"Góral"

Pomysł zdobycia w walce większej sumy pieniędzy w celu zaopatrzenia kasy KG AK narodził się już wiosną 1942. Wykonawcą tej akcji miał być powołany właśnie do życia Oddział Specjalny KG AK "Osa" [Organizacja Specjalnych Akcji Bojowych].

Pieniądze zamierzano zdobyć w warszawskim Banku Emisyjnym [Polskim] mieszczącym się przy ul. Bielańskiej 12.

policja niemiecka przed Bankiem Polskim

Długotrwała obserwacja i studia, biorące początkowo pod uwagę zarówno napad na bank, jak i zaatakowanie transportu pieniędzy na ulicy czy na bocznicy kolejowej, a nawet podczas jazdy pociągu, doprowadziły do wniosku, że największe szanse powodzenia ma plan zaatakowania transportu podczas przejazdu przez Warszawę. W celu zdobycia potrzebnych informacji, wciągnięto do przygotowań przedakcyjnych kilku pracowników Banku - w tym także urzędników: "Michała I" [Ferdynanda Żyłę] i "Michała II" [Jana Wołoszyna]. W marcu 1943 oddział "Osa" wszedł w skład Kedywu KG AK i został przemianowany na Kosę-30. Wówczas kontrolę nad przygotowaniami do akcji objął dowódca Oddziału Dyspozycyjnego "Motor-30" mjr "Lipiński" [Jan Kiwerski]. Przygotowania do akcji zakończono późną wiosną 1943. Odwlekano jednak jej przeprowadzenie czekając na możliwie duży transport pieniędzy. 

5 VI 1943 w kościele św. Aleksandra na pl. Trzech Krzyży, podczas ślubu ppor. "Marynarza" [Mieczysława Uniejewskiego] warszawskie Gestapo aresztowało kilkudziesięciu członków oddziału "Kosa", którzy byli zaangażowani w przygotowania do mającej już wkrótce nastąpić akcji. Aresztowanie ponad pięćdziesięciu żołnierzy praktycznie rozbiło oddział. Gdy jednak po pewnym czasie obawy o poszerzenie wsypy nieco się uspokoiły, fakt, że wśród aresztowanych nie było dowódcy warszawskiej "Kosy" ppor. "Bogusława" - "Jurka" [Jerzego Kleczkowskiego], pozwalał na kontynuacje przygotowań. Ażeby zwiększyć liczbę uczestników akcji, mjr "Lipiński" przewidział użycie w niej żołnierzy z oddziału "Pola", dowodzonego przez por. "Polę" [Romana Kiźnego], do którego wcielono pozostałych przy życiu żołnierzy "Kosy", a także grupę harcerzy z szaro-szeregowego OS JERZY pod dowództwem pchor. "Maćka" [Sławomira Bittnera].

Wiosną 1943 w związku z nasilającą się w mieście walką zbrojną, niemieckie władze Banku wprowadziły szereg zabezpieczeń mających na celu ochronę tajemnicy transportu pieniędzy. W samym Banku założono specjalną sieć alarmową, wzmocniono także ochronę. Osłonę samochodu z pieniędzmi - każdorazowo wypożyczanego z Miejskich Zakładów Oczyszczania - stanowiło teraz czterech policjantów niemieckich uzbrojonych w pistolety maszynowe. Wbrew niemieckim intencjom zastosowane środki ostrożności ułatwiły tylko wykonanie ataku. Tajemnica transportu nie obejmowała "Michała II", który dowiadywał się o nim co najmniej na dzień wcześniej. Ponieważ samochody woziły pieniądze na Dworzec Wschodni dwiema trasami należało urządzić zasadzki w dwóch miejscach - bądź wykluczyć jazdę jedną z tych tras. I ten właśnie wariant postanowiono zastosować. 

5 VIII 1943 zaalarmowany dwa dni wcześniej zespół ppor. "Jurka" i jego zastępcy por. "Poli" , zajął wyznaczone punkty w okolicach pl. Zamkowego. Ludzie "Poli" w ulicznych studzienkach przecięli kable telefoniczne łączące Bank z posterunkiem policji i Gestapo. Do akcji jednak nie doszło - na Senatorskiej nie stawili się trzej "steniści". Przecięcie drutów telefonicznych spowodowało alarm. Dyrekcja Banku wezwała policję - w 5 minut po alarmie w Banku pojawili się policjanci z pistoletami maszynowymi, a dwie minuty po nich, pod Bank zajechało na sygnale Überfallkommando - oddział wypadowy policji ochronnej.

Trasa konwoju bankowego

Po nieudanym wystawieniu akcji przeprowadzono pewne zmiany w jej planie. Zrezygnowano z przecinania przewodów telefonicznych. Na wyraźny rozkaz mjr. Kiwerskiego - noszącego teraz ps. "Kalinowski" - dowodzenie akcją objął por. "Pola" a ppor. "Jurek" miał być jego zastępcą.

11 VIII 1943 "Michał II" zameldował o ponownym dużym transporcie pieniędzy, który następnego dnia miał odjechać do Krakowa. Cały oddział ponownie postawiono w stan gotowości bojowej.

500 złotych Banku Emisyjnego - popularny "góral".

W dniu 12 VIII 1943 o godz. 8°° "Pola" objechał samochodem cały teren przyszłej akcji i trasę odskoku. O godz. 11°° wszyscy zajęli wyznaczone planem stanowiska.

Zasadniczy element akcji, tzn. zaatakowanie eskorty i zdobycie pieniędzy, przewidziano na ul Senatorskiej u jej wylotu na pl. Zamkowy. Na jej wąskiej, pokrytej kocimi łabami jezdni stał przy prawym krawężniku duży odkryty samochód ciężarowy tzw. "kitajec", na którego przednich błotnikach zasiedli dowodzący atakiem: por. "Pola" i ppor. "Jurek". W skrzyni tego wozu znajdowali się: dowodzący zespołem "Atak" pchor. "Jawor" [Arnold Kubański] oraz pchor. "Doman" [Stanisław Zołociński] i "Andrzej" z oddziału "Poli", obaj uzbrojeni w Steny.

Prawa, południowa strona ulicy była zabudowana, natomiast lewą stronę stanowiły ruiny domów rozbitych jeszcze w 1939. Po zabudowanej, nieparzystej stronie ulicy, na schodkach sklepu elektrotechnicznego [Senatorska nr 3], siedzieli: "Strażak", "Andrzejek" i "Sacharyniarz", a kilka metrów w głąb ulicy zasiedli w sklepie z jarzynami: "Lotnik", "Balon" i "Nowicjusz" - cała szóstka z grupy "Kosy". Zadaniem tej sekcji było opanowanie samochodu z pieniędzmi. Głębiej, w korytarzu domu Senatorska 7, ukryta była część zespołu pchor. "Białego" [Klaudiusza Stysło], mającego zaatakować eskortę jadącą w samochodzie osobowym. Znajdowali się tutaj: "Biały", "Podkowa", "Zając" i "Jim". Druga część zespołu: "Tadeusz", "Rudy", "Szyb" i "Czarny", siedziała przy stoliku w małej restauracyjce, znajdującej się naprzeciw miejsca akcji.

Na rogu Miodowej i Koziej skupiony został zespół "Dawego" [Bogdana Gawrońskiego] w składzie: "Dawy", "Wąsaty" ["Wąsowski"], "Wilk" i "Kozioł". Ich zadaniem było zatarasowanie Miodowej u jej wylotu na Krakowskie Przedmieście oraz osłona akcji z tego właśnie kierunku.

Cały rejon otaczający miejsce ataku nasycony był posterunkami i patrolami z "Grup Szturmowych":

- patrol "Markiza" obsadził następujące posterunki: róg Miodowej i pl. Zamkowego - "Cielak", 

- róg Miodowej i Senatorskiej w kierunku pl. Teatralnego - "Markiz", 

- róg Miodowej i Senatorskiej bliżej pl. Krasińskich - "Kuba", 

- "Xiążę" i "Lord" jako nieuzbrojeni sanitariusze,

- patrol "Witka" strzegł ul. Podwale, 

- patrol "Sztajera" strzegł placu Zamkowego przy Piwnej - tutaj też, przy Piwnej, stał samochód ciężarowy "Leoś", mający w czasie odskoku wieźć grupę osłonową "Maćka". Kierowcą ciężarówki był "Miki"-"Sem". Dowodzący całością osłony "Maciek" swoje stanowisko miał pod Kolumną Zygmunta. 

Łącznie w wykonanie akcji "Góral" zaangażowano 43 ludzi + 2 łączniczki: "Basię" i "Myszkę", które miały odebrać dokumenty od wykonawców oraz przejeżdżając przez Senatorską i Miodową powiadomić zespół "Dawego" o wyjeździe transportu. Ponadto wystawiono trzy patrole na trasie odskoku. 

Ogólny podział zadań był następujący:

- żołnierze "Kosy": opanowanie samochodu z pieniędzmi,

- żołnierze "Poli": pokrycie ogniem samochodu ZOM-u i likwidacja eskorty,

- żołnierze "OS JERZY": osłona całej akcji.

Była godzina 11:17, gdy na obsadzony odcinek wjechały dwa samochody. Przewidziana dla nich trasa przebiegała tego dnia prawdopodobnie Miodową i Krakowskim Przedmieściem, gdyż zatrzymały się one na rogu Miodowej, ale wobec zatarasowania ulicy barierką skierowały się wprost na pl. Zamkowy. Gdy jadący na przedzie wóz ZOM-u zwolnił, ażeby ominąć tarasującego połowę jezdni "kitajca", zza samochodu konspiratorów wysunął się mężczyzna pchający przed sobą wózek wyładowany pustymi skrzynkami. Był to pchor. "Jarko" [Zbigniew Skoworotko]. Zmusiło to kierowcę ciężarówki do gwałtownego zahamowania tuż koło "kitajca". W sekundę później na stopniu samochodu ZOM-u był już "Pola", strzałem z pistoletu w dach szoferki dał sygnał rozpoczęcia akcji. W tej samej chwili dwaj "steniści" ukryci w skrzyni "kitajca" - "Doman" i "Andrzej", wysunąwszy się zza burt otworzyli ogień do siedzących w ciężarówce policjantów niemieckich uzbrojonych w dwa peemy i dwa karabiny.

Tylko jednemu Niemcowi udało się oddać niecelną serię do "Jawora", inni rażeni z najbliższej odległości wciśnięci zostali pomiędzy worki z pieniędzmi. Zaraz po pierwszych strzałach dwie trójki żołnierzy "Kosy" rzuciły się ku samochodowi, aby wedrzeć się do jego wnętrza, jedna po lewej, druga po prawej stronie burty. Pierwszy do samochodu dopadł zespół "Strażaka", który - podparty przez kolegów - od miesięcy ćwiczonym skokiem dostał się do wnętrza. Biegnący obok "Lotnik" nie znalazł równie dobrych warunków do skoku, gdyż jeden z jego dwu pomocników, "Balon", zaraz po wyjściu ze sklepiku otrzymał postarzał w pachwinę, i on jednak po chwili wdrapał się do samochodu. Sytuacja niemieckich policjantów, najpierw zaskoczonych strzałami, a później znalezieniem się w skrzyni ich samochodu uzbrojonych w pistolety napastników stała się od razu beznadziejna. W chwilę później na skrzyni samochodu ZOM-u znaleźli się również "Doman", "Sacharyniarz" i "Andrzejek", którzy wyrzucili rannych bądź zabitych Niemców na bruk ulicy. W trakcie tej walki trwającej zaledwie kilka sekund, przyszła eskorcie niemieckiej niespodziewana pomoc. Z przejeżdżającego przez pl. Zamkowy samochodu Wehrmachtu wyskoczył jakiś oficer i oddał serię z automatu w kierunku walczących.

Kilkanaście jego pocisków utkwiło w przedniej części samochodu ZOM-u, tuż obok znajdującego się tutaj "Poli", któremu życie uratował "Jurek", ściągając go za połę marynarki na ziemię. Stojący na pl. Zamkowym jeden z patroli "Maćka" zastrzelił oficera "zanim jeszcze ten zdążył skończyć serię".

W tym samym czasie, w którym żołnierze "Kosy" zdobywali samochód z pieniędzmi, siedmioosobowy zespół "Białego" otworzył gwałtowny ogień do policjantów siedzących w eskortującym samochodzie osobowym. Wszystkich policjantów jadących tym wozem wybito na miejscu bądź śmiertelnie raniono. Po około 150 sekundach walka była zakończona. Oprócz oficera Wehrmachtu zabitego w pobliżu Kolumny Zygmunta, patrol "Maćka" zastrzelił także dwóch policjantów nadbiegających z głębi Senatorskiej od strony Pałacu Brühla. W szoferce ciężarówki ZOM-u usiedli obok kierowcy-konspiratora "Jurek" i "Jarko", reszta żołnierzy "Jawora" wdrapała się do skrzyni ciężarówki, z której już uciekli pracownicy Banku i eskortowany przez "kitajca" transport ruszył w kierunku ul. Podwale. Zaraz za nimi wyjechał "Leoś" z żołnierzami "Maćka" mającymi pełnić rolę dodatkowej osłony. Usunęła się również - pieszo, w kierunku południowym - grupa "Dawego" zabierając ze sobą znaki drogowe. Chodziło o to, ażeby jadące od strony Żoliborza samochody nie skręcały w kierunku miejsca walki.

PODSUMOWANIE

Akcja "Góral" zakończyła się sukcesem, którego pełnię umniejsza jednak śmierć trzech niewinnych pracowników Banku Polskiego...

W akcji zdobyto: 106 milionów złotych, pewną ilość Ostmarek i Reichsmarek, 2 pistolety maszynowe "Bergmann", 2 karabiny Mauser 98k, 2 pistolety P-08 Parabellum.

Biogram

por. "Pola" - Roman Kiźny

ppor. "Jurek" - Jerzy Kleczkowski

STRATY

Po stronie polskiej:

ranni: "Balon", "Doman" [pchor. Stanisław Zołociński, młodszy brat kpt. "Piotra", d-cy kompanii w baonie "Czata 49", poległ w 1 rocznicę akcji "Góral": 12.VIII.44 w czasie ataku na Stawki].

polegli: trzej pracownicy Banku Emisyjnego

Po stronie niemieckiej:

ranni: 6

zabici: 6-9 [źródła polskie i niemieckie różnią się]