Adam Borys "PŁUG"

1909 - 1986

Oficer rezerwy artylerii WP: porucznik [1939], kapitan [1942], major [1944], podpułkownik.

Pseudonimy: Bryl, Kar, Dyrektor, Pal, Pług.

Przybrane nazwisko: Adam Gałecki.

Urodził się 10 XII 1909 w Niechanowie na ziemi poznańskiej. Pochodził z rodziny włościańskiej. Szkołę powszechną ukończył w Niechanowie, a w Gnieźnie gimnazjum im. Bolesława Chrobrego, w którym należał do drużyny harcerskiej. Następnie wstąpił na Wydział Rolniczo-Leśny Uniwersytetu Poznańskiego, ze specjalizacją w dziedzinie przetwórstwa rolno-spożywczego. Studia ukończył z wyróżnieniem, co otworzyło mu szerokie możliwości dalszego rozwoju. W 1935 otrzymał stypendium fundacji Kościuszkowskiej na roczne pogłębienie studiów specjalistycznych w USA. Do kraju powrócił jako w pełni uformowany w swym zawodzie pracownik naukowy, a równocześnie człowiek obyty w świecie.

Mobilizacja powszechna zastała go 30 VIII 1939 w Toruniu. Otrzymał wówczas przydział do 17. pal w Gnieźnie, ale jako wysokiej klasy specjalista potrzebny przede wszystkim gospodarce narodowej, został przewidziany do jego II rzutu, którego miejscem koncentracji były Kielce. Koncentracja ta zgromadziła zaledwie 100 żołnierzy i oficerów, co pozwoliło na sformowanie jednej tylko baterii, i to nie od razu. Dlatego też II rzut 17. pal nigdy  nie wszedł do działań operacyjnych 17. gnieźnieńskiej Dywizji Piechoty z armii "Pomorze", która wykrwawiła się w ramach Grupy Operacyjnej gen. Knolla w zaciętych walkach w rejonie Łęczycy, Sochaczewa, Palmir i pod Łomiankami i została unicestwiona, nim zdążyła zorganizować własne drugie rzuty. Jedyna bateria 17. pal z uwagi na stałe przemieszczanie, w walkach wzięła stosunkowo niewielki udział w pasie działań między Kielcami i Sandomierzem, występując już jako ośrodek zaporowy artylerii nr 7 z 55 pal, stabilniej uczestnicząc w organizacji obrony przyczółka mostowego w samym Sandomierzu.

odznaka 17. pal

Zorganizowane działania wojskowe załamały się w okolicach Tomaszowa Lubelskiego, gdzie por. Borys przejął dowodzenie baterią, decydując się, z braku innych rozkazów, detaszować ją do obrony Lwowa. W tym czasie bateria była w pełni sprawna, wyposażona w amunicję i zdolna do dalszej walki. Przemieszczanie baterii było w pełnym toku, 17 IX 1939, w odległości niespełna 70 km na północny-wschód od Lwowa, doszła do nich wiadomość o wkroczeniu armii sowieckiej w granice RP. Bateria wzięła kierunek na Stryj. Przekroczenie granicy polsko-węgierskiej odbyło się 26 IX 1939 w szyku bojowym, z pełnym wyposażeniem i uzbrojeniem oraz z mocnym postanowieniem żołnierzy i oficerów prowadzenia dalszej walki z wrogami Polski. Wkrótce bateria przestała istnieć. Uzbrojenie i sprzęt skonfiskowały władze węgierskie, a żołnierzy i oficerów internowano w obozach. Por. Borys wraz z innymi oficerami i podchorążymi rodzimej baterii znalazł się w obozie założonym w mieście Györ nad Dunajem.

Samorzutnie, a później w sposób zorganizowany, zaczęły tworzyć się zespoły i punkty przerzutowe z Węgier i Rumunii do Francji. Por. Borys włączył się od razu do prac zespołu przerzutowego, który powstał w Györ, i działał na tym posterunku do końca 1939. Po odprawieniu głównej fali przerzutów sam przedostał się do Francji. Przez Jugosławię dotarł do portu w Splicie, a stamtąd niewielkim statkiem do Marsylii. Przybył tam w połowie stycznia 1940, i wkrótce znalazł się w największym polskim obozie wojskowym Coetquidan w Bretanii. Po krótkim szkoleniu, w maju 1940, otrzymał przydział do 3. pal 3. Dywizji Piechoty, formującej się w północno-zachodniej Francji. Rozpoczęcie kampanii zachodniej i atak na Francję zaskoczył 3. DP jeszcze przed zakończeniem jej formowania. Mimo to włączyła się ona do walk osłonowych wojsk francuskich, które jednak nie trwały długo. Po załamaniu się frontu 3. pal otrzymał rozkaz marszu do portu Saint Nazaire, skąd miał wypłynąć do Wielkiej Brytanii. Podczas gdy por. Borys osłaniał załadunek 3. pal na statek, rozpoczął się wielogodzinny falowy nalot Luftwaffe na port. Gwałtowny nalot rozproszył żołnierzy, z których ocalała część wraz z por. Borysem przedarła się do pobliskiej osady rybackiej La Turballe. Osada ta stała się punktem zbornym żołnierzy 3. DP. Tam żołnierze załadowali się na małe kutry rybackie, którymi dopłynięto do brytyjskich okrętów wojennych na pełnym morzu. Po przeładunku wkrótce przybili do brzegów Anglii i zostali umieszczeni w obozach wojskowych. Por. Borys w obozie nie przebywał długo. Oficerowie, którzy chcieli działać, otrzymali wkrótce przydziały. Por. Borys otrzymał przydział do dywizjonu artylerii 1. brygady strzelców, dowodzonej przez gen. Paszkiewicza, jako oficer zwiadowczy dywizjonu. Szkolenie i formowanie dywizjonu odbywało się w Crawfort, tereny ćwiczeń rozciągały się od Newport do Saint Andrews. Oficerowie polscy zostali skierowani na staż do jednostek brytyjskich. Miało to na celu przygotowanie wysp do obrony przed spodziewaną inwazją niemiecką. Por. Borys odbywał staż w jednostkach przygotowanych do obrony wyspy White, a następnie doliny Southampton. Pod koniec 1940 por. Borys powrócił do rodzimej jednostki, w której kontynuował szkolenie w ciągu I półrocza 1941. Pod koniec tego okresu do jego jednostki w Saint Andrews poczęły docierać wiadomości o organizowaniu lotniczych przerzutów oficerów WP do kraju z zadaniem prowadzenia dalszej walki w szeregach ZWZ.

Por. Borys, z gronem kolegów, podjął decyzję o zgłoszeniu się do służby w kraju.

Dla ochotników zorganizowano kursy dywersyjne.

Cichociemny

Cichociemni - spadochroniarze AK

Pierwszy, z czterech kursów szkoleniowych, odbył się w Szkocji, w miejscowości Inverlochy. Brało w nim udział ok. 30 ochotników i trwał 5 tygodni. 5 tygodni strzelania, nauki minerki, gimnastyki. Pozornie mogło to wyglądać na wczasy, ale właśnie w czasie tego pierwszego kursu odpadło najwięcej jego uczestników. Po dwóch godzinach gimnastyki następował "odpoczynek", polegający na wielokilometrowych marszobiegach o zmiennym tempie pokonywania terenu. Po tym wszyscy uczestnicy byli badani przez lekarzy. Najsłabsi - odpadali. Prowadzono także wszelkiego rodzaju szkolenia terenowe. Bez względu na pogodę uczestnicy otrzymywali mapy, kompasy i rozkaz dotarcia do określonego punktu w określonym czasie. Stale podnoszono poprzeczkę. Kolejne ćwiczenia odbywały się już bez map i kompasów, w zupełnie obcym terenie. Równolegle doskonalono posługiwanie się bronią - zarówno palną jak i białą. Ćwiczono z wszelkiego rodzaju pistoletami, rewolwerami, karabinami i pistoletami maszynowymi. Pojawiły się nieznane wcześniej polskim oficerom strzeleckie tory przeszkód - dzisiaj rzecz powszechnie znana w jednostkach specjalnych. Strzelano do nagle pojawiających się tarcz w specjalnie przygotowanych wąwozach. Następnym etapem było strzelanie "na słuch". Odbywało się ono w specjalnym zaciemnionym baraku, w którym kursanta zostawiano samego i po zamknięciu drzwi miał on trafić do pojawiających się tarcz, których nie widział, lecz słyszał ich wysuwanie.

Drugim kursem, na który por. Borys zdołał się zakwalifikować był tzw. "małpi gaj". Był to kurs spadochronowy.

Oczywiście na początku skakano z gałęzi drzew, później ze specjalnych wyższych rusztowań, by po dwóch tygodniach intensywnych zapraw fizycznych oddać pierwszy skok z samolotu. Odbyło się to na lotnisku Ringway koło Manchesteru. Każdy uczestnik kursu oddawał po cztery skoki; dwa w dzień i dwa w nocy. Jednak 2-miesięczne szkolenie jeszcze nie dobiegło końca. Po zdanym egzaminie spadochronowym por. Borys został skierowany na kolejne kursy: walki dywersyjno-konspiracyjnej i odprawowy.

Kurs walki dywersyjno-konspiracyjnej trwał 4 tygodnie i polegał na poznawaniu "żelaznych zasad konspiracji". Początkiem teoretycznej jak i praktycznej nauki były problemy "wtopienia się" w otoczenie, a więc zagadnienia ubioru, zachowania, zgrania ruchu i sposobu poruszania się w zgodzie z przybranym wzorcem człowieka. Równocześnie trwało zapoznawanie się z okupacyjną rzeczywistością w kraju. W tych wykładach opierano się o prasę "gadzinową" jak i konspiracyjną dostarczaną przez kurierów z okupowanego kraju. Analizowano także prowadzoną w warunkach konspiracji walkę dywersyjną. Studiowano popełniane błędy i przyczyny sukcesów. Poznawano nastroje społeczne i struktury władz okupacyjnych.

Ostatnim etapem szkolenia był kurs odprawowy. Por. Borys musiał dokładnie poznać swoją "legendę" - czyli wcielić się w "nową skórę", w mozolnie ułożoną przez specjalistów nową osobowość. Należało poznać świetnie podrobione dokumenty: metrykę, świadectwo pracy, kartę rozpoznawczą [Ausweis]. Według tychże dokumentów por. Adam Borys przeistoczyć się miał w Adama Gałeckiego, pracownika branży jajczarsko-mleczarskiej. Każdemu "cichociemnemu" jego "legendę" układano indywidualnie. Chodziło oczywiście o to, by w nowej skórze mógł czuć się swobodnie. Tak dobrany "profil" doskonale pasował do przeszłości por. Borysa i dawał mu dodatkową osłonę w przypadku ewentualnego śledztwa.

Przy końcu kursu por. Borys dowiedział się, że w kraju jest przewidziany do działalności dywersyjnej w "Wachlarzu". Kurs odprawowy zakończył się po 6 tygodniach i wśród kilkunastu kończących go oficerów nastąpiło losowanie kolejności zrzutu i ekipy zrzutowej. Por. Borys wylosował daleką kolejność zrzutu. Nie było to dla niego korzystne, kurs ukończył na początku wiosny 1942, a w lotach zrzutowych do kraju, z uwagi na zbyt krótkie noce, trwała przerwa od początku kwietnia do września.

Tak więc por. Borys po zakończeniu kursu odprawowego nie opuścił pałacyku położonego w południowo-zachodniej Anglii w Queens Gate Terrace, niedaleko Londynu, i przebywał w nim nadal przez wiosnę, lato i początek jesieni 1942.

28 VII 1942 zaprzysiężony na rotę Armii Krajowej.

Operacja lotnicza "Hammer" 1/2 X 1942

Dowódca por. naw. Radomir Walczak

Ekipa XIII:

kpt. Adam Borys "Pług"

por. Stanisław Kotorowicz "Kron", w BBT, poległ 19 V 1943 w akcji "Celestynów"

mjr Bronisław Żelkowski "Dąbrowa", areszt. przez Gestapo 10 XI 1942, otruł się na Pawiaku

oraz kurier do Delegatury Rządu

st. strz. Jan Cegłowski "Konik"

 

Z lotniska Temsford w dniu 1 X 1942 około godz. 21:00, samolot typu Halifax, którego dowódcą i I pilotem był por. naw. Radomir Walczak, zabrał ekipę na pokład.

13 lot zrzutowy [por. Borys był 74 zrzuconym skoczkiem] przebiegał nad Morzem Północnym, Danią, północnymi Niemcami do Bałtyku. Następnie nad Grudziądzem następowało wejście nad Wisłę i w zależności od miejsca zrzutu zejście z linii Wisły i lot nad zrzutowisko. Około godz. 1:30 dnia 2 X 1942, po locie trwającym 5,5 godziny, ekipa wyskoczyła na spadochronach na placówkę odbiorczą AK noszącą kryptonim "Bór", położoną ok. 16 km na północny wschód od Garwolina.

Jeszcze na zrzutowisku nastąpiło przekazanie pasów z pieniędzmi [każdy "cichociemny" był równocześnie kurierem przewożącym pieniądze zasilające budżet AK] oraz wszelkiej broni - z wyjątkiem broni osobistej, która stanowiła własność skoczków.

Z chwilą skoku do kraju awansowany do stopnia kapitana WP.

Później udano się wozem do Garwolina, gdzie oporządzono się w lokalu miejscowej spółdzielni jajczarsko-drobiarskiej i następnie samochodem spółdzielni wyruszono w podróż do Warszawy.

Każdy ze zrzutków udawał się tam innymi drogami i różnymi środkami lokomocji.

W Kedywie

Po nawiązaniu kontaktu z KG AK i okresie aklimatyzacji, kpt. "Pług" został skierowany do nowotworzonego Kedywu KG AK, w którym 1 IV 1943 objął stanowisko zastępcy dowódcy Oddziału Dyspozycyjnego "Motor 30" mjr. "Rudzkiego".

W dniach 19 i 20 czerwca 1943, jako przedstawiciel dowódcy Oddziałów Dyspozycyjnych Kedywu KG AK wziął udział w odprawie szefostwa Szarych Szeregów i Grup Szturmowych zorganizowanej w willi prof. M. Handelsmana koło Strugi pod Warszawą. W czasie tego spotkania omawiano reorganizację OS "Jerzy". Kpt. Borys wystąpił tam z koncepcją rezygnacji z dotychczasowego tradycyjnego harcerskiego podziału na 4 Hufce-plutony, terytorialnie związane z dzielnicami i na to miejsce zaproponował utworzenie 3-kompanijnego batalionu o strukturach czysto wojskowych [kompanie, plutony, drużyny]. Poinformował zgromadzonych ["Orsza", "Jerzy", "Piotr Pomian"], że szefostwo Kedywu powierzyło mu utworzenie nowego oddziału specjalnego, mającego zastąpić rozbity przez Gestapo 5 VI 1943 w kościele św. Aleksandra oddział "Kosa 30".

5/6 I 1943 był obserwatorem akcji "Czarnocin".

W ciągu następnych dni kpt. "Pług" objął dowodzenie kompanią "Agat" - oficjalnie wydzieloną 1 VIII 1943 z OS "Jerzy" - i przeznaczoną do walki z Gestapo. Kompania pod jego dowództwem składać się miała z 3 plutonów obejmujących po ostatecznym zorganizowaniu 175 żołnierzy.

W pierwszym okresie swego istnienia kompania "Agat" organizacyjnie podlegała dowódcy Oddziałów Dyspozycyjnych Kedywu KG AK mjr. "Rudzkiemu". Po jego odejściu z Kedywu [XII 1943], oddział kpt. "Pługa" podporządkowany został bezpośrednio dowódcy [komendantowi] Kedywu KG ppłk. "Nilowi", a od 1 II 1944 ppłk. "Radosławowi".

W całym okresie działalności oddziału "Agat" - "Pegaz" - "Parasol" był konstruktorem jego wszystkich zbrojnych wystąpień. Brał czyny udział w przygotowaniu akcji, których celem byli funkcjonariusze niemieckiego aparatu terroru w okupowanej Polsce - głównie funkcjonariusze policji niemieckiej. Był obserwatorem większości z 13-stu akcji wykonywanych przez jego oddział w okresie wrzesień 1943 - lipiec 1944. W okresie wiosna-lato 1944, powierzona kpt. Borysowi kompania rozrosła się do wielkości batalionu. W porozumieniu z szefostwem IV Oddz. Sztabu Kedywu K-dy Gł. i komendantem tajnej podchorążówki "Agricola" kpt. "Trzaską", zorganizował cykl szkoleń wojskowych dla swoich żołnierzy - większość składu osobowego kompanii, ze względu na młody wiek nie brała czynnego udziału w walkach obronnych 1939.

Równocześnie kładł duży nacisk na bezpieczeństwo powierzonego mu oddziału. Przecież ich głównym przeciwnikiem miała być organizacja nie byle jaka: Gestapo, w którego referatach pracowało kilku groźnych speców zajmujących się kontrwywiadem i rozpracowywaniem podziemnych organizacji niepodległościowych. Formacje nie przestrzegające żelaznych zasad konspiracji ginęły w kazamatach Strasse der Polizei.

Ogólnie rzecz ujmując, w "Agacie" zasady bezpieczeństwa opierały się na utrzymywaniu kontaktów konspiracyjnych jedynie przez wyznaczone łączniczki dowództwa w zorganizowanych lokalach konspiracyjnych. "Pionową" łączność kpt. "Pługa" z dowódcami poszczególnych trzech plutonów utrzymywały 3 łączniczki. Podobnie łączność "w dół" z dowódcami drużyn organizowali dowódcy plutonów. Teoretycznie żołnierz kompanii mógł znać jedynie czterech swoich współtowarzyszy z sekcji [system "piątkowy"]. W ten sposób zorganizowana siatka łączności dawała pewne gwarancje, że ewentualna "wpadka" któregoś z chłopców nie pociągnie za sobą większej fali aresztowań. Dodatkowym utrudnieniem w rozpracowaniu oddziału było używanie podwójnych pseudonimów: jeden obowiązywał w "ruchu do góry", drugi "w ruchu w dół". Przykładowo kpt. Adam Borys dla swoich przełożonych z Kedywu był "Palem", natomiast dla swoich podwładnych z oddziału był "Dyrektorem" lub "Pługiem"... W pierwszym okresie działalności, w korespondencji wewnętrznej [sprawozdania z rozpoznań, akcji, odbytych ćwiczeń] obowiązywał system oznaczeń wyniesiony z OS "Jerzy" Grup Szturmowych [np. CR 500 - oznaczało dowódcę 1. plutonu "Jeremiego", CR 510 dowódcę 1. drużyny w tym plutonie, a jej członkowie nosili kolejne nr: 511, 512, 513  itd.]. Ścisłe przestrzeganie zasad konspiracji uchroniło oddział od penetracji przez Gestapo i większych "wsyp". Większość żołnierzy dopiero 1 VIII 1944 na Woli poznała nazwę swojego oddziału, co dobitnie świadczy o rygorach "konspiracji w konspiracji".

Kolejnym elementem zorganizowanym przez kpt. "Pługa" była komórka "Moto". W wykonywaniu zadań przydzielonych "Agatowi" niezbędne było posiadanie samochodów. To łączyło się z koniecznością ciągłego wyrabiania dla nich "lewych papierów", załatwiania wielu garaży, mechaników i oczywiście przeszkolenia na tajnych kursach prawa jazdy jak największej liczby żołnierzy - kierowców. Gdy w marcu 1943 Grupy Szturmowe przygotowywały odbicie "Rudego" pod Arsenałem, lwią część skromnego budżetu pochłonęło kupienie starej "dekawki", którą odbity przyjaciel miał być ewakuowany. Później nauczono się samochody "organizować" - czyli po prostu zdobywać na Niemcach. Często właśnie zdobycie upatrzonego samochodu było pierwszym krokiem na drodze do "Wielkiej Dywersji". Te akcje traktowano jak konspiracyjną "małą maturę" w bojowej edukacji późniejszych "parasolarzy".

Komórka "Moto" działała jeszcze w pierwszych dniach Powstania Warszawskiego ewakuując samochodami rannych żołnierzy z zagrożonych wolskich szpitali na Starówkę.

Wiosną 1944 kpt. "Pług" zorganizował dla części swoich żołnierzy szkolenie spadochronowe w bazie leśnej. W planach powstania powszechnego pojawiła się idea włączenia do walk w kraju 1.SBSpad gen. Sosabowskiego [oczywiście do tego nie doszło], ale cichociemny "Pług" pragnął aby jego oddział stał się kadrowym zespołem przyszłych polskich oddziałów spadochronowych Armii Krajowej.

W Powstaniu Warszawskim, na Woli dowodził batalionem "Parasol" w ramach zgrupowania "Radosław". Ciężko ranny 6 VIII 1944, zdał dowodzenie ppor. "Jeremiemu".

Po Powstaniu Warszawskim jeniec Oflagów.

Po zakończeniu II Wojny Światowej, w 1945 powrócił do kraju.

Zmarł 27 VIII 1986 w Witkowie pod Gnieznem.

 

Odznaczony:

 

Krzyżem Walecznych
Srebrnym Krzyżem Orderu Virtuti Militari V klasy
Złotym Krzyżem Zasługi z Mieczami

powrót