W-154

Plan wzmożonej dywersji "Burza"

We wrześniu 1942 Komenda Główna AK przesłała do Sztabu Naczelnego Wodza w Londynie opracowaną przez Oddz. III [Operacyjny] II wersję planu powstania powszechnego: Raport Operacyjny W-154. Warunkiem wybuchu powstania miały być wyraźnie widoczne objawy klęski niemieckiej armii wschodniej. O rozpoczęciu powstania miał zadecydować Naczelny Wódz, sam zaś moment rozpoczęcia walk ustalić miał Dowódca Armii Krajowej w porozumieniu z Delegatem Rządu na Kraj. Powstanie miało objąć całość ziem RP etnicznie polskich, a więc tereny na których przeważała ludność polska i gdzie istniały warunki pozwalające na podjęcie równoczesnego powstania.

Bazą powstania miało być Generalne Gubernatorstwo, bez Obszaru Lwowskiego oraz tereny przyległe: Zagłębie Dąbrowskie, województwo krakowskie, łódzkie, ziemia płocka, zachodnia część woj. białostockiego oraz rejon Brześcia nad Bugiem.

Wyznaczono siedem celów powstania:

1. obalenie okupanta niemieckiego,

2. zdobycie broni i wyposażenia wojennego,

3. przeciwstawienie się zakusom ukraińskim,

4. przystąpienie do odbudowy regularnej siły zbrojnej,

5. odbudowa administracji i urządzeń państwowych - w tym komunikacji i przemysłu wojennego,

6. utrzymanie w kraju bezwzględnego porządku i spokoju,

7. przejście do działań zbrojnych na ziemiach RP nadal zajmowanych przez Niemców oraz na terenach, których zajęcie dla przyszłej Polski będzie niezbędne.

Omawiając położenie własne w przewidywanym rozwoju wydarzeń gen. "Grot" niemal proroczo stwierdzał:

"Rosja. Zaliczam ją tylko ze względów formalnych do państw sprzymierzonych, w rzeczywistości zaś trwam na stanowisku, że Rosja ustosunkuje się do nas wyraźnie wrogo, gdy siły jej na to pozwolą, a zamaskuje tę postawę, gdy będzie zbyt osłabiona."

W tym kontekście rozważano trzy warianty rozwoju sytuacji w zależności od przebiegu działań wojennych na wschodzie. W pierwszym wariancie zakładano zupełne rozbicie Sowietów przez Niemców [w tym wypadku zaistnieje konieczność walki z Niemcami]. W drugim wariancie zakładano jedynie odrzucenie Sowietów za Wołgę lub jeszcze głębiej na wschód ["W tym wypadku będziemy mieli do czynienia początkowo tylko z Niemcami, a próbie wkroczenia Rosjan do Polski, gdy wreszcie do nas przypełzną, będziemy mogli przeciwstawić się siłami już zorganizowanymi"]. Wariant trzeci zakładał pobicie Niemców przez Sowietów, którzy w styczności z nimi wkroczyliby do Polski. W tej sytuacji nie istniałyby żadne szanse do stawienia im oporu. Oddziały AK musiałyby pozostać w konspiracji, całość zagadnień związanych z sowieckim najazdem przesunie się do sfer politycznych, a zasadniczym polskim atutem staną się nasze siły zbrojne na emigracji znajdujące się poza zasięgiem sowieckim.

Z analizy wszystkich aspektów przyszłego powstania powszechnego wyciągnięto następujące wnioski:

- głównym przeciwnikiem są Niemcy znajdujący się na terenie objętym powstaniem i to przede wszystkim administracje partyjne i niemiecka ludność cywilna, w drugim rzędzie wojsko,

- w dalszej kolejności przeciwnikiem jest wojsko niemieckie wycofujące się ze wschodu do Rzeszy,

- jako dodatkowych przeciwników widziano Ukraińców i Litwinów, z którymi zakładano walkę od pierwszego dnia powstania.

Zakładano również dalszy rozwój Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, które po inwazji aliantów na kontynent wsparłyby powstańcze działania na terenie Polski.

Z planami powstania powszechnego wiązał się Plan OSZ [Odbudowa Sił Zbrojnych]. Cele OSZ określone zostały w rozkazie Dowódcy AK z 9.IV.1942 następująco:

"Celem odtwarzania Sił Zbrojnych w Kraju jest zorganizowanie w jak najkrótszym czasie, od chwili opanowania terenu, wojska, które będzie zdolne przeciwstawić się zbrojnie nieprzyjacielowi i wytyczyć granice Państwa".

Podstawą odtwarzania było O de B - struktura, organizacja i dyslokacja WP sprzed 1.IX.1939. W pierwszej kolejności w Obszarach i Okręgach AK na terenie bazy powstańczej miano odtworzyć 16 dywizji piechoty, 3 brygady kawalerii oraz 1 brygadę pancerno-motorową. W drugiej fazie OSZ planowano odtworzenie jednostek, które przed wojną stacjonowały na wschodzie lub na zachodzie Polski. W tej grupie planowano odbudowę dalszych 15 dywizji piechoty i 5 brygad kawalerii. Odtwarzane jednostki - oddziały partyzanckie i dywersyjne - zaczęły od 1943 używać przedwojennych tradycyjnych numeracji pułków i dywizji WP.

Przed burzą...

Gdy Raport Operacyjny W-154 dotarł do sztabu NW i został rozszyfrowany był już rok 1943.

W styczniu oddziały sowieckie rozbiły w Stalingradzie 6. Armię von Paulusa. Dynamiczny rozwój wypadków na froncie wschodnim i niemrawe ruchy aliantów, odkładających po raz kolejny inwazję, wskazywały coraz wyraźniej, iż ziemie polskie zostaną zajęte przez Sowietów. Nowa sytuacja wpłynęła na zmianę koncepcji powstania w Polsce.

W lutym 1943 gen. "Grot" meldował Naczelnemu Wodzowi:

"W wypadku wkroczenia Rosji w pościgu za Niemcami zachodzi konieczność nie równoczesnego powstania całego Kraju, lecz kolejno strefami, poczynając od wschodu.

Taka pierwsza strefa obejmowałaby ziemie wschodnie na północy z Wilnem, na południu ze Lwowem.

Druga strefa zakończyłaby się Białymstokiem, Brześciem, a dalej linią Bugu i Sanu. Dalsze strefy obejmowałyby resztę Kraju.

Zachodzi konieczność upoważnienia mnie przez Pana Generała do uruchomienia powstania przynajmniej w dwu pierwszych strefach, bo moment wybuchu związany byłby z faktem wkraczania Rosjan, a nie ze stanem rozkładu Niemców."

Tymczasem stosunki polsko-sowieckie uległy dramatycznemu zwrotowi. Oto 13 kwietnia 1943 radio Berlin doniosło, że w lasku katyńskim koło Kosogor, na zachód od Smoleńska odkryto masowe groby rozstrzelanych polskich oficerów.

wiosna 1943 - ekshumacje w lasku katyńskim

Przy zamordowanych znaleziono sowieckie gazety z 1940, co jednoznacznie wskazywało, iż zbrodnia, dokonana na terenie ośrodka wypoczynkowego NKWD, była dziełem Sowietów. Odpowiedzią z ich strony było zerwanie 25 kwietnia 1943 stosunków dyplomatycznych z Rządem RP. ZSRR coraz bardziej stawał się "sojusznikiem naszych sojuszników", a jego pozycja na arenie międzynarodowej uległa dalszemu wzmocnieniu. Stanowcze interwencje gen. Sikorskiego u naszych tzw. "przyjaciół" [Roosevelta i Churchilla] przyniosły skutki odwrotne od oczekiwanych: alianci postawili na Stalina. Nie mogło to pozostać bez wpływu na koncepcje przyszłych działań zbrojnych Armii Krajowej. Lecz wkrótce na Polskę spadły dwa kolejne ciosy: 30 czerwca 1943 ekipa Gestapo aresztowała gen. "Grota", a kilka dni później, 5 lipca, w niewyjaśnionych okolicznościach zginął Naczelny Wódz gen. Władysław Sikorski. Tych ciężkich jakościowo strat Polacy już nie zdołają odrobić...

Na czele Armii Krajowej staje dotychczasowy zastępca gen. Roweckiego - "Bór" Komorowski, o którym po latach płk "Sęk" Bokszczanin napisze:

"Jego wojskowe wiadomości ograniczały się do umiejętności dowodzenia pułkiem kawalerii"...

Był człowiekiem słabego charakteru, nie miał żadnego doświadczenia w dowodzeniu większymi związkami taktycznymi. W przeciwieństwie do Roweckiego, autora teorii walk ulicznych w mieście - nie miał o nich większego pojęcia. Ulegał oficerom Komendy Głównej: Okulickiemu, Tatarowi, Pełczyńskiemu - zwłaszcza podczas słynnej "narady Generałów", na której podjęto decyzję walki o Warszawę. Poddał się również ostrym naciskom Chruściela - jak pokazała Historia - oficera nie dysponującego wówczas wiedzą o rzeczywistej sytuacji na przedmościu warszawskim... Złamał tym samym wcześniejsze ustalenia, precyzujące elementy niezbędne do rozpoczęcia działań powstańczych w stolicy...

Ale to nastąpi dopiero 1 sierpnia 1944. Tymczasem...

Lato 1943 przynosi kolejne sukcesy Sowietów. W lipcu rozbijają na Łuku Kurskim największe ugrupowanie pancerne Hitlera. Utrzymując front długości ponad 2000 km, ich armie za cenę ogromnych strat, nadal są w stanie atakować i zadawać kolejne ciosy Wehrmachtowi. Od tego momentu wojska niemieckie będą już w ciągłym odwrocie. Operacyjna inicjatywa przeszła do rąk Stalina, który w połowie 1943 doskonale wiedział jak zakończy się II Wojna Światowa.

26.X.1943 w Londynie została wydana "Instrukcja Rządu dla Kraju", którą przesłano do Dowódcy AK oraz Delegata Rządu na Kraj. Instrukcja zakładała różne warianty rozwoju sytuacji. Pierwszy przewidywał wybuch powstania w porozumieniu z aliantami zachodnimi wraz z podaniem celów i okoliczności, które muszą towarzyszyć decyzji jego rozpoczęcia. Drugi wariant zakładał sytuację, w której alianci zachodni nie wyrażą zgody na wybuch powstania powszechnego w Polsce, a front niemiecki pęka - jednak bez wyraźnych oznak rozkładu. Wówczas przeciwko Niemcom zostaje podjęta "wzmożona akcja sabotażowo-dywersyjna" o charakterze polityczno-demonstracyjnym i ochronnym.

Instrukcja, w związku z możliwością wkroczenia wojsk sowieckich na ziemie polskie przed ich oswobodzeniem przez Polaków, przewidywała dwie możliwości.

- Pierwsza zakładała przywrócenie stosunków dyplomatycznych ze Związkiem Sowieckim. Wówczas, wobec wkraczających wojsk sowieckich nastąpiłoby ujawnienie władz polskich i odtworzenie Sił Zbrojnych RP, które do czasu objęcia władzy przez rząd polski pozostawałyby w konspiracji.

- Druga zakładała, że wobec braku wznowienia stosunków dyplomatycznych, polityczne władze krajowe i siły zbrojne pozostawałyby w konspiracji do czasu ostatecznych decyzji rządu w tej sprawie. W wypadku aresztowań i represji należało czynne wystąpienia ograniczyć do niezbędnych aktów samoobrony. W instrukcji rozważano także wariant... porozumienia niemiecko-sowieckiego, a w jego przypadku zakonspirowanie sił zbrojnych i zaniechanie wszelkich działań zbrojnych z ograniczeniem się do niezbędnej samoobrony.

Dokonana w KG AK analiza przesłanej Instrukcji stała się podstawą opracowania nowego planu działania - "wzmożonej akcji dywersyjnej" o kryptonimie "Burza".

Założenia "Burzy" precyzował rozkaz Dowódcy Armii Krajowej nr 1300/III z 20 listopada 1943. Przedstawiając ten dokument Naczelnemu Wodzowi Komendant Sił Zbrojnych w Kraju gen. "Bór" pisał:

"[...] nakazałem ujawnienie się wobec wkraczających Rosjan dowódcom i oddziałom, które wezmą udział w zwalczaniu uchodzących Niemców. Zadaniem ich w tym momencie będzie dokumentować swym wystąpieniem istnienie Rzeczypospolitej. W tym punkcie rozkaz mój jest niezgodny z Instrukcją Rządu. Nie widzę jednak możliwości wytworzenia na ziemiach polskich pustki przez brak wystąpienia wobec Rosjan czynnika wojskowego reprezentującego Rzeczpospolitą i jej legalne władze. Wszystkie nasze akcje w przeciwnym razie przypisywane byłyby czynnikom stojącym na usługach Sowietów. Pogląd mój podziela Delegat Rządu i Krajowa Reprezentacja Polityczna."

2 stycznia 1944 oddziały sowieckie wkroczyły na dawne terytorium RP... Pełną swobodę działania na naszych Kresach Wschodnich Stalin już "miał w kieszeni" - teraz przyszedł czas na "fakty dokonane". Na zajętych ziemiach dawnej RP natychmiast pojawiały się władze sowieckie. NKWD wspierane przez rodzimych komunistów przystąpiło z miejsca do masowych aresztowań i wywózek. W Moskwie tow. Generalissimus, z grona czerwonych "polskich" renegatów, wybrał członków przyszłego PKWN. W tym czasie na Wołyniu nasiliły się masowe rzezie polskiej ludności cywilnej, zapoczątkowane przez UPA już w maju 1943. Dochodziło tam do aktów okrucieństwa nie spotykanego na tych ziemiach od 300 lat.

W tym krwawym tyglu ścierały się ze sobą aż cztery nacje - dodatkowo podzielone jeszcze między sobą na rozmaite odcienie politycznie. Sotnie rezunów UPA atakowały polskie osady i wyżynały w pień mieszkańców, oddziały AK walczyły z Niemcami i Ukraińcami, którzy równocześnie chcieli się wybić na niepodległość. Dochodziło również do starć z sowiecką partyzantką komunistyczną - tu głównie chodziło o zdobywanie żywności dla rozrastających się oddziałów leśnych. Żadna ze stron nie dawała pardonu, a wioski i osady znikały z powierzchni ziemi zupełnie tak samo, jak w odległych czasach powstań kozackich na Siczy...

Z szeregów policyjnych batalionów Schuma, zdezerterowało wielu uzbrojonych Ukraińców, wchłoniętych następnie przez UPA. W odpowiedzi Niemcy "po cichu" dozbrajali polskie oddziały samoobrony. Jeszcze łudzili się nadzieją, że wygrają wojnę polsko-ukraińską o Wołyń i do nich będzie należało ostatnie słowo.

Jednak wkrótce, w ten rozgrzany tygiel, wtoczył się walec Armii Czerwonej. Nie muszę chyba dodawać, że Tatarom, Gruzinom, Czeczenom lub Kazachom z 1. Frontu Ukraińskiego było dokładnie wszystko jedno kogo mają przed sobą... Oni szli!


Akcję "Burza" rozpoczęli żołnierze 27. Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK, dowodzonej przez płk. "Oliwę" [Jan Wojciech Kiwerski], którzy od marca do maja 1944 walczyli na Wołyniu wspólnie z partyzantką sowiecką i w uzgodnieniu z dowódcami regularnych oddziałów Armii Czerwonej. Ponad 500 kilometrowy szlak bojowy dywizji wiódł z Wołynia przez Polesie na Lubelszczyznę. Na Wołyniu dywizja była zorganizowana w dwa zgrupowania: "Gromada" [kowelsko-lubomelskie] pod dowództwem mjr Jana Szatowskiego ps. "Kowal", i "Osnowa" [włodzimierskie] dowodzone przez kpt. Kazimierza Rzaniaka ps. "Garda". Dywizja łączyła w sobie oddziały przedwojennych 13. i 27. DP oraz szwadrony Wołyńskiej Brygady Kawalerii. W czasie okresu wołyńskiego dywizja stoczyła szereg walk z Niemcami. Między innymi biła się pod Włodzimierzem i wraz z oddziałami sowieckimi zajęła Turzysk. Przez trzy tygodnie walczyła o zdobycie węzła kowelskiego. Wskutek rozwoju sytuacji na froncie, dywizja znalazła się w okrążeniu niemieckim kilkadziesiąt kilometrów za jego linią w Lasach Mosurskich. 18 kwietnia 1944 w futorze Dobry Kraj, w nie wyjaśnionych okolicznościach poległ ppłk "Oliwa". W drugiej połowie kwietnia, ponosząc duże straty w ludziach i sprzęcie, dywizja przebiła się przez bronioną linię kolejową Chełm-Kowel. Wyjście z okrążenia kończyło okres wołyńskich walk 27. Wołyńskiej DP AK. Działania na Polesiu [koniec kwietnia - początek czerwca] charakteryzowały się mniejszą aktywnością dywizji. Gdy ponownie wokół niej Niemcy zaczęli zaciskać pętlę, podjęto decyzję przebijania się w kierunku północno-wschodnim za front niemiecko-sowiecki, gdzie dywizja według wstępnych ustaleń z przedstawicielami Armii Czerwonej miała być przezbrojona. Przebijano się trzema kolumnami: mjr "Kowala", kpt. "Gardy" i kolumną sztabową mjr "Żegoty" - p.o. d-cy dywizji. W nocy z 21/22 maja dywizja wyszła z okrążenia. Kilkusetosobowa kolumna kpt. "Gardy" po sześciu dniach i nocach marszu przystąpiła do forsowania Prypeci w rejonie Dywina. Straty polskie wskutek dwustronnego ognia niemieckiego i sowieckiego wyniosły ok. 130 poległych i 110 rannych. Zaginął również kpt. "Garda". Później się okazało, że został ujęty przez Sowietów i wywieziony na Wschód. Przed żołnierzami AK, którym udało się przebić na stronę sowiecką, postawiono alternatywę: albo wstąpią do armii gen. Berlinga, albo zostaną internowani. Część żołnierzy zdecydowało się na skorzystanie z pierwszej propozycji, resztę deportowano w głąb ZSRR.

Tymczasem kolumny mjr "Kowala" i sztabowa przebiły się z okrążenia i skierowały na Lubelszczyznę.

Mjr. "Oliwa" [w środku] z oficerami 27. Wołyńskiej DP AK.

Po przeprawie na zachodni brzeg Bugu dywizja została rozlokowana w południowym rejonie Lasów Parczewskich. Siły dywizji liczyły wówczas niewiele ponad 2600 ludzi. Po dołączeniu innych oddziałów wycofujących się ze wschodu stan dywizji wzrósł do ok. 3200 ludzi.

12 lipca Niemcy rozpoczęli wielka operację "oczyszczenia Lasów Parczewskich". Było tam wiele różnych ugrupowań partyzanckich, zarówno polskich jak i sowieckich. Sztab 27. DP AK podjął rozmowy z sowieckim gen. Baranowskim, któremu na czas akcji obiecano wsparcie. Rozmawiano też z partyzantami AL, prosząc ich o pomoc w uzupełnieniu broni i amunicji. W związku z ich stanowczą odmową, dowództwo 27. DP AK zadecydowało wyprowadzenie swoich oddziałów z lasów, zanim te zostaną ostatecznie otoczone przez Niemców. W toku walk oddziały przebiły się z Lasów Parczewskich  i przeszły do Lasów Lubartowskich. 22 lipca siły dywizji wraz z lokalnymi oddziałami AK opanowały Lubartów. Następnie wyzwolono także Kock i Kamionkę. 23 lipca przez teren, na którym operowała dywizja przetoczył się front niemiecko-sowiecki. Ponownie podjęto rozmowy ze stroną sowiecką. 25 lipca Sowieci zażądali złożenia broni przez oddziały 27. Wołyńskiej DP AK. W dowództwie uznano wszelki opór wobec Sowietów za bezcelowy, tym bardziej, że wojska sowieckie otoczyły już dywizję, wykorzystując do tego zarówno piechotę jak i oddziały pancerne. Złożono zatem broń... Część kadry dowódczej została podstępnie internowana i wywieziona w głąb ZSRR, skąd powróciła dopiero po wielu latach, część żołnierzy wstąpiło "ochotniczo" w szeregi Ludowego Wojska Polskiego, pozostali rozproszyli się w terenie...

Podobny przebieg miała "Burza" na północnych kresach Rzeczypospolitej.

Na Wileńszczyźnie oddziały Armii Krajowej okręgów Wilno i Nowogródek [ok. 12 tys. żołnierzy], z dowódcą, ppłk. "Wilkiem" [Aleksander Krzyżanowski], zdobyły Wilno w walkach prowadzonych od 7 do 14 VII 1944 [operacja "Ostra Brama"].

płk. "Wilk" Krzyżanowski

Po wkroczeniu wojsk sowieckich dowództwo i sztab zostały aresztowane przez NKWD. Aresztowano ok. 5 tys. żołnierzy. Prawie całe siły Armii Krajowej wycofały się do Puszczy Rudnickiej. Po stoczeniu walk z oddziałami NKWD część żołnierzy AK internowano i wywieziono do gułagów w głębi ZSRR.
Walki o Lwów oddziały AK rozpoczęły 23 VII 1944. Po czterech dniach, 27 VII miasto wyzwolono.

Lwów 27 VII 1944. Żołnierze kpt. "Czery" z Kedywu przed zdobytym gmachem Politechniki.

Zgrupowanie AK pod dowództwem płk. "Janki" [Władysława Filipkowskiego] walczyło o miasto wspólnie z oddziałami sowieckimi. Na tym etapie boju postawia sowietów była "poprawna". Po ujawnieniu lokalnych struktur Armii Krajowej, część żołnierzy siłą wcielono do armii generała Berlinga, wielu wywieziono do łagrów w głąb ZSRR. Pozostali wrócili do konspiracji podejmując marsz na Zachód. "Burza" podjęta przez okręgi Wilno, Nowogródek i Lwów, w okresie kwiecień-lipiec, w jaskrawych barwach pokazała intencje Sowietów, którzy dawne Kresy Wschodnie RP traktowali jako własne terytorium, a żołnierzy Armii Krajowej - jak członków obcych, wrogich formacji.

Za każdym razem scenariusz wydarzeń był identyczny: najpierw niemal wzorowa współpraca z polskimi oddziałami, ustalanie zadań dla poszczególnych grup, dostarczenie potrzebnych stronie polskiej środków łączności - po czym walka "ramię w ramię". Po opanowaniu terenu - wezwanie polskiego sztabu na "uroczysty obiad" i przedstawienie "propozycji nie do odrzucenia". Internowanie - nawet mordowanie stawiających opór. Rozbrajanie oddziałów. Osadzanie sowieckich władz na zdobytym terytorium...

Z taką wiedzą o sowieckim zachowaniu na Kresach Wschodnich, 21 VII 1944 KG AK zadecydowała, aby objąć akcją "Burza" również Warszawę, w wyniku czego 1 VIII 1944 o godzinie 17:00 [godzina "W" - "Wystąpienie"] oddziały Okręgu Warszawskiego AK dowodzone przez płk "Montera" [Antoni Chruściel] wystąpiły jawnie przeciwko Niemcom. Rozpoczęte wówczas działania do naszej historii przeszły jako "Powstanie Warszawskie".

Jednocześnie mobilizowano nowe grupy: Okręg Kielecko-Radomski "Jodła" sformował 2. Dywizję Piechoty [15 VIII podjęto nieudaną próbę marszu na pomoc powstańczej Warszawie], Okręg "Łania" [Łódź] wystawił pułk piechoty, w Okręgu "Muzeum" [Kraków] utworzono Dywizję Piechoty oraz Krakowską Brygadę Kawalerii AK.

Jesienią 1944 część oddziałów AK rozformowano, a realizację "Burzy" zawieszono.