Juliusz Bogdan Deczkowski "Laudański"

1924 - 1998

Urodzony 20.IV.1924 w Bydgoszczy, syn Juliana, kierowcy, mechanika samochodowego, i Marianny z domu Kapuścińskiej.

Od 1925 z rodzicami zamieszkał w Warszawie. Po ukończeniu Publicznej Szkoły Powszechnej nr 85 przy ul. Narbutta 14, w 1938 rozpoczął naukę w Prywatnym Męskim Gimnazjum i Liceum Władysława Giżyckiego przy ul. Puławskiej 113. Przed wybuchem II wojny światowej ukończył pierwszą klasę gimnazjum.

Od listopada 1937 należał do 42. Warszawskiej Lotniczej Drużyny harcerzy im. Franciszka Żwirki i Stanisława Wigury. W styczniu 1939 zdobył stopień Ćwika. W maju uczestniczył w zlocie chorągwi Warszawskiej ZHP w Wesołej pod Warszawą, a w lipcu tego roku uczestniczył w obozie harcerskim 42. WLDH w Załoźcach.

Fotografia z książeczki harcerskiej - lipiec 1938

W pierwszych dniach września 1939 pełnił służbę w Pogotowiu Harcerzy jako goniec. W październiku został przyjęty do II klasy Gimnazjum i Liceum Męskiego im. Tadeusza Rejtana przy ul. Rakowieckiej 23. W związku z przejęciem budynku szkoły przez władze niemieckie, od lutego 1940 nauka odbywała się w gmachu Gimnazjum Giżyckiego pod szyldem "Prywatnej Szkoły Ogrodniczej I st. Władysława Giżyckiego".

Związek Harcerstwa Polskiego w okresie okupacji 1939 - 1945

W tym czasie wraz z harcerzami 42. WLDH rozpoczął służbę w Szarych Szeregach. Był jednym z organizatorów konspiracyjnych zastępów harcerskich na terenie szkoły. Pierwszym zwerbowanym przez niego "rejtaniakiem" był Tytus Karlikowski, noszący wówczas pseudonim "Wąż", z którym w przyszłości połączą go szczególne więzy przyjaźni. Do grona jego kolegów, z którymi uczestniczył w akcjach Organizacji Małego Sabotażu "Wawer", należeli m.in. Zbigniew Rosner "Roger", Mirosław Szymanik "Wagner", Jerzy Horczak "Wróbel", Aleksander Jadach "Olek".

W 1940 uzyskuje stopień Harcerza Orlego. W czasie rozklejania ulotek 9.V.1941, aresztowany wraz z ciotecznym bratem Romanem Romanowskim przez niemieckiego policjanta na ul. 6 Sierpnia, przy pl. Zbawiciela. Po wstępnym przesłuchaniu w al. Szucha obaj osadzeni zostali nazajutrz na Pawiaku. Po 9-miesięcznym śledztwie zwolniony z więzienia 16.II.1942. Wkrótce ponownie włącza się do konspiracji. W tym roku odbywa przeszkolenie pojedynczego strzelca ["Sklepy"]. Bierze udział w rozbrajaniu Niemców.

Po wyjściu z Pawiaka - marzec 1942.

Po uwolnieniu z rąk Gestapo Jana Bytnara "Rudego" [akcja "Meksyk II"], hufcowego Hufca "Południe" ["Sad"], bierze udział w odbiorze i zabezpieczaniu broni po akcji. Należał wówczas do 3. drużyny Hufca "Południe ["Sad 300"], której dowódcą był Eugeniusz Koecher "Kołczan".

8.V.1943 uczestniczył w wystawieniu nieudanej akcji "Meksyk IV", mającej na celu odbicie z rąk Gestapo naczelnika Szarych Szeregów Floriana Marciniaka. Po długim oczekiwaniu na Koszykowej akcję zwinięto; samochód z Florianem nie pojawił się w obstawionym rejonie.

W ramach akcji "Taśma", 20.VIII.1943 brał udział w uderzeniu na stanicę Grenzschutzu w Sieczychach. Jako członek grupy "Atak II" pod dowództwem "Kołczana", był świadkiem śmierci Tadeusza Zawadzkiego "Zośki".

Po latach "Laudański" tak wspominał koncentrację:

"Bardzo przeżywałem przygotowania do akcji... Byłem w drużynie "Kołczana" i od niego mieliśmy relację po Akcji pod Arsenałem... Pamiętam, że w naszych dziewiętnastoletnich sercach tłukła się nuta żalu, czemu nas tam nie było...
I wreszcie - i my ruszamy na akcję. Od Wyszkowa szliśmy leśnymi duktami wskazanymi przez chłopców z "Bojowych Szkół" i "Zawiszy" w Wyszkowie... Szczęśliwie - cała nasza trzynastka z drużyny "Kołczana" dotarła do naszych wart. Hasło? Sieczka! Odzew - Sad!
Jest Kołczan. Meldujemy się. I widzę - "Zośka"! Pierwszy i ostatni raz widziałem go na pamiętnym kominku - opłatku "Pomarańczarni"... Jeszcze był wtedy "Alek", "Rudy"... Teraz "Zośka" był już sam. A może nie sam - my byliśmy z nim, dumni, że go mamy..."

Historia warszawskich Grup Szturmowych - baon "Zośka"

Od września 1943 pełni funkcję dowódcy 3. drużyny w I plutonie "Alek" [d-ca "Kołczan"] 2. kompanii "Rudy" [d-ca "Giewont"] nowo utworzonego baonu "Zośka". Jednym z jego podwładnych w drużynie był Krzysztof Kamil Baczyński "Krzysztof", wprowadzony do drużyny przez Józefa Pleszczyńskiego "Ziutka".

W sierpniu-wrześniu 1943 bierze udział w rozpoznaniu agenta Kripo Władysława Urbańskiego, który 19.VIII.1943 aresztował na ul. Nowy Świat członka jego drużyny - "Wróbla".

26.IX.1943 wziął udział w akcji "Wilanów", jako członek grupy uderzeniowej "posterunek I". W tej akcji był dwukrotnie ranny odłamkami granatów: własnej "Filipinki" w pośladki i w szyję od granatu niemieckiego, którego wybuch spowodował śmierć Kazimierza Chruścińskiego "Kazika". Za postawę w tej akcji awansowany na stopień kaprala.

27.IV.1944 brał udział w akcji "Tłuszcz-Urle" jako dowódca grupy "IV odwodu".

W okresie październik 1943 - maj 1944 uczestnik II turnusu Szkoły Podchorążych Rezerwy Piechoty "Agricola", w klasie b-9. Awansowany na stopień plutonowego podchorążego.

W czerwcu 1944 brał udział w szkoleniu wojskowym i ćwiczeniach polowych na I turnusie "Bazy Leśnej" [akcja "Par I"] w Puszczy Białej.

W Powstaniu Warszawskim na Woli z-ca "Sosny" [Tadeusz Maślonkowski], d-cy 3. drużyny w II plutonie "Alek" [d-ca "Kołczan"] 2. kompanii "Rudy" [d-ca "Morro"] baonu "Zośka" [d-ca por. "Jerzy"].

5.VIII.1944 uczestniczył w natarciu na "Gęsiówkę", wykonanym przez 3. kompanię "Giewonta", plutony "Alek", "Felek", przy wsparciu zdobycznej "Pantery" z plutonu pancernego "Wacek". W grupie 348 uwolnionych Żydów witali go radośnie bracia Bronisław i Józef Miodowscy, z którymi siedział na Pawiaku w latach 1941-42.

Tak to opisał w Pamiętnikach żołnierzy baonu "Zośka":

 

Natarcie wzdłuż "Gęsiówki"

5 sierpnia stałem oparty o mur jednej z wież strażniczych "Gęsiówki", na przedpolu zdobytym przez nas już wcześniej. Z uszkodzonego bunkra przy bramie getta wyszli: mjr "Jan", kpt. "Jerzy" i por. "Andrzej Morro". Andrzej zwrócił się do mnie:

– "Chodź, będziesz nas ubezpieczał".
Przeszliśmy przez dziurę w murze otaczającym "Gęsiówkę". Dalej, w murze tym była wysoka, szczelna brama, pokryta blachą, za którą byli SS-mani i więźniowie. Przed ostatnią wieżą-bunkrem na przedpolu pozostałem na dole, a moi przełożeni weszli na górę. Po chwili zobaczyłem w podłużnym oknie trzy ich głowy. Nagle, obłoczki dymu wytrysnęły tuż przy nich. To seria z karabinu maszynowego. – "Dostali!" – pomyślałem przerażony. Już chciałem biec w ich kierunku, gdy znowu wysunęła się czyjaś głowa. Rozpoznanie trwało jeszcze przez chwilę.
W miejsce zasłonięte przed SS-manami z "Gęsiówki" zaczęły uderzać kule, niecelne, ale zaniepokoiły one wszystkich. Niemcy mogli strzelać do nas tylko z wieży kościoła św. Augustyna. Po chwili nasza "pantera", z biało-czerwoną szachownicą na pancerzu i harcerską lilijką na wieży, dowodzona przez por. "Wacka", skierowała działo w górną część wieży kościoła. Dwukrotnie pociski trafiały w cel.
– "Nacierać!" – padł rozkaz "Kołczana", dowódcy plutonu "Alek". Minęliśmy czołg, żegnani okrzykami i ruchami rąk przez mjr. "Jana" i kpt. "Jerzego". Biegliśmy w kierunku kościoła św. Augustyna, wśród zwałów ruin getta, dwiema falami, ubezpieczając się wzajemnie. Głośne "Hurra! Hurra!" dolatywało z "Gęsiówki". Inne oddziały baonu "Zośka" atakowały obóz. W warkot silnika czołgu wdzierały się serie broni maszynowej i pojedyncze strzały. Z działa "pantery" wytrysnął obłok dymu i rozległ się huk. Celny pocisk trafił w niemiecką wieżę-bunkier.
Z prawej strony zobaczyliśmy budynek, nad którym powiewała hitlerowska flaga. Dostaliśmy się pod ogień z tego budynku, jednak szczęśliwie zajęliśmy skrzyżowanie dawnych ulic Smoczej i Dzielnej, na którym dwa wysokie zwały gruzu tworzyły wąwóz z wydeptaną na dnie ścieżką. Od kościoła św. Augustyna byliśmy oddaleni jeszcze 60-80 metrów. Przed nami w głębi znajdował się Pawiak.
Nagle okrzyk: – "Uwaga! Niemcy wycofują się z Gęsiówki!". Szli pośpiesznie ulicą Dzielną w naszym kierunku, w kierunku głównej bramy Pawiaka. Natychmiast został wysłany goniec do "Andrzeja Morro".
– "Podpuścić, nie strzelać!" – padł rozkaz. Oba karabiny maszynowe, obsługiwane przez "Kolkę" i "Madejskiego", oraz ręczne karabiny zostały skierowane w stronę zbliżającego się wroga. Wreszcie padła komenda: "Ognia!"
Na SS-manów spadł jak gdyby niewidzialny drąg, który jednych poprzewracał, innych roztrącił na obie strony. Ci z nich, których nie dosięgły nasze kule, zajęli błyskawicznie stanowiska i otworzyli ogień. Niemcy strzelali do nas z dwóch stron i mogli nas jeszcze razić z wieży kościoła. To mogło skończyć się dla nas tragicznie.
Od strony "Gęsiówki" biegła do nas "Zosia Duża", sanitariuszka, ratować rannych, których się spodziewała. Upadła. Wzmocniliśmy ostrzał. Nadbiegł "Andrzej Morro". Błyskawicznie podniósł ranną na ręce i wyniósł ją w bezpieczne miejsce. Wkrótce nasz czołg podjechał w naszą stronę. Kilka strzałów z działa czołgu do budynku z hitlerowską flagą uciszyło Niemców. Podjechała sanitarka, która odwiozła Zosię do szpitala. Przybiegł do nas mjr "Jan". Zapoznaliśmy go z sytuacją. Kazał nam wycofać się na "Gęsiówkę".
Po wejściu do obozu ukazał się nam dziwny, ale wspaniały widok. W tłumie żołnierzy z naszego baonu było pełno ludzi w biało-niebieskich pasiakach. Radość uwolnionych więźniów była olbrzymia, trudna do opisania. Twarze ich były rozpromienione i podniecone, prawie każdy coś mówił, w przeróżnych językach. Pamiętam, jak jedna z więźniarek równocześnie śmiała się i płakała ze szczęścia.
Nagle zobaczyłem w tym tłumie kolegę z Pawiaka, Bronisława Miodowskiego. Podbiegł do mnie z okrzykiem radości, złapał za szyję i zaczął całować. On w więziennym pasiaku, ja w niemieckim hełmie i panterkowym mundurze, ale z biało-czerwoną opaską na ramieniu i ze stenem w dłoni. Z grupy uwolnionych więźniów przecisnął się także brat Bronka, Józef.

Baon "Zośka" uwolnił z "Gęsiówki" 348 więźniów, Żydów (324 mężczyzn i 24 kobiety), w tym 89 obywateli polskich. Każdy z nich miał swobodę decydowania o swoim dalszym losie. Część z nich dołączyła do plutonu pancernego baonu "Zośka". Brali oni udział w walkach na Woli, Starym Mieście i Czerniakowie. Kilku innych walczyło w baonie "Parasol". Najwięcej żołnierzy z grupy uwolnionych Żydów było w oddziale kwatermistrzowskim "Fila". Na Czerniakowie, z budynku przy ul. Książęcej 1, widziałem kilka razy kolumnę transportową, wracającą nocą ze Śródmieścia przez nasze pozycje, w której pełniło służbę 10-15 byłych więźniów "Gęsiówki". W baonie AK "Parasol" z uwolnionych więźniów "Gęsiówki", śmiercią żołnierza polegli w Powstaniu: Henryk Poznański – "Bystry", Peter Forrö – "Paweł", Soltan Safijew – "Dr Turek".
Na symbolicznym grobie w Kwaterze Harcerskiego Batalionu Armii Krajowej "Zośka" na cmentarzu Powązkowskim, tam gdzie pod wykutym Krzyżem Virtuti Militari widnieje napis "Bogu i Polsce", podane są imiona i nazwiska, albo same tylko pseudonimy tych, którzy nie mają swych mogił. Wśród nich, z plutonu pancernego, są byli więźniowie Gęsiówki: NN "Filar", Dawid Goldman – "Gutek", Henryk Lederman – "Heniek", NN "Kuba". Trzech z nich było odznaczonych Krzyżem Walecznych.

Patrol z II plutonu "Alek" 2. kompanii "Rudy" baonu "Zośka" - 5 VIII 1944 teren "Gęsiówki".

Parę sekund po zrobieniu tego zdjęcia, w mur ponad głowami powstańców uderzył niemiecki pocisk karabinowy - nikomu nic się nie stało...
Od lewej stoją:
- "Wojtek" - Wojciech Omyło, do Warszawy przyjechał 1.VIII.1944 z Częstochowy ["specjalnie "na powstanie"], poległ 8.VIII.1944 na Cmentarzu Ewangelickim,
- "Laudański" - Juliusz Bogdan Deczkowski,
- "Ćwik" - Tadeusz Milewski, poległ na terenie "Gęsiówki" w dniu zrobienia tego zdjęcia...

 

8.VIII.1944 w ciężkich walkach o Cmentarz Ewangelicki, w czasie których giną m.in. "Kołczan" i "Sosna", zostaje ranny: przestrzał lewego płuca. Był pierwszym rannym w tej walce. Z pola bitwy na noszach wyniosły go: sanitariuszka Ewa Ott "Ewa" i łączniczka Barbara Gac "Bogna". Samochodem przewieziony do szpitala Jana Bożego przy ul. Bonifraterskiej 12, skąd 17.VIII.1944 zabrany na kwaterę II plutonu "Alek" przy ul. Franciszkańskiej 12.

Po kilku dniach odpoczynku bierze udział w walkach o szpital i kościół Jana Bożego [20 i 21.VIII.1944]. Kilka dni później pomagając nieść nosze z rannym żołnierzem "Parasola", dostał krwotoku z płuc i ponownie trafił do szpitala przy ul. Mławskiej 5. Potem na krótko do małego szpitalika przy ul. Koźlej nr 7. Tu, 28.VIII.1944 dowiaduje się o śmierci brata Stanisława - "Madejskiego", zasypanego z innymi żołnierzami "Alka" w domu przy Franciszkańskiej 12 [ciała zasypanych odkryto dopiero 28.III.1950, podczas odbudowy tej części Starówki].

Stare Miasto

W nocy z 31/31.VIII.1944, w grupie rannych przechodzi kanałami do Śródmieścia. Przez 3 dni w szpitalu przy ul. Marszałkowskiej opiekują się nim sanitariuszki baonu AK "Kiliński", po czym wraz z Tytusem Karlikowskim udają się do jego mieszkania przy ul. Wspólnej 10.

Po krótkim odpoczynku dołącza do macierzystego oddziału przesuniętego na Czerniaków.

W czasie obrony placówki przy ul. Książęcej 1 róg Rozbrat, 13.IX.1944 odnosi kolejne obrażenia na skutek zawalenia się piętra po wybuchu pocisku wystrzelonego z czołgu.

Następnie uczestniczy w walkach na ulicach: Ludnej, Okrąg i Wilanowskiej.

Od 17.IX.1944 w poczcie dowódcy plutonu - w tym czasie baon "Zośka" batalionem był jedynie z nazwy, nie istniały już kompanie 1. i 3...

Zdjęcie wykonane po Powstaniu Warszawskim

Po decyzji d-cy "Brody 53" kpt. "Jerzego" o wydostaniu się do Śródmieścia, w nocy 20/21.IX.1944 przepływa wpław Wisłę. Na Saskiej Kępie zaopiekowali się nim żołnierze armii gen. Berlinga.

Po wstępnych rozmowach zorientował się, że aby uniknąć aresztowania za przynależność do AK, powinien wstąpić do LWP. Po kilkudniowym odpoczynku u wujostwa w Wołominie wyruszył do Lublina, gdzie na Majdanku [w dawnym KL-Lublin] stacjonował 9. zapasowy pp LWP. Otrzymał funkcję kreślarza [kreślarzem nigdy nie był] w Samodzielnym Batalionie Remontowym Maszyn Gąsienicowych, dowodzonym przez sowieckiego oficera - kpt. Diktiariewa.

PRL...

Na wieść o "wyzwoleniu" Warszawy występuje do d-cy baonu z prośbą o 48-godzinną przepustkę. W związku z odmową, o godz. 4:00 rano 23.I.1945 zdezerterował i wrócił do Warszawy.

W stolicy zastał zrujnowane ruiny swojego domu przy Ursynowskiej nr 10, ale od napotkanej na pustej ulicy ciotki [Ewy Guz] dowiedział się, że rodzice żyją i mieszkają czasowo w Rembertowie.

Wkrótce zaczęli pojawiać się dawni towarzysze konspiracji i powstańczych walk z baonu "Zośka". Wraz z grupą przyjaciół przystąpił do pierwszych ekshumacji i pogrzebów poległych przyjaciół [zrobił m.in. zdjęcia z pogrzebu "Andrzeja Morro"]. Razem z "Anodą" zabezpieczył Archiwum Batalionu "Zośka", i na jego prośbę spisał kilka swoich wspomnień z walk na Woli, Starówce i Czerniakowie.

Wiosną 1945 z aparatem fotograficznym przeszedł cały szlak bojowy zgrupowania "Radosław", dokumentując miejsca szczególnie zaciętych walk baonu "Zośka".

Współzałożyciel Społecznego Komitetu Opieki nad Grobami Poległych Żołnierzy Batalionu "Zośka" [w latach 1988-1993 wiceprzewodniczący].

Na duńskim statku w drodze do Kopenhagi - rok 1946.

W latach 1945-48 instruktor Komendy Chorągwi Mazowieckiej ZHP. Mianowany podharcmistrzem w sierpniu 1947.

W czerwcu 1945 złożył egzamin maturalny w Gimnazjum i Liceum im. Stefana Batorego. Wśród 32 maturzystów tego rocznika figuruje jako "Stanisław Deczkowski". Imię swojego poległego w Powstaniu Warszawskim brata, przyjął ze względów bezpieczeństwa, nie chcąc dekonspirować się przed komunistami. Pod tym samym imieniem rozpoczął jesienią tego roku studia na Wydziale Matematyczno-Fizyczno-Chemicznym UW, specjalizując się w zakresie chemii.

20.IX.1945, po apelu płk "Radosława", ujawnia się przed Komisją Likwidacyjną b. Armii Krajowej, wracając do swoich imion.

Wbrew zapewnieniom komunistów, nie chroni go to jednak przed aresztowaniem, które następuje tuż przed ukończeniem studiów: 14.I.1949. Kilka tygodni wcześniej rozpoczęły się aresztowania byłych "zośkowców" [jako pierwszy z tej grupy do katowni UB przy ul. Koszykowej 24.XII.1948 trafił ppor. "Anoda"].

Po przejściu śledztwa na ul. Koszykowej przebywał w X Pawilonie więzienia Warszawa-Mokotów przy ul. Rakowieckiej 37.

Skazany wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie w dniu 20.II.1950 na karę 5 lat więzienia, przepadek całego mienia na rzecz Skarbu Państwa i utratę praw publicznych na 2 lata z art. 86 § 2 KKWP - "dążenie do obalenia siłą ustroju PRL".

Przebywał przez 10 miesięcy w więzieniu przy ul. Rakowieckiej. Tam poznał m.in. dowódcę SS i Policji na Dystrykt Warszawski SS-Brigadeführera Paula Ottona Geibla i dowódcę baonu AK "Kiliński" - rtm. Roycewicza "Leliwę".

Po wyroku karę odbywał w więzieniu we Wronkach i od 13.XI.1952 w Ośrodku Pracy Więźniów w Bielawie koło Piechcina [kamieniołomy].

Zwolniony 23.III.1953 na mocy amnestii z 22.XI.1952. Wyrokiem Sądu Najwyższego z dnia 29.XII.1956 zostaje uniewinniony i zrehabilitowany.

Po podleczeniu się kontynuuje studia i w październiku 1953 uzyskuje dyplom ukończenia studiów wyższych I stopnia.

W czerwcu tego roku rozpoczyna pracę w Warszawskich Zakładach Farmaceutycznych, początkowo jako pracownik fizyczny, później laborant, asystent laboratoryjny i zastępca kierownika nowych produkcji.

Od 1.I.1958 do 30.IX.1963 pracownik naukowy Politechniki Warszawskiej na stanowisku st. asystenta w Katedrze Technologii Organicznej. W 1960 uzyskuje z wyróżnieniem dyplom magistra chemii. Od października 1963 pracuje w Zjednoczeniu Przemysłu Ortopedycznego.

W marcu 1970 zostaje z-cą dyrektora d/s Produkcji i Rozwoju Branży w Zjednoczonych Zakładach Gospodarczych [INCO - Veritas] Zakład nr 7 przy ul. Bobrowieckiej 1.

W latach 1973-81 jest kierownikiem Działu Technologicznego d/s Chemii i Tworzyw Sztucznych w tych zakładach.

Jego znaczące osiągnięcia zawodowe to m.in. udział w uruchomieniu produkcji "Antistiny" i "Heparyny" oraz usprawnienia działalności sztucznej nerki. Współautor patentów dotyczących cewnika do wlewków dotętniczych, przetoki tętniczo-żylnej. Przez szereg lat z-ca Redaktora Naczelnego kwartalnika "Tworzywa sztuczne w medycynie".

Od stycznia 1982 na emeryturze.

Czynny i bardzo aktywny w Środowisku byłych Żołnierzy Baonu "Zośka" i w pracy z młodzieżą harcerską. Współorganizator wielu spotkań i kominków harcerskich. Inicjator upamiętnienia miejsc walki i męczeństwa [Pawiak, Gęsiówka]. Współautor pracy zbiorowej "Pamiętniki żołnierzy baonu "Zośka" [I wyd. 1957 - VI wyd. 1997]. Autor ponad 70 artykułów i publikacji związanych z Szarymi Szeregami, baonem "Zośka" i Powstaniem Warszawskim oraz książek:

»"Wróbel" z "Kamieni na szaniec"« [1992],

»"Wspomnienia żołnierza baonu AK "Zośka"« [Instytut PAN, 1998].

Wydania tej ostatniej nie doczekał...

Od kwietnia 1997, ze względu na ciężki stan zdrowia [częściowy paraliż], zmuszony do przerwania aktywnej działalności.

Zmarł nagle - 22.VI.1998 - podczas rehabilitacji sanatoryjnej w Ciechocinku. Pochowany w Warszawie na Cmentarzu Wojskowym - Powązki [kw. A-18 rząd 7, obok kwater baonu "Zośka"].

Żonaty od 1954 z Krystyną Gierlińską. Pozostawił córkę Agnieszką [ur. 1955] mgr inż. ogrodnika-dekoratora, i syna Bartosza [ur. 1956] mgr inż. mechaniki precyzyjnej, od 1990 mieszkającego w Kanadzie.

Starszy brat:

- Stanisława "Madejskiego" [ur. 1925], członka Szarych Szeregów, żołnierza baonu "Zośka" poległego w czasie bombardowania 28.VIII.1944 na ul. Franciszkańskiej 12,

- Józefa "Juranda" [ur. 1926], członka Szarych Szeregów, w Powstaniu Warszawskim żołnierza 7. pp AK "Garłuch", uczestnika 1.VIII.1944 ataku na lotnisko Okęcie, po wojnie dr nauk przyrodniczo-geologicznych,

- Barbary Deczkowskiej-Mazuś ps. "Psztyk" [ur. 1930], członkini Szarych Szeregów, po wojnie dr hab. nauk biochemicznych.

 

Odznaczony:

 

Krzyżem Walecznych [1969]
Krzyżem Armii Krajowej [1983]

Warszawskim Krzyżem Powstańczym [1981]

 

powrót