Adolf Pilch "Dolina"

1914 - 2000

Pseudonimy: Góra, Pistolet, Dolina.

Oficer rezerwy piechoty WP: podporucznik, porucznik [1944], major [1945?].

Urodził się w Wiśle na Śląsku Cieszyńskim, jako ósme dziecko beskidzkiego górala, 22 V 1914. Jego praojcowie przywędrowali w Beskidy ze Szkocji z grupą uciekającą przed prześladowaniami religijnymi.

Po ukończeniu gimnazjum w Cieszynie i Państwowej Wyższej Szkoły Budowy Maszyn i Elektrotechniki im. H. Wawelberga i S. Rotwanda w Warszawie, został powołany do Szkoły Podchorążych Rezerwy Piechoty przy 26. DP w Skierniewicach.

W 1939 nie zmobilizowany.

W 1940 przedostał się na Węgry [tam został internowany], następnie przez Rumunię dotarł do Jugosławii skąd statkiem "Patria" dopłynął do Marsylii. We Francji wcielony do 3. DP [początkowo w 9. pp następnie 8. pp]. W czasie niemieckiej agresji na Francję brał udział w walkach 8. pp, a po kapitulacji Francji i ewakuacji oddziałów polskich, 21 VI 1940 dotarł do Plymouth w Wielkiej Brytanii.

Wcielony do 10. BKPanc. [24. p.uł.]. Tam ochotniczo zgłosił się do służby w Kraju, po czym przeszedł szkolenie dywersyjne cichociemnych. Zaprzysiężony na rotę Armii Krajowej 28.VIII.1942.

Cichociemni - spadochroniarze AK

Przerzucony do Polski w ramach operacji lotniczej "Saw" w nocy z 16/17.II.1943:

Operacja lotnicza "Saw"

dowódca por. naw. Karol Gębik

Ekipa XX - zespół 3:

ppor. Michał Busłowicz "Bociek"

ppor. Henryk Januszkiewicz "Spokojny"

ppor. Bolesław Odrowąż-Szukiewicz "Bystrzec", zginął przy skoku, spadochron nie otworzył się

ppor. Adolf Pilch "Góra".

 

Zrzut przyjęła placówka "Koń" 21 km na południowy-wschód od Piotrkowa, w widłach rzek Pilicy i Czarnej. "Góra" i "Bociek" nieprecyzyjnie zrzuceni lądowali w lesie po drugiej stronie Czarnej. Zaopatrzony w fałszywe dokumenty przedostał się do Warszawy, gdzie oczekiwał na rozkazy KG AK.

Rozkazem PZP nr 248 z dn. 20.III.1943 podpisanym przez płk. "Robaka" otrzymał przydział do Kedywu Okręgu AK "Czapla" [Białystok], następnie do Okręgu AK "Nów" [Nowogródek], w którym wszedł w skład dowództwa oddziału partyzanckiego im. Tadeusza Kościuszki. Następnie dowódca batalionu piechoty w zgrupowaniu stołpecko-nalibockim  AK [zgrupowanie "Stołpce"] mjr. "Wacława" [Wacław Pełka].

Oddział początkowo odnosił sukcesy bojowe. 19 VI 1943 opanował garnizon niemiecki w Iwieńcu i dzięki zdobycznej broni "zakwaterował się" w Puszczy Nalibockiej. Jednak w wyniku okrążenia przez duże siły niemiecko-białoruskie, zgrupowanie uległo rozproszeniu. "Góra" wprawdzie szybko odtworzył oddział, ale natrafił na nowego, nie mniej groźnego przeciwnika. Zgrupowanie Stołpeckie AK sąsiadowało z sowieckim oddziałem w rejonie Iwieńca. Dowódcy obu jednostek byli w stałym kontakcie. Między oddziałami polskimi i sowieckimi dochodziło do częstych utarczek, głownie na tle zaopatrzeniowym. 1 XII 1943 grupa pięciu oficerów zgrupowania stołpeckiego została zaproszona przez Sowietów na "naradę wojenną". Już po drodze zostali pochwyceni i zamordowani przez sowieckich partyzantów. Na wszystkie oddziały polskie urządzano obławy i rozbrajano je. Te, które nie zdołały się obronić - wymordowano.

Ppor. "Góra" uratował się, ponieważ wietrząc sowiecki podstęp - nie poszedł na spotkanie.

Z garstki piechoty i szwadronu kawalerii chor. "Nocy" [Zdzisław Nurkiewicz] odtworzył Zgrupowanie, którego został dowódcą.  9.XII.1943 pod Iwieńcem, w strefie kontrolowanej przez Niemców, doszło do spotkania z przedstawicielami miejscowej żandarmerii. Stwierdziwszy, że oddział jest w konflikcie z partyzantką sowiecką Niemcy przyjęli proponowany rozejm i zaproponowali pomoc w zaopatrzeniu oddziału w broń, amunicję i środki sanitarne. Powiadomiony o sytuacji ppłk "Prawdzic" [Janusz Szulc] komendant Okręgu AK Nowogródek zaakceptował istniejący stan, zalecając wyciąganie od Niemców broni i amunicji tyle, "ile tylko się da". Pozostając w stałym kontakcie z ppor. "Górą", podtrzymywał bez zmiany swoje stanowisko w tej sprawie, mimo że "Góra", dobrze zdając sobie sprawę z niewłaściwości postępowania i niemożności przeciągania go, zamierzał możliwie szybko oderwać się od Niemców. Zaistniała sytuacja mogła doprowadzić do niebezpiecznego "zbratania się" oddziałów polskich i niemieckich, co przy skomplikowanej sytuacji politycznej [24.IV.1943 Sowieci zerwali stosunki dyplomatyczne z Polską] mogli na swoją korzyść wykorzystać Sowieci. Informacje o tym, co zaszło w zgrupowaniach "Nadniemieńskim" i "Stołpeckiem", otrzymała KG AK pod koniec roku, a już 8 stycznia 1944 dotarły one do Londynu, wywołując ostrą reakcję Naczelnego Wodza, nakazującego przerwanie istniejącego stanu i ukaranie winnych. Postępowanie ppor. "Góry" i por. "Lecha" [Józef Świda] Komenda Główna AK początkowo odbierała jako rokosz.

20 lutego 1944 wyjechał w Nowogródzkie mjr dypl. "Kotwicz" [Maciej Kalenkiewicz], referent operacyjny szefa operacji KG AK gen. "Tabora" [Stanisław Tatar]. Wyposażony w szerokie pełnomocnictwa "Kotwicz" zajął się sprawą por. "Lecha" Świdy, dowódcy Zgrupowania "Nadniemeńskiego", który w wyniku przeprowadzonej rozprawy zdjęty został z dowodzenia i wydalony z Okręgu AK Nowogródek. W drugiej kolejności mjr.  "Kotwicz" zajął się sprawą zgrupowania ppor. "Góry". Decyzja zapadła na odprawie Komendy Okręgu 17 czerwca. Postanowiono wyprowadzić zgrupowanie zza Puszczy Nalibockiej i przeprowadzić na bezpieczny teren. Wyjście oddziałów ppor. "Góry" miało być wspomagane "z zewnątrz" przez uderzenie zgrupowania mjr "Kotwicza". "Kotwicz" chciał wykorzystać zgrupowanie "Stołpeckie" w przygotowywanej operacji "Ostra Brama" [wyzwolenie Wilna]. Jednak do tego nie doszło. Mjr. "Kotwicz" prowadzący zgrupowanie z pomocą "Górze" został zatrzymany przez Niemców pod Dyndyliszkami, ciężko ranny [amputacja ręki], nie mógł doprowadzić sprawy do końca.

W tej sytuacji "Góra", oczekujący nadaremnie na zapowiedziane uderzenie z zewnątrz, wobec ruszenia frontu na Białorusi, okrążając Puszczę poszedł na zachód wśród bezładnie uciekających kolumn niemieckich.

Zgrupowanie wyruszyło 29 VI 1944 z rejonów Iwieńca i Stołpec. Z 40 ludzi, którymi "Góra" dowodził pod koniec 1943, zgrupowanie rozrosło się do ponad 800 żołnierzy, z czego połowę stanowiła kawaleria. Szeregi rosły szybko, gdyż młodzi chłopcy musieli ratować siebie i rodziny przed śmiercią z rąk sowieckich "sojuszników"... Również znacznej części wcześniej rozbrojonych partyzantów udało się uciec do polskich oddziałów. Komenda Okręgu pomagała, przysyłając oficerów i podchorążych. Tak więc ogromne tabory, wojsko, rodziny żołnierskie, zaczęły posuwać się w kolumnie.  Pokonywały pola i lasy, przeprawiały się przez rzeki: Niemen, Szczorę, Narew, Bug i Wisłę pod Nowym Dworem. Przemarsz Zgrupowania odbywał się w sposób przemyślany: przez kilka godzin od świtu, a potem maskowanie się w lesie do godz. 18.00 i znów marsz do późnej nocy.

Ppor. "Góra" wiózł ze sobą na wozach jako "przykrywkę" kilku żandarmów niemieckich, których zlikwidował, gdy był już za Bugiem i poczuł się bezpieczny. Mówi o tym meldunek Komendanta Okręgu Białystok do KG AK z dn. 21.VII.1944:

Dnia 12 lipca na terenie obwodu 5 [...], 14 km na płd. wsch. od Szepietowa zakwaterował się oddział wojska w sile około 1000 ludzi-żołnierzy [2 dywizjony kawalerii plus 1 batalion piechoty]. Umundurowanie: przeważnie zielony - polski, polówki, furażerki, proporczyki ułańskie biało-czerwone na kołnierzach, na polówkach polskie orły i takież proporczyki z lewej strony. Uzbrojeni dobrze, dużo pistoletów maszynowych niemieckich. Dowódca tej jednostki por. Góra podaje, że jest to 27. p.uł. i 78. pp. Posuwają się marszem pieszym z rejonu Lida [...]

Co nas zastanawia i jest dziwne, że występują jawnie [...]. Nie wystawiają żadnych ubezpieczeń. Por. Góra w rozmowie osobistej wyraził się, że mają jakiś przedawniony "świstek" legalizujący ich wystąpienie z bronią; pod jego pozorem w tym wielkim melanżu bezczelnie im się to udaje [...]. Goszczą u siebie paru uciekłych żandarmów niemieckich, którzy służą im za przykrywkę zewnętrzną [...]. Por. Góra między innymi powiedział, że rozkazem mieli na dzień 12 lipca maszerować na Wilno, zdobyć je, jednak zawierucha wojenna uniemożliwiła. Dłuższy czas obozowali w okolicach Mińska [Białoruskiego], bijąc się z partyzantką sowiecką.

Por. Góra liczy lat 30, brunet, sylwetka tęga, wąsik przystrzyżony. Tenże Góra jak i inni oficerowie są dziwnie pesymistycznie usposobieni co do zwierzchników za rzekome 14 miesięcy tułaczki, bez żadnej opieki, łączności itd. [...]. Chcieliby nawiązać łączność z organizacją, lecz decyzja ich niezmienna - za Bug.

Wspomina kpr. Longin Kołosowski "Longinus":
"Bug przekroczyliśmy wpław 16 lipca 1944. W miejscowości Dzierzby. Nawiązaliśmy kontakty z placówką AK. Zrobiliśmy zasadzkę na kilka niemieckich samochodów wojskowych, zdobywając ważne dokumenty. 24 lipca dotarliśmy do Nowego Dworu. Zastanawialiśmy się, jak przedostać się na zachodni brzeg Wisły. Przejście w bród było niemożliwe. [...] Mieliśmy trzy rozwiązania: rozpuścić Zgrupowanie; przemieścić się na południe [ale tam był już front]; przemaszerować przez most jako ruchomy cel".
Wybrano to ostatnie. Ryzyko było duże, ale liczono, że w chaosie i zamieszaniu, w związku z dużym ruchem uciekających formacji pomocniczych armii niemieckiej [Kozacy, RONA itd.] może się udać. I rzeczywiście udało się.

Grupa "Kampinos"

Nocą 25/26.VII.1944 ppor. "Góra" przybył do Dziekanowa Polskiego w Puszczy Kampinoskiej i zameldował gotowość podporządkowania się kpt. "Szymonowi" [Józef Krzyczkowski], komendantowi VIII Rejonu "Łęgów" VII Obwodu "Obroża" Okręgu Warszawskiego AK.

Początkowo stanowisko KG AK było negatywne. Komenda nie chciała mieć nic wspólnego z oddziałem, współpracującym [w jej przekonaniu] z Niemcami. W tym czasie oddział "Góry" pojawia się w kolejnym meldunku:

Dnia 25 VII br. na terenie gminy Nieporęt pojawiły się oddziały głównie kawalerii, składające się z Polaków, umundurowanych w mundury polskie z dystynkcjami przedwojennymi. Z Niemcami oddziały te utrzymują stosunki przyjazne. Członkowie wymienionych oddziałów ukrywają miejsce wymarszu, wyjaśniając, że są to oddziały AK, które walczyły pierwotnie przeciwko Niemcom, jednak bolszewicy chcieli je likwidować, wobec czego przeszły na stronę niemiecką [...]. Zachodzi przypuszczenie, że są to oddziały zorganizowane przez Niemców spośród Polaków przebywających na robotach w Niemczech.

Dalsze wywiady w toku.

["12K/I" sprawozdanie za okres 7.VII-28.VII.1944 r.]

Ostatecznie wyrażono zgodę na wejście zgrupowania w skład oddziałów kampinoskich, dając ppor. "Górze" szansę rehabilitacji na polu walki.

Sprawę rzekomej kolaboracji ppor. "Góry" zamknął ostatecznie Dowódca Armii Krajowej gen. "Bór" Komorowski, nadając mu dn. 28.IX.1944 dwukrotnie KW, a cztery dni później - 1.X.1944 VM V klasy, o czym podano w rozkazie komendanta Okręgu Warszawskiego nr 37 z dn. 2.X.1944.

Partyzanci ze zgrupowania dołączyli do oddziałów z Puszczy Kampinoskiej, które powitały ich entuzjastycznie. Ten długi marsz wśród wrogów, niemal bez strat, graniczył z cudem... Oddział ppor. "Góry" znacznie wzmocnił siły kampinoskiej AK, liczył bowiem 861 żołnierzy, których uzbrojenie stanowiło: 11 ckm, 41 rkm, 1 lkm, 7 granatników, 53 pistolety maszynowe, 411 kb, 38 pistoletów i dużą ilość amunicji oraz granatów ręcznych.

W czasie Powstania Warszawskiego żołnierze zgrupowania stołpecko-nalibockiego AK stanowili trzon Grupy "Kampinos". Dzięki doświadczeniu zdobytemu w 14-miesięcznych walkach partyzanckich, wysokiemu morale dowódcy i żołnierzy, jak również odwadze bojowej i sile uzbrojenia, już 30 i 31 lipca pod Aleksandrowem zadali Niemcom dotkliwe ciosy.

W Powstaniu Warszawskim ppor. Pilch dowodząc pułkiem "Palmiry-Młociny" [nazwa zgrupowania przyjęta po 1.IX.1944] brał udział w starciach na północnych przedmieściach stolicy. W czasie drugiego ataku na lotnisko Bielany, 2.VIII.1944 poniesiono duże straty. Poległ tam m.in. uł. Bogdan Grygorcewicz "Mały", 14-letni, najmłodszy ułan zgrupowania [patrz: uwagi na dole strony]. Pod dowództwem ppor. "Góry", który zmienił wówczas pseudonim na "Dolina", zgrupowanie 3.VIII.1944 zlikwidowało silne jednostki niemieckie pod Truskawką i pod Truskawiem, dzięki czemu Puszcza Kampinoska została oczyszczona z wrogich oddziałów i już 10 sierpnia można było przyjąć pierwsze zrzuty z samolotów alianckich.

Zgrupowanie "Stołpeckie" dotarło do Kampinosu.

W nocy z 2/3.IX.1944 dowodzone przez ppor. "Dolinę" i mjr. "Okonia" dwa oddziały AK zaatakowały rozmieszczone w Truskawiu pododdziały batalionu brygady SS-RONA, zabijając 91 żołnierzy Kamińskiego. Ppor. "Dolina" całkowicie zaskoczył "ronowców", wdzierając się od razu do środka wsi. Natarcie było tak energiczne i nagłe, że tylko nieliczni żołnierze RONA stawili opór, większość otumaniona pijaństwem i hulanką poprzedniego wieczora pierzchła pod ogniem powstańców, porzucając broń, a także kosztowności zrabowane pomordowanym mieszkańcom Warszawy. Powstańcy podpalili kilka stodół wraz z kwaterującymi tam żołnierzami wroga, spłonęły przy tym wozy z amunicją i magazyn zaopatrzenia. Sierż. "Zeręba" zdobył działa, zabrał jedno - pozostałe zniszczył granatami. Dowództwo oddziałów npla schroniło się w piwnicy, gdzie wybito je granatami ręcznymi. Zdobyto tyle broni, że nie można jej było zabrać w całości i część jej zniszczono. Wzięto: działo 75 mm z 26 nabojami, 2 ckm, 23 rkm, 16 pm, 48 karabinów sowieckich [Mosin] z 10.000 nabojów, 2 ciężkie moździerze, do nich 2 skrzynki amunicji, 11 koni, 6 wozów, w tym 4 z żywością, umundurowaniem i... radiostacją. "Pogrom w Truskawiu" był największym sukcesem oddziałów ppor. "Doliny" w czasie walk wspierających Powstanie.
29 IX 1944 dowodzona przez mjr. Alfonsa Kotowskiego "Okonia" Grupa "Kampinos", okrążona pod Jaktorowem, została całkowicie rozbita. Niemcy siłami ok. 5 tys. żołnierzy z udziałem broni pancernej [w tym wydzielone bataliony alarmowe z dywizji spad-panc. "Hermann
Göring" oraz dywizji SS-"Wiking" i SS-"Totenkopf"], przystąpili do likwidacji kampinoskiego zgrupowania Armii Krajowej [operacja "Sternschnuppe"]. Pociągami pancernymi od strony Grodziska Mazowieckiego i od Żyrardowa przecięli drogę partyzantom, zamykając pierścień okrążenia Grupy "Kampinos". Mimo to Polacy bili się aż do wieczora, strącając nawet jeden samolot. Po klęsce jaktorowskiej ppor. "Dolina" przedarł się ze swoim oddziałem [około 80 koni] i idąc cały czas w walce, w październiku dołączył do 25. pp AK Ziemi Piotrkowsko-Opoczyńskiej Podokręgu Piotrków, w którym 25.X.1944 objął dowodzenie III batalionem piechoty.

W okresie 30.IX.1944-17.I.1945 oddział "Doliny" stoczył walki:

30.IX.1944 Dąbrowa koło Nowego Miasta,

14.X.1944 Wola Pękoszewska,

15.X.1944 Pniowe,

16.X.1944 Kowiesy,

18.X.1944 Rosławowice i Raducz,

24.X.-9.XI.1944 w składzie 25. pp AK:

27.X.1944 Biały Ług i Fałków,

28.X.1944 Bulianów,

4.XI.1944 Huta,

5.XI.1944 Boków,

8.XI.1944 Wincentów,

działania samodzielne:

13.XI.1944 Brzozowo,

26.XI.1944 Niemojewskie Górki,

9.XII.1944 Białaczów,

10.I.1945 Modrzew,

17.I.1945 Modrzewek i Kraśnica.

Po rozwiązaniu 25. pp, które nastąpiło ok. 9.XI.1944, stanął na czele konnego "oddziału Doliny", walcząc na dawnych szlakach mjr. "Hubala"-Dobrzańskiego do stycznia 1945, kiedy to ruszyła sowiecka ofensywa zimowa.

Żołnierze "Doliny" po dotarciu do rejonu działań 25. pp AK. Uwagę zwraca bogate uzbrojenie oddziału. Są to zdobyczne MP-40, MG-42 i sowiecki rkm DP.

Oddział por. "Góry" - "Doliny" w okresie od 3 VI 1943 do 17 I 1945 stoczył 235 bitew i potyczek, w znakomitej większości zwycięskich. Był to niebywały wyczyn. Przez cały ten czas oddział przemieszczał się w nieustannej walce. Por. "Dolina" - zwany przez to "Partyzantem Trzech Puszcz" - musiał stale troszczyć się o bezpieczeństwo, wyżywienie, zaopatrzenie i uzbrojenie dużego ugrupowania, liczącego w szczytowym okresie swojej działalności ok. 1000 partyzantów.

Po wojnie nie dane mu było świętować zwycięstwa. Podobnie jak tysiące jemu podobnych zmuszony był do ucieczki z kraju...

W 1945, wraz z żoną Ewą osiedlił się w Anglii.

Wychowywali na patriotów i wykształcili dwie córki oraz syna.
W 1990 roku przyjechał do Polski, entuzjastycznie witany przez swych byłych żołnierzy, wywieszających na stacjach kolejowych transparenty: "Dziękujemy Ci za życie". Sam udzielił wywiadu TVP, w którym stwierdził m.in. "Muszę przyznać, że czuję się nieco dziwnie, przez tyle lat prokomunistyczna prasa nazywała mnie zdrajcą i sprzedawczykiem, a naraz zostałem uznany za legendę"...

Major Adolf Pilch zmarł w Londynie 26 stycznia 2000 w wieku 86 lat.

 

Odznaczony:

 
Virtuti Militari V klasy
Krzyżem Walecznych x 4

 

Uwagi

Uwagi do historii zgrupowania por. "Doliny" przesłał na moje ręce b. żołnierz 2 szwadronu 27. p.uł.:


1. Adolf Pilch dotarł do POP [Polski Oddział Partyzancki] im. Tadeusza Kościuszki w dniu 6 września 1943 r., trzy tygodnie po zakończeniu niemieckiej operacji przeciwpartyzanckiej "Hermann". Komendant Obwodu AK Stołpce Aleksander Warakomski "Świr" w dniu 10.09.43 oświadczył A. Pilchowi "Będzie pan dowódcą tego oddziału". Pilch nie chciał wyrazić zgody z wielu powodów: nigdy nie dowodził nawet plutonem, nie znał problemów walki partyzanckiej, nie znał ludzi, terenu, obyczajów, a także języka rosyjskiego lub białoruskiego. Po dłuższej dyskusji oświadczył, że podejmie się pełnić obowiązki dowódcy do czasu przybycia bardziej doświadczonego oficera. Obowiązki te pełnił do 10.11.1943, to jest do przybycia majora Wacława Pełki "Wacława".
2. Na terenach sąsiadujących z POP działało kilka oddziałów (brygad) partyzantki sowieckiej, których działania koordynował Centralny Sztab Ruchu Partyzanckiego oraz powstały we wrześniu 1942 r. Białoruski Sztab Ruchu Partyzanckiego. Sowieci, po wielomiesięcznych rozmowach z przedstawicielami obwodu AK "Słup" wyrazili zgodę na utworzenie Polskiego Oddziału Partyzanckiego (POP) stawiając kilka warunków, których celem było pełne podporządkowanie im POP. Polacy zgodzili się na to, zakładając, że nie podporządkują się Sowietom. W początkowym okresie miały miejsce częste wizyty oficerów sowieckich w POP. Przeprowadzono kilka wspólnych akcji przeciw Niemcom i policji białoruskiej. Dokonano uzgodnień dotyczących obszarów zaopatrzenia, by zapobiegać grabieżom dokonywanym na ludności polskiej. Przedmiotem rozmów, a także starć, z partyzantką sowiecką było naruszanie przez nią ustaleń, grabieże dokonywane na Polakach, mordowanie całych rodzin, palenie gospodarstw. Na pogorszenie stosunków partyzantki sowieckiej do POP wpłynęła niewątpliwie decyzja podjęta przez Komitet Centralny Komunistycznej Partii (b) Białorusi w dniu 22.06.1943 r. na posiedzeniu w Moskwie. Postanowiono tam, że sowieckie oddziały partyzanckie mają eliminować polskie konspiracyjne organizacje wolnościowe wszelkimi możliwymi metodami. (26 sierpnia 1943 r. zlikwidowano na Wileńszczyźnie oddział "Kmicica".) POP nie został rozbity w tym czasie, gdyż w drugiej połowie lipca i pierwszej sierpnia 1943 r., na terenach Puszczy Nalibockiej
i przyległych, trwała niemiecka operacja przeciwpartyzancka "Hermann", która doprowadziła do znacznego osłabienia POP, a także spowodowała czasowe przemieszczenie się oddziałów sowieckiej partyzantki na dalsze tereny.
3. Rozkaz likwidacji POP wydano w końcu listopada 1943. Na naradę w dniu 1 grudnia 1943 r. do sztabu partyzantki sowieckiej zaproszono wszystkich oficerów POP. Pojechało 11-tu. Wszyscy zostali zatrzymani. Pięciu z nich wywieziono samolotem do Moskwy i tam sądzono. Por. Walentego Parchimowicza "Waldana" torturowano i zamordowano po aresztowaniu. O pozostałych pięciu zaginął ślad. Ppor. Adolf Pilch "Góra" nie pojechał. Ocalał niemal cudem. Wymknął się z obozu, który obstawili partyzanci sowieccy i rozbrajali Polaków.
4. Zgrupowanie Stołpecko-Nalibockie AK (ZS-N) (poprzednio: POP im. T. Kościuszki, "legiony", batalion Stołpecki, batalion 331) weszło do Puszczy Kampinoskiej na rozkaz dowódcy Rejonu VIII kpt. Józefa Krzyczkowskiego "Szymona" w dniu 29 lipca 1944 r. Oddziały Rejonu nie były jeszcze zmobilizowane. Już w dniu 31 lipca 1944 r. żołnierze ZS-N rozbili kompanię niemiecka w Aleksandrowie, a w przeciągu kilku następnych dni oczyścili Puszczę z oddziałów niemieckich. W dniu 9 sierpnia 1944 r. możliwe było przyjęcie pierwszego zrzutu z Anglii.
5. Bogdan Grygorcewicz "Mały" został ciężko ranny w boju pod Truskawką w dniu
3 sierpnia 1944. Zmarł w szpitalu w Laskach. W wielu opracowaniach powtarzana jest wersja, że "Mały" zginął 2 sierpnia w bitwie o lotnisko Bielańskie.
6. W nocy z 2 na 3 września 1944 r. 80-cioosobowy oddział pod dowództwem por. "Doliny" rozbił oddział RONA w Truskawiu. Według J. Krzyczkowskiego
w Truskawiu zginęło 250, a rannych było 100 żołnierzy Kamińskiego. Major "Okoń" miał zaatakować Sieraków, ale do ataku nie doszło.
Następnej nocy z 3 na 4 września w Marianowie zginęło dalszych 100 żołnierzy Kamińskiego. Wynik ataku kawalerii ZS-N.
7. Wcześniej, 29 sierpnia, kawaleria ZS-N rozbiła kompanię niemiecką w Kiścinnem. Zginęło 140 Niemców przy stratach własnych 1 zabity i 1 ranny.
Kpt. J. Krzyczkowski "Szymon", ranny w dniu 2 sierpnia w bitwie o lotnisko Bielańskie, już w dniu 3 sierpnia przekazał por A. Pilchowi "Górze" dowodzenie taktyczne wszystkimi oddziałami AK na terenie Puszczy Kampinoskiej, pozostawiając sobie dowodzenie ogólne. Pułk "Palmiry-Młociny" został formalnie powołany 8 sierpnia 1944 r. W jego skład weszły oddziały ZS-N i oddziały VIII Rejonu. Na dowódcę tego pułku, rozkazem kpt. J. Krzyczkowskiego "Szymona" został wyznaczony dowódca ZS-N por. A. Pilch "Góra", który w tym momencie zmienił pseudonim na "Dolina".
8. Dołączające później różne oddziały przychodzące do Puszczy, podlegały dowódcy pułku "Palmiry-Młociny", lecz nie wchodziły w skład pułku. Całość sił zbrojnych otrzymała nazwę "Grupa Kampinos" AK. W połowie sierpnia 1944 r. "Grupa Kampinos" liczyła ponad 2700 żołnierzy.
9. Por. "Dolina" w czasie przemarszu pod Jaktorów stracił konia. Z pola bitwy wyszedł pieszo w grupie około 30 żołnierzy. Większość koni straciła też kawaleria.
W nocy przeszedł przez tory w marszu na południe. Stopniowo dołączały grupy żołnierzy, którym udało się wyjść z okrążenia.
10. W dniu 30 września 1944 r. "Dolina" nie mógł stoczyć bitwy w Dąbrowie koło Nowego Miasta. W tym czasie był blisko Żyrardowa, około 60 km w linii prostej na północ od Nowego Miasta. W dniu 2 października wieczorem wyruszył z oddziałem
z okolic Białej Rawskiej w kierunku Pilicy, przez którą przeprawiono się w nocy.

Witold Grzybowski

 

przeczytaj prelekcję o historii zgrupowania stołpecko-nalibockiego AK

 

- Witoldowi Grzybowskiemu, ułanowi "Kotowi" z II szwadronu 27. p. uł.,

- Piotrkowi Pomorskiemu - Wielkie Dzięki za dostarczenie mi wielu informacji, bez których ta strona nie mogłaby powstać :)

powrót