Specjalna operacja bojowa Milke

Pierwszą akcją zleconą przez kpt. "Pługa" III plutonowi kompanii "Agat", miało być zlikwidowanie pary groźnych agentów Gestapo: Alfreda Milke i jego kochanki, będącej również konfidentką - Ireny Lis.

Milke, przedwojenny policjant polski, po wkroczeniu Niemców do Warszawy podpisał Volkslistę, wstąpił do SS i podjął współpracę z Gestapo. Mimo niskiego stopnia [był zaledwie SS-Rottenführerem], dał się poznać jako groźny konfident.

SS-Rottenführer [kapral]

Założył siatkę agentów, która spowodowała wiele aresztowań w warszawskim podziemiu.

Jego likwidacja miała być aktem samoobrony organizacji konspiracyjnych. "Rayski" i jego zespół przejął obserwację Alfreda Milke jeszcze w lipcu. Żmudna praca wywiadowcza przeprowadzana w trudnej dzielnicy policyjnej, pozwoliła na identyfikację obojga agentów i w pierwszej połowie września szef wywiadu przekazał wyniki rozpoznania "Pługowi". Dowódcą przyszłej akcji,  odpowiedzialnym za wszelkie dalsze do niej przygotowania został pchor. "Luty". Początkowo na dowódcę grupy uderzającej wyznaczono "Heńka" [Henryka Nowaka] z I plutonu, drugim wykonawcą miał być "Zemsta" [Kazimierz Nurkowski]. W czasie prowadzonych obserwacji domu w al. Szucha 8 obaj zostali aresztowani. Teraz akcję miał wykonać III pluton. "Luty" wyznaczył głównych wykonawców: "Przygodę" [Tadeusza Wronowskiego] i "Olka" [Tadeusza Kamińskiego]. Opracowany przez nich plan przewidywał użycie dziewięciu ludzi i dwóch samochodów. Termin wykonania akcji wyznaczono na ranek 5 X 1943.

O godzinie 7:15 zespół wykonawców: "Olek", "Przygoda", "Narwik" - udając funkcjonariuszy Gestapo wkroczył do mieszkania dozorców domu przy al. Szucha 8, którzy jako rozpoznani agenci również mieli zostać zlikwidowani. Po ich sterroryzowaniu, zespół oczekiwał nadejścia Milkego. W tym samym czasie, do samochodu BMW "Niemiry", w którym siedzieli członkowie grupy ubezpieczającej, podszedł z bronią w ręku umundurowany oficer Gestapo. Stojący przez kilka minut w al. Szucha samochód z pracującym silnikiem zwrócił na siebie uwagę. Niemiec postanowił to sprawdzić. Po uzyskaniu wymijającej odpowiedzi "Niemiry" zwrócił się do jego pasażerów, "Bąka" i "Ssaka", którzy wyskoczyli z samochodu. Przytomny "Niemira" zastrzelił oficera i ruszył wozem pod bramę, w której znajdowali się główni wykonawcy. Aleja Szucha - ulica z wieloma posterunkami przed siedzibami niemieckich urzędów, w jednej chwili zamieniła się w małe pole bitwy. Niemcy strzelali z okien siedziby Gestapo i Komendy Orpo, strzelali wartownicy spod Komendy Polizei-Regiment. Pod gradem kul wszyscy bojowcy wskoczyli do samochodu. Kilku zostało rannych, w tym "Ssak" śmiertelnie.

Riksza w al. Szucha.

W czasie odskoku oba samochody - BMW i DKW, były ścigane i atakowane przez Niemców. Wyniki nieudanej akcji i śmierć "Ssaka" przygnębiły jej uczestników. Nie osiągnięto celu akcji - Milke przeżył wojnę, zastrzelono jedynie dozorców z al. Szucha 8, którzy mieli być celem dodatkowym oraz oficera Gestapo.

I właśnie zabicie tego ostatniego, ku zaskoczeniu wszystkich, okazało się... dużym sukcesem!

Był to bowiem SS-Obersturmführer Jacob [Joseph, Josef?] Lechner, szef gestapowskiego Referatu IV A 3d, zwalczającego polskie zbrojne podziemie. Niemcy byli przekonani, że cała ryzykowna akcja przeprowadzona tuż obok siedziby Gestapo, była przygotowana właśnie w celu jego likwidacji.

Reakcją niemiecką na akcję było zagrodzenie szlabanami wszystkich wylotów al. Szucha. Odtąd wszystkie wjeżdżające samochody i pieszych poddawano skrupulatnej kontroli, co znacznie utrudniało penetrowanie tego sektora "dzielnicy policyjnej" przez polski wywiad dywersyjny.

PO WOJNIE

Kazimierz Moczarski w swoich "Rozmowach z katem" napisał, że Milke po wojnie siedział w mokotowskim więzieniu przy  ul. Rakowieckiej - niestety, autorowi nie udało się ustalić dalszych losów zdrajcy.

"Rayski" w "Cichym froncie" napisał, że Lisowa została w 1947 skazana na karę śmierci i stracona.

powrót