Stanisław Janusz Sosabowski "STASINEK"

1914 - 2000

Urodził się 6 stycznia 1917 w Brnie. Jego ojcem był płk. Stanisław Sosabowski, późniejszy d-ca 21. pp im. "Dzieci Warszawy", następnie generał WP, dowódca 1. Samodzielnej Brygady Spadochronowej.

"Stasinek" ukończył Gimnazjum im. Adama Mickiewicza w Warszawie. W 1935 rozpoczął studia na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Warszawskiego jako słuchacz Szkoły Podchorążych Sanitarnych.
W wojnie polsko-niemieckiej 1939 wziął udział jako podporucznik - dowódca plutonu obsługi pociągu sanitarnego. W czasie okupacji niemieckiej kontynuował studia medyczne na tajnym Uniwersytecie Warszawskim i pracował w Szpitalu Dzieciątka Jezus. Włączył się do walki z okupantem, musiał jednak przedtem odpowiedzieć sobie na pytanie: czy lekarz może zabijać?

Kedyw Okr. Warsz. AK 1942-1944

W 1942 zaczął organizować oddział złożony w większości z młodzieży inteligenckiej Żoliborza - dzielnicy, w której mieszkał. Oddział ten, będący zrazu w strukturach Tajnej Organizacji Wojskowej, po jej scaleniu z AK wszedł w skład grupy "Andrzeja" [Józefa Rybickiego], nazwanej później Oddziałem Dyspozycyjnym A, należącej do Kedywu Okr. Warsz. AK. Żołnierze "Stasinka" brali udział w wielu akcjach. Jednym z jego przyjaciół z oddziału był "Kolumb" [Krzysztof Sobieszczański], którego pseudonim, użyty w tytule głośnej książki Romana Bratnego, stał się symbolem całego pokolenia.
Do najważniejszych akcji przeprowadzonych przez "Stasinka" i jego żołnierzy należą:

- spalenie magazynu materiałów pędnych na Woli;

- akcja w fabryce farmaceutycznej Spiessa, dzięki której zdobył lekarstwa i środki opatrunkowe; - likwidacja zdrajcy w szeregach AK - por. "Lasso" [szefa komórki likwidacyjnej Kedywu]

- likwidacja Schamlza, zwanego "Panienką" - sadystycznego podoficera policji kolejowej [Bahnschutzpolizei] na Dworcu Zachodnim. Ta ostatnia akcja, jest uważana przez innych uczestników walki podziemnej, za jedną z najlepiej przemyślanych i wzorowo wykonanych.

1 sierpnia 1944 roku "Stasinek" otrzymał od swego dowódcy "Andrzeja" informacje o godzinie rozpoczęcia walki. Napisał we wspomnieniach:

"Nie mieliśmy żadnych złudzeń. Byliśmy przekonani, że nie tylko dni nasze są policzone, lecz los miasta musi być przesądzony. Ale rozkaz był rozkazem i trzeba było go wykonać".

Kedyw "Kolegium A" miał zdobyć magazyny Waffen-SS przy ulicy Stawki 4. Zadanie to wykonał już o godz. 17:15 - bez przewidywanego wsparcia innego oddziału.

W nocy z 4/5 sierpnia 1944 [wg innych relacji stało się to 4.VIII o godz. 14:15], w czasie natarcia na szkołę przy skrzyżowaniu Leszna i Żelaznej por. "Stasinek" został ciężko ranny w twarz i utracił wzrok w prawym oku [lewe oko stracił w wypadku w dzieciństwie].

Zdjęcie okupacyjne - prawdopodobnie z Ausweisu

Znalazł się w Szpitalu św. Łazarza na Woli. Wyprowadzony w ostatniej chwili przez żonę Krystynę, uniknął śmierci w dokonanej przez niemieckich żołdaków masakrze personelu szpitala oraz rannych i chorych. Następnie został przetransportowany na Stare Miasto, z którego przeprowadzono go kanałami do Śródmieścia. We wrześniu przebywał w szpitalu polowym nr 7 przy ul. Marszałkowskiej 74 [róg Hoża 31].
Wkrótce po wojnie, dzięki staraniom ojca, wyjechał do Anglii. Kolejne operacje nie przywróciły mu wzroku. Przez 56 lat nie poskarżył się na swój los. Nie znam nikogo o takiej sile charakteru - powiedział o nim Stanisław Likiernik. Dzięki uporowi i pracy udało się Sosabowskiemu uzyskać dyplom lekarski. Pracował w szpitalu jako reumatolog i prowadził gabinet fizjoterapii.

Zmarł 6 listopada 2000 w Wimborne Dorset [Wielka Brytania].

Za zasługi wojenne został odznaczony Krzyżem Srebrnym Virtuti Militari i dwukrotnie Krzyżem Walecznych.
Stanisław Likiernik "Machabeusz" powiedział na uroczystości żałobnej o swoim dowódcy:
Poznałem go w roku 1943, gdy dostałem się do Kedywu. Zaimponował mi od razu swą odwagą, zimną krwią i spokojem w każdej sytuacji. Po jakimś czasie poznałem jego dom i nazwisko - wymagała tego sprawność i szybkość naszej roboty. A że te akcje były dobrze pomyślane, niech będzie dowodem, że przed Powstaniem nasze straty były dużo większe w łapankach niż w czasie ''roboty''...

powrót