Śmiało! To nie boli :)

[klikaj w banerek - pójdziesz dalej]

Część I

Sylwester Braun nie był zawodowym fotografem. W latach międzywojennych ukończył geodezję i w Biurze Planowania Miasta pracował nad projektem Warszawy przyszłości. We wrześniu 1939, kiedy wybuchła wojna, młody inżynier chwycił swoją "Leicę" i pobiegł fotografować obronę stolicy. Te pierwsze reportaże uświadomiły mu wartość fotograficznego zapisu, historyczne znaczenie jego kronikarskiego działania. Kontynuował je w czasie całej okupacji - już jako "Kris" - żołnierz Armii Krajowej. Wykonał tysiące zdjęć utrwalających codzienne życie okupowanego miasta, przykłady niemieckiego terroru, łapanki, egzekucje uliczne... Z okupacyjnych negatywów Brauna nie uratowało się ani jedno zdjęcie. Wszystkie spłonęły w domu przy ul. Kopernika 28. Tam, w mieszkaniu na III piętrze, przez całą okupację miał swoją pracownię fotograficzną, laboratorium i archiwum. Gdy 6 września 1944 upadło Powiśle, Braun jako jeden z ostatnich opuszczał dzielnicę. Robiąc kolejne zdjęcia z dachu domu przy Nowym Świece widział pożar swojej pracowni...

W ciągu 63 dni Powstania Warszawskiego, "Kris" jako Polowy Sprawozdawca Wojskowy AK wykonał ponad 3000 zdjęć - średnio około 50 dziennie. Głównym terenem jego codziennych wędrówek z "Leicą" było Śródmieście - po obu stronach al. Jerozolimskich. Patrząc dziś na powstańcze fotografie Sylwestra Brauna trudno uwierzyć, że robiono je w warunkach polowych, w pośpiechu, z ukrycia, często wśród pożogi i pyłów, w atmosferze zagrożenia. Zdumiewa jakość techniczna i przejrzystość kompozycji. Niemal każde ujęcie to zamknięty kompozycyjnie kadr. 1520 tych fotografii udało się ocalić - pozostałe zaginęły podczas wyjazdu Brauna z Polski do Szwecji oraz w czasie jego dalszych wędrówek po świecie...

"Kris"

Sylwester Braun

 

1 sierpnia 1944 roku koło godziny piątej po południu posłyszałem serię karabinów maszynowych i wybuchy granatów. Z balkonu mojego mieszkania przy ulicy Kopernika 28 zobaczyłem natarcie na Uniwersytet. Chłopcy zajęli pozycje wzdłuż ulicy, dziewczęta donosiły broń i amunicję. Posypały się strzały na niemieckie stanowiska. W odpowiedzi niemieckie ciężkie karabiny maszynowe położyły zaporę ogniową wzdłuż Kopernika do Tamki. Ulica została zaryglowana ogniem z Uniwersytetu. Zaskoczenie nie udało się, ponieśliśmy straty. Nadeszła noc, noc obaw i niepewności. Bez przerwy słychać było kanonadę. Czołgi niemieckie jeździły z łoskotem po Nowym Świecie, nie zapuszczając się jednak w boczne ulice. Ulica Kopernika była całkiem otwarta, w każdej chwili mogli tu wtargnąć Niemcy. Powstało wielkie zagrożenie Powiśla. Następnego dnia rano przed domem. w którym mieszkałem wzniesiono barykadę. Powstańcy przystąpili do zabezpieczania stanu posiadania i organizacji terenu Powiśla. Powodzeniem zakończyła się akcja mająca na celu opanowanie elektrowni na Wybrzeżu Kościuszkowskim. Oddział AK wraz z pracownikami elektrowni zaatakował niemiecką załogę 1 sierpnia o godz. 5.00 (godz. "W"). Gmach główny opanowany został szybko, a cała elektrownia znalazła się w rękach powstańców już następnego dnia po południu, dostarczając prądu Warszawie aż do upadku Powiśla. Mogłem już zorientować się, jaka jest sytuacja w Śródmieściu. Walki, które przyniosły sukces, rozpoczęły się na placu Napoleona, gdzie kompania batalionu "Kiliński" opanowała Prudential. Następnym celem ataku stała się Poczta Główna. W nocy z pierwszego na drugiego sierpnia został rozbity bunkier w gmachu Poczty. Rano jeden z czołgów niemieckich spieszących z pomocą został zniszczony butelkami zapadającymi [chodzi o działo "Hetzer"], inny wycofał się. Cały dzień trwały walki. Przeprowadzone natarcie udało się i drugiego sierpnia o godzinie piątej po południu na zdobytej Poczcie Głównej został zawieszony biało-czerwony sztandar. Pozostał tam aż do końca Powstania. Pierwsze dni Powstania przynosiły sukcesy i budziły nadzieje.

Warszawa wolna!

Powstają barykady. Oddział powstańców maszeruje z piosenką na ustach. Prasa powstańcza informuje o powodzeniach. Dworzec Pocztowy w Alejach Jerozolimskich zdobyty. Na ulicach pojawiają się skrzynki pocztowe z orłami. Zdobywamy w walce broń i amunicję, niszczymy niemieckie czołgi. Ulotki niemieckie wzywające do poddania się budzą tylko wesołość. Wzdłuż ulicy Królewskiej wszystkie ataki Niemców od Ogrodu Saskiego rozbija obrona grupy "Andrzeja" [zgrupowanie "Bartkiewicz"], zostawiając na przedpolu żelastwo rozbitych czołgów. Mieszkańcy Warszawy, słysząc odgłosy walki, spontanicznie wspierają powstańców: budują barykady, przekopy, dostarczają żołnierzom żywności. Tej pierwszej nocy, pełnej niepewności, powstańcy odczuwali, że Warszawa stoi za nimi, wspiera ich, że cała ludność bierze odwet za zbrodnie hitlerowców, za więzienia i obozy koncentracyjne, łapanki i egzekucje uliczne. Już pierwsze strzały uwolniły miasto od zmory gestapo. Na ulicach panował podniosły nastrój. I chociaż, nie wszystkie środki niemieckiego oporu zostały zdobyte, choć moment zaskoczenia nie udał się i liczne ataki powstańców zostały krwawo odparte, sukcesy pierwszego i drugiego dnia Powstania umocniły wiarę w zwycięstwo.

2 sierpnia. Nowy Świat na całej długości otwarty był dla niemieckich czołgów. Widok na Krakowskie Przedmieście, gdzie Niemcy ulokowali się w Pałacu Staszica, Komendzie Policji i Uniwersytecie.

Dostęp do pl. Napoleona zamykała barykada przy ul. Boduena.

3 sierpnia. Na razie Nowy Świat można przebiec tylko pod ogniem niemieckich karabinów maszynowych z Pałacu Staszica z jednej strony i z gmachu BGK od strony al. Jerozolimskich.

4 sierpnia. Na Nowym Świecie przy Wareckiej, pod ogniem niemieckim powstaje barykada.

4 sierpnia. Dzięki barykadzie na skrzyżowaniu Nowy Świat - Ordynacka - Warecka, Śródmieście uzyskało połączenie z Powiślem. Widok z Ordynackiej w kierunku Wareckiej.

Barykadę przy Wareckiej kilkakrotnie atakowały czołgi. Wszystkie próby rozbicia zostały udaremnione przez powstańców.

Wkrótce barykada zamieniła się w zaporę przeciwczołgową. Nowy Świat został dla Niemców zamknięty.

Spojrzenie na drugą, parzystą stronę Nowego Światu. Zaraz za skrzyżowaniem z ul. Ordynacką mieścił się hotel "Savoy". Zaporę przeciwczołgową zrobiono tu z wielkich bębnów "Kabelwerke -Ożarów".

Wgląd w ul. Ordynacką.

Pierwsze dni Powstania. Pilną sprawą stało się zrobienie przejścia Pierackiego - Chmielna.

Z widocznego w głębi gmachu BGK Niemcy razili każdego, kto próbował przebiec Nowy Świat.

Widok z ul. Pierackiego na jej przedłużenie po drugiej stronie Nowego Światu - ul. Chmielną.

Spojrzenie z tego samego miejsca w górę Nowego Światu na cukiernię Bliklego.

Wkrótce powstała tu barykada chroniąca przed ostrzałem i atakami czołgów z obu stron. Powiśle uzyskało drugie połączenie ze Śródmieściem.

Pierwszy tydzień sierpnia. Trwa intensywna rozbudowa barykady przy ul. Chmielnej. Widok w ul. Pierackiego.

Worki z piaskiem, cegły, kotły, druty. Umocnienia te robiono bardzo solidnie, pod okiem specjalnych oddziałów saperskich AK - WSOP.

Pierwszy tydzień sierpnia. Niemcy stracili możliwość poruszania się po Nowym Świecie. Zdjęcie zrobione z balkonu kamienicy na barykadę przy ul. Chmielnej. Po prawej cukiernia Bliklego.

Początek sierpnia. Stanowisko ogniowe osłonięte workami z piaskiem, chroniące przejście przez al. Jerozolimskie od strony ul. Marszałkowskiej. Barykady jeszcze nie ma. Aleje można jedynie przebiec pod krzyżowym ogniem niemieckich karabinów maszynowych ulokowanych w BGK, Cafe Clubie i przy narożnikach Marszałkowskiej.

Początek budowy barykady w poprzek al. Jerozolimskich. Łącząc domy nr 17 i 22 będzie stanowić jedyne przejście "górą" ze Śródmieścia Północ do Śródmieścia Południe.

Sylwester "Kris" Braun - "Mój pierwszy skok przez Aleje":
Skok przez Aleje Jerozolimskie, szczególnie w pierwszych dniach Powstania, zanim zbudowano barykadę, dla każdego żołnierza czy cywila, kobiety czy chłopca był chrztem bojowym. Był tym i dla mnie. Z zapadnięciem zmroku od ulicy Widok ustawiały się szeregi ludzi pragnących dostać się do południowej części miasta. Domy po obu stronach Alej płonęły. Podwórzami domów i wyłomami w murach dotarłem do bramy wylotowej, prowadzącej do przejścia przez ulicę. Brama była zabezpieczona workami z piaskiem. Powstańcy tkwili na stanowiskach ogniowych. Świetlne pociski niemieckich karabinów maszynowych biły w to przejście. W przerwie między jedną a drugą serią należało przebiec skośnie ulicę, oświetloną pożarami okolicznych domów i wpaść do gorących piwnic po drugiej stronie Alej. Mijało się tam grupy ludzi pragnących połączyć się z bliskimi, łączników z rozkazami dla Warszawy północnej, sanitariuszki zawsze gotowe nieść pomoc rannym czy harcerzy roznoszących pocztę – wszystkich szykujących się do skoku w przeciwną stronę. Wyjście na ulicę Nowogrodzką wydawało się oazą bezpieczeństwa. Cieszyłem się, że widzę gwiazdy podczas ciepłej sierpniowej nocy. Mój powrót z placu Zbawiciela na Kopernika nastąpił podczas dnia. Przejście przez Aleje znajdowało się pod gęstym ogniem granatników. Każdy z nas wybierał moment do biegu – znak krzyża i skok. Trudno mi było się zdecydować, ale wiedziałem, że jeśli nie zrobię tego zaraz, będę miał nogi jak z ołowiu.

Początek sierpnia. Zdjęcie wykonane przez szczelinę strzelniczą barykady w al. Jerozolimskich. Widok w kierunku ul. Marszałkowskiej.

Osłona ogniowa barykady w al. Jerozolimskich na balkonie domu skierowana na gmach BGK. Uzbrojeniem placówki jest zdobyczny MG-34. Z budynku BGK i Muzeum Narodowego Niemcy rzucali na barykadę wiele uderzeń, jednak do końca Powstania nie udało im się opanować Alei.

część I

część II

część III

część IV

część V

część VI

część VII

część VIII

część IX

część X

część XI

część XII

część XIII

część XIV

część XV

część XVI

część XVII - Poczta Główna

Śmiało! To nie boli :)