Specjalna operacja bojowa Frühwirth

Ostatnim z jesiennej serii zamachów "Agatu" na funkcjonariuszy działających na terenie warszawskich więzień Pawiaka i Gęsiówki, był atak na jednego z zastępców komendanta Pawiaka: SS-Scharführera Engelbertha Frühwirtha - kolejnego zwyrodnialca spod znaku SS, znęcającego się nad więźniami i biorącego udział w egzekucjach przeprowadzanych w ruinach getta i w Lesie Sękocińskim. 

SS-Scharführer [sierżant]

Frühwirth (w czapce z daszkiem) w towarzystwie kolegów z Pawiaka.

 

Strażnicy z Pawiaka: drugi od prawej SS-Hauptscharführer Otto Wulfes. Klęczą od lewej Albusch Müller z wilczurem Rolfem oraz Thomas Wyppenbeck.

Podziemny sąd KWP po zbadaniu obciążających zarzutów skazał go na śmierć. Wyrok do wykonania dowódca Kedywu KG AK przekazał kpt. "Pługowi", a ten rozpracowanie SS-mana powierzył komórce "Rayskiego".

Sam "Rayski" tak to wspomina:

"Sprawa była jeszcze prostsza niż w przypadku Bürkla, Kretschmanna czy Weffelsa. Po pierwsze bowiem w zakres obowiązków Frühwirtha wchodziło również przyjmowanie paczek dla więźniów. Czynił to w VII komisariacie granatowej policji przy ulicy Krochmalnej 56, z wyjątkową złośliwością szykanując tych, którzy te paczki podawali (...) Rodziny więźniów przynoszące paczki na Krochmalną znały więc Frühwirtha jak zły szeląg i to ogromnie ułatwiło mi jego identyfikację".

Zdjęcie z Pawiaka.

W otoczeniu pracowników kuchni więziennej siedzą SS-mani z załogi - ten bez czapki to Frühwirth.

Zespół łączniczek-wywiadowczyń, które pod kierownictwem "Rayskiego" rozpracowywały Frühwirtha tworzyły: "Kama", "Zojda" i po raz pierwszy "Dewajtis" [Elżbieta Dziębowska], która później wespół z "Kamą" utworzy znakomity duet zwiadowczy. 

"Pług" wykonanie zadania powierzył II plutonowi wyznaczając "Zawała" na dowódcę akcji. 

Od początku likwidację Frühwirtha prześladował pech... 

WYSTAWIENIA...

Pierwsze wystawienie akcji nastąpiło 19 X 1943. Po dwugodzinnym, pełnym napięcia oczekiwaniu, "Zawał" zadecydował zwinięcie akcji. Tym razem Frühwirth nie pojawił się.

Następne wystawienie miało miejsce dwa dni później, 21 października, i tym razem Frühwirth nie odwiedził swojego ulubionego baru "Centralnego". Wreszcie 25 X 1943 zamiast jak zwykle przyjść pieszo, nadjechał w obstawiony rejon konnym wozem ciężarowym i zaskakując wszystkich wjechał nim w bramę domu Leszno 1. Gdy po prawie półtoragodzinnym oczekiwaniu, około godziny 17-stej (po zmroku), z bramy tej wyszedł Niemiec wyglądem przypominający Frühwirtha, "Zawał" dał swoim ludziom sygnał rozpoczynający akcję. "Kalina" i "Cyklon" podbiegli do Niemca, który ostrzeżony przez jakąś kobietę sięgnął po broń i w tej samej chwili został zastrzelony. Ulicę wypełniła kanonada pistoletowych i karabinowych wystrzałów - to strzelali różni przypadkowi Niemcy będący w pobliżu miejsca akcji. Mimo silnego ostrzału cały zespół bez strat zdołał zająć miejsca w samochodzie "Niemiry". Po akcji trwającej zaledwie 75 sekund odskok odbył się bez przeszkód. Wydawało się, że akcja mimo tylu początkowych niepowodzeń została uwieńczona sukcesem, lecz pech jeszcze raz dał znać o sobie: zabitym Niemcem okazał się inny funkcjonariusz Pawiaka: SS-Scharführer Stephan Klein z referatu IV A 3c, również wyróżniający się okrucieństwem - w tym przypadku wobec Żydów.

Frühwirth zmarł po wojnie - 1 X 1964 w Wiedniu.

Przedakcyjny odręczny szkic z rozpoznania baru "Centralnego" przy ul. Leszno.

powrót