok. 1500 ludzi przybył do Truskawia i Sierakowa. Utworzono tam zwarty kordon, ciągnący się przez Laski, Izabelin, Borzęcin ku Lesznu.

Tego dnia Iwan Waszenko zapisał w swoim dzienniku:

Nie były to oddziały rwące się do walki, pociągała ich za to grabież, wódka i żarcie. Zaczęły się gwałty...

28 VIII 1944 pod wsią Leśna Pociecha nastąpiło pierwsze starcie z oddziałami kampinoskimi AK. Npl wysłał tam rozpoznanie bojowe w sile kompanii z plutonem zwiadowców pod osłoną artylerii.

29 VIII 1944 czata powstańcza pod Pociechą odparła silny oddział rozpoznawczy RONY, dowodzony przez kapitana, który ograniczył się do ostrzelania skraju lasu zatrzymując swoich ludzi ok. 600 metrów od pozycji powstańczych.

W czwartek 31 VIII 1944 około godz. 8:00 rano nastąpiło natarcie baonu brygady RONA na wieś Pociechę. Skończyło się ono na wymianie ognia.

Po walce Waszenko zanotował:

Partyzanci strzelają dość celnie. Pociski padają rzędem. Nie można wychylić głowy spoza nasypu. Przebywaliśmy na stanowisku ze 3 godziny, a następnie pełzając, wyszliśmy poza sferę ognia. Szczególnie celny ogień był skierowany na tabor i artylerię, które poniosły straty. Siły powstańcze oceniono na 14.000 żołnierzy i 2 czołgi.

Dzień 1 IX obie strony poświęciły na przygotowania do boju rozstrzygającego. Npl w Truskawiu, Sierakowie i Laskach skupił: 4 kompanie piechoty, 2 szwadrony kawalerii, 2 haubice, 6 działek i 6 moździerzy. Siłami tymi zamierzał zaatakować czaty powstańców we wsi Pociecha na wzgórzu pod lasem [cota 95,2 - kilometr na zachód od Pociechy].

2 IX o godz. 6:30 oddziały RONA po ostrzelaniu polskich stanowisk ogniem artylerii i ciężkiej broni maszynowej rozpoczęły z Sierakowa i Truskawia natarcie na Pociechę i wzgórze c. 95,2. Natarcie to załamało się w ogniu kompanii piechoty powstańczej i szwadronu ułanów.

Npl ponawiał uderzenia sześciokrotnie, jednak nie zdołał sobie otworzyć drogi do puszczy i wycofał się do Truskawia ze stratą 11 zabitych i 19 rannych. Powstańcy stracili 6 poległych i 9 rannych.

Ppor. "Dolina" [Adolf Pilch] przedstawił d-cy Grupy "Kampinos" mjr. "Okoniowi" [Alfons Kotowski] projekt rozbicia oddziałów npla zebranych w Sierakowie i Truskawiu; zaczepność ich zmuszała Grupę "Kampinos" do ciągłego pogotowia. Mjr "Okoń" postanowił osobiście poprowadzić wypad na nieprzyjaciela w nocy z 2/3 IX 1944. W tym celu wybrano ochotników z organizującego się baonu por. "Strzały", z plutonu żandarmerii, kwatermistrzostwa i dowództwa Grupy "Kampinos". Utworzono z nich dwa oddziały: jeden w sile 100 żołnierzy pod dowództwem "Okonia", drugi w sile 120 żołnierzy, dowodzony przez cichociemnego ppor. "Dolinę" [plutony poruczników: "Lawy", "Jastrzębia" i "Wulkana"]. Wszyscy żołnierze byli uzbrojeni w broń maszynową [pm] oraz granaty ręczne, zabrano też kilka rkm-ów i granatniki "PIAT". Około godz. 9:00 oddziały polskie wyruszyły z okolicy Zaborowa Leśnego i obchodząc od południa skrzydło npla, przedostały się do lasu pod Izabelinem, skąd około północy uderzyły: "Okoń" na Sieraków, "Dolina" - na Truskaw.

Ppor. "Dolina" całkowicie zaskoczył baon RONA w Truskawiu, wdzierając się od razu do środka wsi. Natarcie było tak energiczne i nagłe, że tylko nieliczni żołnierze npla stawili opór, większość otumaniona pijaństwem i hulanką poprzedniego wieczora pierzchła pod ogniem powstańców, porzucając broń, a także kosztowności zrabowane pomordowanym mieszkańcom Warszawy. Powstańcy podpalili kilka stodół wraz z kwaterującymi tam żołnierzami wroga, spłonęły przy tym wozy z amunicją i magazyn zaopatrzenia. Sierż. "Zeręba" zdobył działa, zabrał jedno - pozostałe zniszczył granatami. Dowództwo oddziałów npla schroniło się w piwnicy, gdzie wybito je granatami ręcznymi. Zdobyto tyle broni, że nie można jej było zabrać w całości i część jej zniszczono. Wzięto: działo 75 mm z 26 nabojami, 2 ckm, 23 rkm, 16 pm, 48 karabinów sowieckich z 10.000 nabojów, 2 ciężkie moździerze, do nich 2 skrzynki amunicji, 11 koni, 6 wozów, w tym 4 z żywością, umundurowaniem i... radiostacją.

 

Oto relacja uczestnika tych wydarzeń:

Zygmunt Lipski - kpr. z cenz. "Sulima" - samodzielna kompania lotnicza do zadań spec. przy I baonie.

"Uderzenie o północy"

Tamtego upalnego dnia coś wisiało w powietrzu. Przez skórę czuliśmy, że kroi się poważna akcja. Czas spędzaliśmy, jak zwykle, w gotowości bojowej, odpoczywając i czyszcząc broń. Przygotowywaliśmy się jak przed każdym nocnym wypadem. Od rana dokuczał nam ostrzał artyleryjski. Od kilku dni poza artylerią z Leszna nękał nas z dnia na dzień skuteczniej ogień artyleryjski z Truskawia, zajętego po obrabowaniu i wypędzeniu mieszkańców przez batalion RONA z baterią artylerii. Działa obsługiwali ronowcy - ci sami, którzy na początku powstania zabijali, grabili i dokonywali gwałtów na Ochocie.
Późnym popołudniem wrócił z długotrwałej narady sztabowej nasz dowódca, cichociemny, por. Tadeusz Gaworski "Lawa". Ogłosił alarm. Powiedział, że do trudnej i niebezpiecznej nocnej akcji bojowej potrzebuje ochotników. Jak zwykle w takiej sytuacji zgłosili się wszyscy, cała kompania z wyjątkiem chorych i rannych. Nikt wtedy nie wiedział, choć domyślaliśmy się, jaki jest cel wyprawy. "Lawa" nakazał, by zostawić wszystko, co może nas zdradzić w czasie marszu.
- To zadanie wymaga ciszy - powiedział krótko. - Nie wolno zdradzić się żadnym dźwiękiem, odezwać choćby słowem. Nie wolno palić. Zostawiamy ciężką broń maszynową. Bierzemy wyłącznie lekką broń automatyczną i granaty.
Wyjaśnił nam, że chodzi o przygniecenie nieprzyjaciela, dotarcie do stanowisk ciężkiej broni i ich zniszczenie. Po przeglądzie oddziału nastąpił wymarsz do kwatery dowództwa i dołączenie do grupy ochotników z innych oddziałów, tak że było nas 80.

Zaczęło się po kolacji. Na chłopskich wozach dotarliśmy do Zaborowa Leśnego. Konie miały owiązane pyski, osie kół starannie nasmarowano. Od Zaborowa ruszyliśmy pieszo w kierunku Truskawia. Trasę dokładnie sprawdzili nasi wywiadowcy. "Lawa" prowadził wyschniętym rowem melioracyjnym, który okrążał wieś. Chroniły nas krzewy, ale i tak musieliśmy iść pochyleni. Nastała bardzo jasna noc. Księżyc w pełni. Wiedzieliśmy, że w pobliżu znajdują się ronowskie czujki i wysunięte stanowiska ciężkich karabinów maszynowych. Gdyby nieprzyjaciel nas wykrył, zostalibyśmy błyskawicznie wycięci w pień. Co pewien czas któryś ronowiec posyłał serię, która przelatywała to przed nami, to z boku. Oczywiście, nie słyszeli nas, zapewne w ten sposób dodawali sobie otuchy. Jak się potem okazało, popici ronowscy żołnierze budzili się na chwilę, by huknąć z kaemów, i znów zapadali w drzemkę.
Na palcach weszliśmy do wioski. Wszędzie pusto, ani żywego ducha. W świetle księżyca byliśmy przecież doskonałym celem. "Jak się obudzi jakiś pies, to po nas" - pomyślałem. Ale we wsi nie było już psów. Odeszły razem z wypędzonymi gospodarzami. "Może to pułapka? Może ci bandyci czekają na nas i śmieją się w duchu? " - zastanawiałem się. Ale wokół cisza. Wreszcie doszliśmy do otoczonej drutem kolczastym chaty, w której oknie paliło się nikłe światełko. Na tle bielonej ściany zobaczyliśmy chwiejącą się sylwetkę wartownika z przewieszonym przez pierś peemem. Trzeba było zaryzykować i spróbować zlikwidować go po cichu. Obeszliśmy kozły z drutem kolczastym, szukając przejścia. A ten nic! Po prostu spał, stojąc. Nie zbudził się już z tego snu - kolega sprawnie pchnął go bagnetem, tak że nawet nie jęknął. Pchnęliśmy drzwi, które ustąpiły, skrzypiąc. Ten odgłos zbudził żołnierza śpiącego z głową na stole. Chciał sięgnąć po schmeissera, ale nie zdążył. Otworzyliśmy ogień. Pod ścianami stały zbite z desek piętrowe prycze, na których spali ronowcy. Zginęli wszyscy. Do innych chałup nawet nie zaglądaliśmy, wrzucaliśmy tylko granaty przez okna. W mgnieniu oka drewniane zabudowania i słomiane strzechy stanęły w ogniu. Wróg był kompletnie zaskoczony. Tamtego dnia przerzucono do Truskawia ostatni batalion ronowski, który najdłużej stacjonował w Warszawie. Być może to sprawiło, że bandyci czuli się pewnie. Popili się i pospali.
Pośród chaosu, jaki nagle zapanował, rozpoznawaliśmy się po haśle "sobota". Z chałup wybiegali półprzytomni żołnierze i padali w ogniu. Stąpaliśmy po trupach. Pamiętam zwłoki jakiegoś ronowca z kilkoma zrabowanymi zegarkami na ręku. Parliśmy przez wieś w stronę stanowisk dział, opór nieprzyjaciela zaczął krzepnąć. Słychać było głos "Lawy": "Naprzód, sobota, naprzód!".
Szedł z nami jeden berlingowiec, chłopak z kresów, który zwiał z niemieckiej niewoli.
- Pełno tu tych drani - powiedział. - Nie daruję im.
Podbiegł do stodoły, w której skryli się ronowcy, i zawołał: "Wyłaźcie, bo podpalimy budę!". Poddało się chyba ze dwudziestu, śmiertelnie przerażonych. Kazał im wejść do ziemianki i wrzucił tam granat. Potem podłożył ogień pod stodołę, w której zostało kilku pijanych jak bela.
Najdłużej trwała walka przy stanowiskach artyleryjskich. Zanim tam dotarliśmy, zginęło trzech żołnierzy z naszej kompanii.
Potem straty byłyby jeszcze większe, bo przydusił nas do ziemi ogień ciężkiego karabinu maszynowego. "Lawa" dopadł go, biegnąc zygzakami. Rzucił granat, poprawił drugim i działa były nasze. Wyprowadziliśmy jedno z nich, resztę zniszczyliśmy, wrzucając granaty do luf. Zadanie zostało wykonane. Robi się coraz bardziej gorąco. Z palących się zabudowań spadają na nas płonące kawałki papy, wybuchają snopy iskier, a obok armat nagromadzona amunicja. Pora wiać! I to szybko!
Za tę akcję "Lawa" podał do odznaczenia Krzyżem Walecznych sanitariuszkę Zofię Piasecką, a pięciu żołnierzy, w tym mnie, przedstawił do pochwały w rozkazie pułkowym.
W 1939 roku widziałem zbombardowany przez Niemców wojskowy pociąg szpitalny, który jechał z Kowla do Włodzimierza Wołyńskiego. Widziałem strzępy ciał wokół torów i myślałem, że tak wygląda piekło. Myliłem się. Piekło to był Truskaw.

Relację wysłuchał: Bartosz Marzec - "Rzeczpospolita"

RONA w Warszawie?

Zdjęcia ze zbiorów muzeum w Ljubljanie (Słowenia) - prawdopodobnie zostały wykonane w Warszawie, na Ochocie i przedstawiają żołnierzy brygady Kamińskiego.

Mjr "Okoń" w Sierakowie nie zastał nikogo; oddziały npla odeszły wieczorem poprzedniego dnia...

W Truskawiu zginęło 91 żołnierzy RONA i Niemców, m.in. Iwan Waszenko, przy którym żołnierze ppor. "Doliny" znaleźli jego dziennik opisujący działania brygady RONA w Warszawie i Kampinosie.

Nazajutrz rannych "ronowców" odesłano na 23 wozach. Nieprzyjaciel wycofał się do Izabelina i Lasek, podpalając połowę Truskawia i prawie cały Sieraków. Brygada RONA nie atakowała odtąd Grupy "Kampinos", zadowalając się prześladowaniem okolicznej ludności.

Wkrótce brygadę wycofano z rejonu Warszawy.

Erich von dem Bach o brygadzie RONA:

Brygada Kamińskiego w ogóle nie miała żadnej wojskowej wartości bojowej. Jeżeli pojedynczym ludziom nie można odmówić osobistej odwagi, to ta osobista odwaga ledwie się zaznaczyła, ponieważ oficerom i żołnierzom brakowało jakiegokolwiek taktycznego zrozumienia. O ile atakowano, nie decydowały o tym taktyczne względy, lecz osobiste, egoistyczne instynkty rabunkowe. Zdobycie składu wódek było dla brygady ważniejsze niż zajęcie jakiejkolwiek panującej nad ulicą pozycji. Każde natarcie natychmiast zatrzymywało się przez to, że oddziały po zajęciu obiektu rozpraszały się na luźne bandy plądrujące.

Oprócz "ronowców" od 3 sierpnia do 13 września 1944 znajdowały się w Warszawie pododdziały: 13. białoruski batalion specjalny SS.

[na terenach Białorusi SD sformowała 13. białoruski batalion do zadań specjalnych. W lecie 1944, w szczytowym okresie swego rozwoju, liczył on 7 kompanii. Pełnił służbę wartowniczą i ochronną różnych obiektów, m.in. jedna z kompanii stanowiła załogę obozu koncentracyjnego w Kałdyczewie niedaleko Baranowicz. Sztab batalionu stacjonował w Mołodecznie, a jego żołnierze pochodzili z poboru ogłoszonego na wiosnę 1943. Kadra oficerska i część  podoficerskiej była niemiecka, a reszta podoficerów pochodziła z Białorusi. Byli to głównie przedwojenni podoficerowie Wojska Polskiego i Armii Czerwonej].

Białoruski policjant z oddziału Schuma podległego SD.

Pododdziały baonu ochraniały budynki zajmowane przez urzędy SS w alejach Szucha, Róż i Ujazdowskich, przy ulicach Koszykowej i Wiejskiej. Za udział w walkach z powstańcami Oberfeldwebel Ilja Sawiec [Sauiec] został jako pierwszy w batalionie odznaczony Złotym Medalem II kl. z Mieczami - odznaczenie za waleczność dla członków narodów wschodnich.

Od września 1944 w składzie wojsk podległych Erichowi von dem Bachowi znajdowały się również inne cudzoziemskie jednostki policyjne:

34. policyjny pułk strzelecki

dowodzony przez ppłk policji ochronnej Franza Wichmanna, utworzony na wiosnę 1943 z jednego batalionu policji niemieckiej i dwóch mieszanych niemiecko - ukraińskich oraz 209. kozacki batalion Schutzmannschaften. Batalion kozacki sformowano w Warszawie, na trzy miesiące przed Powstaniem Warszawskim, z samodzielnych dotychczas kompanii podległych Komendantowi Policji Porządkowej [KdO] dystryktu warszawskiego.

Jednostki kozackie stanowiły najliczniejszą grupę narodowościową spośród cudzoziemców walczących z powstańcami.

Oprócz wspomnianego batalionu Schutzmannschaftu był to 3. pułk Kozaków, a także IV./57 i 69. dywizjon kawalerii oraz 572. batalion "Osttruppen".

Pułk kozacki wywodził się z taboru, złożonego z uciekinierów z kozackich stanic Przedkaukazia, który od lipca 1944 wędrował przez Polskę z Białorusi. W pierwszej połowie sierpnia Kozacy dotarli w okolice Modlina i Płocka. Tu nadszedł rozkaz od dławiącego Powstanie Warszawskie SS-Obergruppenführera Ericha von dem Bacha, by oddelegować do Warszawy dwa pułki kozackie. Ostatecznie w Korpsgruppe v.d. Bach znalazł się jeden kozacki pułk mieszany [zbiorczy] pod komendą płk. Bondarenki - do tej pory dowódcy 5. pułku piechoty Kozaków Kubańskich.

W dokumentach niemieckich występuje on jako 3. pułk Kozaków, dowódca: mjr. pol. ochr. Jacob. Za pułki 1. i 2. były uważane dwie pierwsze etatowe jednostki z kozackiej brygady płk. Medyńskiego, która powstała wiosną 1944 na Białorusi.

W walkach przeciwko Powstaniu Warszawskiemu wziął udział 572. batalion kozacki, czyli dawny 6. pułk Kozaków Dońskich

[dowodzili nim kolejno ppłk Kamburow i ppłk Zinowjew] z jednostek pierwszego formowania, jeszcze między Dniestrem a Donem jesienią 1942. Pozostałe dwa kawaleryjskie dywizjony kozackie odgradzały partyzantów z Puszczy Kampinoskiej od Żoliborza w składzie grupy osłonowej. Dywizjony te wchodziły etatowo w skład jednostek niemieckich - utworzony w 213. DBezp. kozacki dywizjon kawalerii został włączony jako III, a później IV batalion do 57. pułku bezpieczeństwa, przeznaczonego do utrzymywania porządku na zapleczu frontu wschodniego, a 69. dywizjon kawalerii kozackiej, którym dowodził Ltn. Schlachtermund został specjalnie sformowany w 1944 dla niemieckiej 3. Brygady Kawalerii.

Inną cudzoziemską jednostką kawaleryjską walczącą z powstańcami był rosyjski

580. dywizjon kawalerii

ze składu "Osttruppen", znajdujący się w składzie grupy osłonowej na Żoliborzu. Dowodził nim kpt. Ernst Kalamorz, odznaczony 1.09.1944 za walki w Warszawie Złotym Krzyżem Niemieckim [Deutsches Kreuz in Gold].

W skład wojsk zwalczających Powstanie Warszawskie wchodziły również jednostki kaukaskie z  "Ostlegionów".

Azerskim batalionem numer I./111, w składzie grupy bojowej Dirlewangera, dowodził kpt. Werner Scharrenberg.

"Bergmann"

Kolejnym kaukaskim batalionem walczącym z powstańcami był II. [kaukaski] batalion jednostki "Bergmann", będący jednostką górską Wehrmachtu. Brał on udział, pod dowództwem Hptm. Mertelsmanna, w walkach od pierwszych dni Powstania Warszawskiego w składzie grup bojowych Reinefartha i Recka.

Batalion składał się z czterech kompanii. Po przyjeździe do Warszawy został podzielony na dwie części.

7. kompania znalazła się w składzie grupy bojowej "Reinefarth" i walczyła oddzielnie od reszty batalionu, którą od 1 sierpnia 1943 dowodził Hauptmann Hubert Mertelsmann.
7. kompania - Oberleutnant Karl Jorbandt.

skład:
1. pluton - Oberfeldwebel Unterschütz,
2. pluton - Feldwebel Schwister,
3. pluton - Feldwebel Eisenberg,
Drużynami dowodzili plutonowi (Unteroffizier):
Endress (ranny), Rahmisch, Grassl, Machmudow, Rudakow, Waldhör (ranny), Wanner i jeden kapral - Azer.
Kompanię podporządkowano grupie bojowej "Reck". Nie wiadomo, czy kompania uczestniczyła w masowych mordach na Woli 5 i 6 sierpnia 1944.
Po walce o wolskie cmentarze wyznaniowe 7. Kp. znalazła się na ul. Senatorskiej i jej kwaterą była plebania kościoła św. Antoniego Padewskiego oo. Reformatów. Stąd żołnierze 7. Kp. brali udział w odblokowaniu Pałacu Brühla i pilnowali możliwości przebicia się powstańców ze Starego Miasta przez Ogród Saski do Śródmieścia.
II batalion przybył do Warszawy przez Włochy (stacja kolejowa) i również został włączony do grupy bojowej Reinefartha.
Dowódca baonu - Hauptmann Hubert Mertelsmann.

skład:
5. Kp. - Oberleutnant Beyer,

1. pluton - ?
2. pluton - ?
3. pluton - ?
6. Kp. - Oberleutnant Gregersen,

1. pluton - ?
2. pluton - ?
3. pluton - ?
8. Kp. - Oberleutnant Schulz,

1. pluton - ?
2. pluton - ?
3. pluton - ?
W sierpniu 1944 stanowiska tej części batalionu znajdowały się w Halach Mirowskich.

Oba kaukaskie bataliony I/111 i II/"Bergmann"] przybyły walczyć z powstańcami w pełni sił i z kompletnym uzbrojeniem, gdyż w lipcu 1944 zostały odświeżone na poligonie Wandern koło Frankfurtu nad Odrą.

Nieśmiertelnik żołnierza 4. kompanii baonu "Bergmann".

Oddział określono jako gruziński ["Georgen"].

Leutnant z baonu "Bergmann".

Uwagę zwraca miniatura kaukaskiej szabli przytwierdzona do czapki polowej.

Legion Wołyński

W działaniach przeciwko zgrupowaniu Armii Krajowej w Puszczy Kampinoskiej [operacja "Sternschnuppe"] w dniach 27-30.IX.1944 brał również udział 31. Schutzmannschafts-Bataillon der SD - wcześniej znany jako "Legion Wołyński" [ok. 400 Ukraińców]. Przedtem, w dniach 15-23.IX.1944, walczył on na Czerniakowie przeciwko zgrupowaniom ppłk "Radosława", kpt. "Kryski" i desantowanym jednostkom 1. Armii WP - I i III baonom z 9. pp 3. Dywizji Piechoty im R. Traugutta. Legionem dowodził płk Petro Diaczenko, przedwojenny oficer kontraktowy Wojska Polskiego.

Projekt patki kołnierzowej przeznaczonej dla żołnierzy SS-Sturmbrigade "Kaminski".

Patki tej prawdopodobnie nigdy nie wprowadzono do produkcji.

Na Woli i Starówce w składzie SS-Sonderkommando Dirlewanger walczył przeciwko powstańcom Ostmuselmanisches SS-Regiment 1. [1. Wschodniomuzułmański pułk Waffen-SS]. Postępowanie jego żołnierzy nie odbiegało na ogół od panującego w "Wilderer Brigade", jak przezwano jeszcze przed Powstaniem Warszawskim jednostkę Dirlewangera. Po walkach w Warszawie pułk wschodniomuzułmański skierowano do walk przeciwko powstańcom słowackim. Po ich zakończeniu pułk pozostał na Słowacji, jako część składowa Osttürkische Waffen-Verband der SS. Dowództwo nad pułkiem objął tam SS-Obersturmbannführer Gulam Alimow. Po nawiązaniu kontaktu z partyzantami sowieckimi ppłk. Snežinskiego, ok. 500 turkmeńskich SS-manów przeszło na ich stronę w nocy z 24 na 25 grudnia 1944. Resztę jednostki przeformowano, a następnie włączono w skład wschodnioturkmeńskiego oddziału Waffen-SS.

Erich von dem Bach o Kozakach:

Dowódcą Kozaków 9. armii [chodzi o 3. pułk kozacki] był były oficer rosyjski, białogwardzista, nałogowy pijak [nazwiska sobie nie przypominam]. Również pozostali oficerowie Kozaków byli Rosjanami.

Jedynie porucznik niemiecki był przydzielony jako oficer łącznikowy 9. armii [zapewne chodzi o SS-Sturmbannführera Jacobsa, który w dokumentach niemieckich figuruje jako dowódca 3. pułku]. Wartość bojowa Kozaków była - jak zwykle u takiego zbiorowiska ludzi bez ojczyzny - bardzo niska. Dlatego używano ich tylko w celu zamknięcia, względnie utrzymania zajętej już linii. Kozacy mieli skłonność do alkoholu oraz do innych ekscesów i w ogóle posiadali mało zrozumienia dla dyscypliny wojskowej.

Po objęciu dowodzenia Armią Rezerwową [21.VII.44.] Heinrich Himmler rozpoczął podporządkowywanie podległych dotąd Naczelnemu Dowództwu Wojsk Lądowych [OKH] kozackich jednostek kawalerii -  Dowództwu SS. W ten sposób polowe oddziały SS jesienią 1944 otrzymały "zastrzyk świeżej krwi".

Jednostki wschodnie w służbie niemieckiej

Aserbeidschanische Feld Bataillon I./111 "Dönmec"

4.08.1942 - I. Aserb. Btl. der Aserb. Legion

?.08.1942 - Aserb. Feld Btl. I./111 Hptm. Werner Scharrenberg

Kosaken Abteilung 57.

20.10.1941 - 1. Reiter Hdschft. 213 w 213. Sich. Div.

6.04.1942 - Reiter Abteilung 213 [1. - 5. Schw.]

15.10.1942 - III. [Kos.]/57 [9.- 12.], 5. Schw. [samodz.]

Pułk [Regiment] został sformowany 10.06.1942 z Landesschützen Regimentsstab z.b.V. 57 [utworzony 12.07.1940 w Ulm] i podporządkowanych mu 15.10.1942 jednostek: Sich. Btl. 414  [I./57], Sich. Btl. 415 [II./57] oraz Reiter Abteilung 213 [III./57].

25.04.1943 batalion I./57 został przemianowany na III./Sich. Rgt 318 i zastąpiony przez II./Sich. Rgt 177. Pułk rozformowano w 1944 i od tej pory bataliony działały samodzielnie.

?.1943 - IV. [Kos.]/57

[12.03.] 24.04.1945 - Kos. Abt. 57

23.06.1942 - Rittm. Buhr

Kosaken Abteilung 69.

04.1944 - Kosaken Abt. der 3. Kav. Brig. im Auffrischungsbereich Mitte

07.1944 - Kosaken Abt. 69. - Ltn. Schlachtermund

w 1945 - do XV Kos. Kav. Korps

Kosaken Bataillon 572. [Don]

1942 - ?

Kosaken Regiment Don 6. [1.- 8.]

9.11.1943 - Kos. Btl. 572

1944 - włączony do Kos. Kav. Korps

1942 - ppłk Kamburow

1943 - ppłk Zinowjew

Ost. Reiter Abteilung 580.

1942 - powst. w Feldgend. Abt. 581 [1.- 3. Kos. Schw.]

1945 - Russ. Reiter Abt. 580 [1.- 4.] Hptm. Barz

18.07.1943 - Hptm. Ernst Kalamorz

Polizei Schützen Regiment 34.

21.04.1943 - utworzono sztab pułku, włączono jednostki niemieckie

I./34. z I./SS-Pol. Rgt 21.

Polizei Nachrichten Kompanie 71.

14.05.1943 - utworzono II./34 i III./34. z Ukraińców

II./34 - [5. - 7. Kp.]

III./34 - [9. - 11. Kp.]

07.1943 - 4. [MG] Kp. [d-cą komp. został Oberleutnant d. SchP. Otto Holzapfel]

5.02.1945 - rozformowany: Niemcy do Gren. Rgt "Becker" w Dywizji "Raegener"

21.04.1943 - Oberstleutnant d. SchP. Martin Diez.[na dowódcę pułku przyszedł z Offiziersschule der Ordnungspolizei Fürstenfeldbruch]

1.05.1944 - Oberstleutnant d. SchP. Franz Wichmann

2.09.1944 - Major d. SchP. Nachtwey

Kosaken Schutzmannschafts Btl. 209.

05.1944 - utworzony przez Kommandeur der Ordnungspolizei Warschau [KdO]

03.1945 - rozformowany?

Ostmuselmanisches SS-Regiment 1.

28.03.1944 - utworzony z rozformowanych batalionów "Ostlegionów": I./94 i 450.

03.1945 - rozformowany: I i II do Waffengruppe "Turkestan", III do Waffengruppe "Idel-Ural"

28.03.44 SS-Hauptsturmführer Heinz Billing

27.04.44 SS-Hauptsturmführer Herrmann

?   06.44 SS-Sturmbannführer Franz Libermann

?   07.44 SS-Obersturmbannführer Gulam Alimow