Jednocześnie z rozpoczęciem szturmu oddziałów mjr "Woli" na kościół św. Krzyża, kpt. "Krybar", dowódca grupy Powiśle, zaatakował załogę niemiecką w Uniwersytecie Warszawskim.
Załogę tę od początku powstania stanowił oddział Hptm. Uhlicha w sile co najmniej 2 kompanii piechoty [Wehrmachtu] - około 200 żołnierzy z kompanii ozdrowieńców, tzw. Genesungs-Kompanie, przemianowanej później na Sicherungs Bataillon 944 [odcinek wzdłuż Oboźnej i wzdłuż skarpy wynosił około 500 m - a więc dla pełnej kompanii w obronie, druga kompania musiała być w odwodzie, tym więcej, że odcinek załamywał się pod kątem prostym, a kompanie niemieckie miały wówczas zmniejszone stany] z kilkoma ciężkimi karabinami maszynowymi, ze składu zgrupowania pułkowego mjr Nothe, obsadzającego odcinek Krakowskiego Przedmieścia w charakterze osłony tyłów grupy bojowej Dirlewangera [akta HG. Mitte, meldunek o wyjściu zgrupowania mjr Nothe w dniu 8.X.44 z Korpsgruppe v.d. Bach].

Na terenie Uniwersytetu Warszawskiego latem 1944 Niemcy zorganizowali ogromny przyfrontowy magazyn broni i amunicji. Mówi o tym relacja pracownika UW dr Bohdana Korzeniowskiego ogłoszona w 1965 r. ["Okres powstania 1944 r. w Bibliotece Uniwersyteckiej w Warszawie"]:


Głównym ich zadaniem była obrona arsenału niemieckiego, który tu został pomieszczony. W gmachu pomuzealnym ulokowane zostały koszary i podręczny magazyn broni, zawierający 4500 karabinów zwyczajnych i 150 karabinów maszynowych. Była to błahostka wobec tego, co znajdowało się w innych gmachach. Same skrzynie z granatami wypełniały dwie sale w gmachu audytoryjnym. Wszystkie inne były od góry do dołu zapchane bronią... Na dziedzińcu uniwersyteckim od porannych godzin 1 sierpnia stały trzy działa z mnóstwem amunicji [średniego kalibru], a nadto 4 połówki i około 10 granatników.

 

Nawet jeżeli dr Korzeniowski nieco wyolbrzymiał ilość broni i amunicji zgromadzonej w tych magazynach, to i tak byłby to nieoceniony skarb - zwłaszcza, gdy porówna się ową relację z wykazem uzbrojenia Okręgu Warszawskiego AK, z którym powstańcy 1 sierpnia 1944 ruszyli do boju...

Biblioteka Uniwersytecka - stan sprzed wojny

Odcinek mjr Nothe podlegał gen. Stahelowi, który kwaterował do 26.VIII.1944 w Pałacu Saskim.

Pułk Nothe składał się z batalionów:

- Mjr. Schmidta [Pałac Namiestnikowski],

- Hptm. Berndta [okolice Krakowskiego Przedmieścia - "dzielnica rządowa"],

- Hptm. von Schöninga [okolice Krakowskiego Przedmieścia - "dzielnica rządowa"].

Oddział Hptm. Uhlicha obsadzał bardzo dogodne stanowiska w prostokącie zabudowań uniwersyteckich, z dwóch stron zabezpieczonych przez sąsiednie oddziały niemieckie, począwszy od załogi kościoła św. Krzyża i Komendy Policji [Abschnittswache Mitte], która także szachowała dostęp z trzeciej strony - od ulicy Oboźnej. Od wschodu, od ogrodów przy ulicy Browarnej stroma skarpa utrudniała dojście do zbudowanych wzdłuż niej trzech gmachów uniwersyteckich. Z gmachów tych Niemcy mieli wyborny wgląd w Powiśle między Browarną a Dobrą.
Jeszcze przed wybuchem Powstania brama główna Uniwersytetu przy Krakowskim Przedmieściu została umocniona betonowymi bunkrami. Silne zasieki drutu kolczastego, zamknęły dojścia od Oboźnej.

Lipiec 1944: brama główna Uniwersytetu Warszawskiego. Załogę widocznego bunkra udało się zlikwidować dopiero 23 sierpnia...

Po załamaniu się 1 sierpnia w zarodku próby natarcia na ów ośrodek oporu nieprzyjaciela kpt. "Krybar" obległ go od południa i wschodu, choć oddziały powstańcze trzymał w respekcie skuteczny ogień karabinów maszynowych wroga. Powstańcy zbroili się, gnębili Niemców strzelcami wyborowymi i wypadami nocnymi, odpierając w dzień ich napady. Dwukrotnie, za pośrednictwem wziętych do niewoli żołnierzy, kpt. "Krybar" proponował nieprzyjacielowi, by ten poddał się. Dowódca niemiecki odpowiadał takim samym żądaniem wobec powstańców, pewny siebie na panującej nad nimi pozycji. Kpt. "Krybar" w składzie swej grupy zorganizował Kolumnę Motorową por. "Aspiry" [Wacław Jastrzębski], którą tworzyły:
- pluton samochodów pancernych por. "Wydry" [Jerzy Werner],
- oddział szturmowy,
- pluton broni specjalnej pchor. "Opasewicza" [Zdzisław Wojciechowski],
- pluton moździerzy [d-ca NN],
- drużyna OPL, złożona z lotników pod dowództwem ppłk. "Szpaka" [Wiktor Szandarowski].

Por. "Aspira" prezentuje kpt. "Krybarowi" opaskę zdjętą zabitemu SS-manowi z dywizji "Wiking"

Dopiero w dniu 23 sierpnia uderzenie na Uniwersytet Warszawski uzyskało warunki, jakich nie miało 1 sierpnia; stało się fragmentem natarcia na Krakowskie Przedmieście - z tą różnicą, że wykonywały je teraz oddziały powstańcze zorganizowane i zahartowane już w walce, a co najważniejsze - dość dobrze uzbrojone.

Plan kpt. "Krybara" przewidywał uderzenie przed świtem 23 sierpnia 1944 na Uniwersytet Warszawski z dwóch stron: oddziałem motorowo-pancernym od Kopernika i Krakowskiego Przedmieścia na bramę główną, oraz oddziałami piechoty z przeciwnej strony - od ul. Browarnej na skarpę przy związaniu nieprzyjaciela ogniem ciężkiej broni: ciężki karabin maszynowy "Maxim" umieszczony na podstawie przeciwlotniczej na dachu wysokiego domu na rogu Tamki i Topiel - do posiadanego moździerza nie było już amunicji...

Natarcie zostało starannie przygotowane pod względem technicznym. Słabiej opracowano je taktycznie: przeprowadzono wprawdzie rozpoznanie terenu i uszykowania nieprzyjaciela, jednak nie zorganizowano należycie dowodzenia, poprzestając na łączności przy pomocy zawodnych znaków. Sygnałem rozpoczęcia szturmu dla oddziałów piechoty miał być ogień własnego ciężkiego karabinu maszynowego oraz czerwona rakieta nad Uniwersytetem, jako znak odwrotu - trzy białe rakiety.

Zespoły szturmowe Powiśla zasilone zostały oddziałkiem "Parasola" [Stanisław Wąsowicz; "Nasz front był w Warszawie", "Tygodnik Warszawski", nr 45/46 i ns. Część żołnierzy "Parasola" 1.VIII.1944 nie dołączyła do batalionu i pozostała w Śródmieściu: por. "Luty" na Brackiej nr 18, por. "Robert" utworzył kompanię na Królewskiej - później kompania kpt. "Andrzeja"], reszta weszła w skład batalionu "Iwo" - jako obsługa motorowa], uzbrojonym w pistolety maszynowe.
Oddziały wyznaczone do natarcia liczyły ogółem około 150 powstańców w trzech ugrupowaniach:
a] Kolumna Motorowa "Wydra" pod dowództwem por. "Wydry" na dwóch wozach bojowych "Jaś" i "Kubuś" w składzie dwóch drużyn, nielicznych, uzbrojonych częściowo w angielską broń zrzutową: ręczny karabin maszynowy "Bren", granatnik ppanc "Piat" z 30 pociskami, 2 miotacze płomieni własnej produkcji, 5 pistoletów maszynowych, 2 karabinki, w pokaźną ilość granatów, kilka pistoletów krótkich wreszcie kilka min do wysadzania bramy. Oddział pancerny w sile około 15 żołnierzy uszykował się przy ulicy Kopernika.

b] oddział szturmowy w składzie trzech drużyn strzeleckich pod dowództwem: "Startera", pchor. "Rafała Olbromskiego" [Jan Potulicki, d-ca oddziału Kedywu OW - "Rafałki" z III zgrupowania por. "Konrada"] i "Leszka" oraz drużyny saperów ppor. "Janeckiego" - liczący razem około 80 żołnierzy, uzbrojonych w: 1 rkm "Bren", 8 pistoletów maszynowych, 20 karabinów, pistolety krótkie i około 200 granatów różnego rodzaju od angielskich przeciwczołgowych "gamonów" do "sidolówek" i "filipinek" własnego wyrobu.
c] oddział wspierający w składzie obsługi ciężkiego karabinu maszynowego na dachu wysokiego domu przy ulicy Sewerynów - tam też umieścił się dowódca wraz z plutonem odwodowym.

Noc 23 sierpnia była ciemna, a przedświt mglisty, co ograniczyło widoczność do kilku kroków. Drużyny szturmowe zebrały się na ulicy Zajęczej i owinąwszy obuwie szmatami [zabieg stosowany w nocnych wypadach przez obie strony] zaczęły po północy przekradać się ulicami Topiel i Browarną do ogrodów uniwersyteckich. O godzinie 3:20 uszykowały się w popalonych domkach i krzakach u podnóża skarpy. Tuż nad nimi, na górnym skraju stromego zbocza leżały zabezpieczone przeszkodami z drutu kolczastego stanowiska wroga: z odległości około 30 kroków słychać było nawet szepty niemieckich żołnierzy, lecz nie padł ani jeden strzał...

Zaczajone drużyny oczekiwały na znak do rozpoczęcia szturmu na skarpę. Nadeszła godzina 4:00, od Krakowskiego Przedmieścia dobiegły odgłosy wybuchów a następnie strzelaniny, lecz umówionej czerwonej rakiety nie było widać; nie odzywały się też karabiny maszynowe od ulicy Sewerynów.
W tym czasie Kolumna Motorowa "Wydry" punktualnie o godzinie 4:00 wyjechała z ulicy Kopernika, mając na czole zdobyczny transporter opancerzony pod dowództwem plut. pchor. "Szarego Wilka" i minąwszy barykadę kompanii por. "Bicza" przy Warszawskim Szpitalu dla Dzieci [ul. Kopernika 43], pełnym biegiem wysunęła się w Krakowskie Przedmieście. Niemieckie placówki, biorąc zapewne polskie samochody za własne, nie wszczynały ognia, tym więcej, iż w mroku nie mogły ich rozpoznać.
Przed bramą Uniwersytetu wozy zatrzymały się. Część załogi wyskoczyła i strzelając do bunkrów wroga, osłoniła założenie min, po czym wraz z minierami schroniła się za pojazdy. Stało się to bardzo szybko i po chwili nastąpił wybuch. Zanim rozwiał się dym transporter opancerzony "Jaś" ruszył naprzód, lecz uderzył o nienaruszoną bramę. Dopiero po kilku strzałach z "Piata" puściły zawiasy i pojazd zepchnął skrzydło bramy. Lecz gdy oba wozy wjeżdżały na dziedziniec, zatrzaskał pociskami po ich pancerzach ogień karabinów maszynowych bijących z lewego bunkra i od strony Biblioteki Uniwersyteckiej, gdzie wybuchy zaalarmowały odwód nieprzyjaciela. Samochody zatrzymały się, załoga wyskoczyła. W panujących jeszcze ciemnościach rozpaliła się gorąca walka. Najpierw miotaczami płomieni i granatami wybito do nogi załogę lewego najbliższego bunkra, z drugiego zaś Niemcy zbiegli.

Z bunkrów wydobyto: 1 rkm z 25 magazynkami, 5 pistoletów maszynowych, 2 karabiny i skrzynie granatów ręcznych. Działo się to już pod tęgim ogniem nieprzyjaciela prowadzonym z Biblioteki i sąsiednich budynków, gdzie powstał gwałtowny ruch. Powstańcy starali się wzmożonym ogniem swej broni ["Piat" oddał 23 strzały] obezwładnić przeciwnika, lecz jego ogień siekł coraz mocniej, koncentrując się z kilku stron na uliczce wjazdowej, gdzie trzon akacji nie dawał osłony...

O brzasku, wśród nie milknącej strzelaniny, nieprzyjaciel ruszył do przeciwuderzenia w kierunku bramy, które się załamało. Około 30 Niemców zabitych i rannych zaległo dziedziniec pod skutecznym ogniem oddziałku powstańców. Lecz i oni ponieśli ciężkie straty tak od kul jak i od granatów ręcznych, rzucanych z okien budynków; polegli m.in. plut. pchor. "Szary Wilk" i strzelec "Norbert", większość pozostałych była ranna. Walczono dalej, lecz nie mogło być już mowy o dalszym natarciu. Gdy pozostały już tylko 3 granaty do "Piata", usłyszano zbliżanie się dział pancernych. Oddziałek powstańczy szybko załadował się do wozów, pozostawiając ciała poległych. W ostatniej chwili zgasł motor "Kubusia", ale zdołano go w czas uruchomić pod wzmagającym się znów ogniem z budynku Biblioteki. Oba powstańcze pojazdy odjechały już bez dalszych strat w ulicę Kopernika, choć po drodze ogarnął je ogień karabinów maszynowych wroga z gmachu przy Królewskiej nr 2 [dawna Komenda Miasta - tzw. "Dom bez kantów"]. Ścigające je działa szturmowe zaczęły ostrzeliwać Nowy Świat i kościół św. Krzyża, w tym czasie zdobyty przez por. "Lewara".
Uniwersytet pozostał nadal w ręku wroga...

Oddział przeznaczony do szturmu od wschodu na skarpę nie wykonał swego zadania, na próżno oczekując przez 4 godziny na znak do uderzenia. Rakieta czerwona nie ukazała się na niebie. Odezwał się wprawdzie karabin maszynowy, ale była to seria nieprzyjacielska, od której jeden powstaniec został ranny... Gdy żadne rozkazy nie nadchodziły i wstał jasny dzień - drużyny szturmowe wycofały się ok. godz. 7:00 z powrotem na ulicę Zajęczą, schwyciwszy 2 jeńców z patrolu nieprzyjacielskiego.

W obmyślonym starannie natarciu zawiodła łączność. Szturm na skarpę miał widoki powodzenia jedynie w momencie, gdy nieprzyjaciel był zajęty odpieraniem polskich samochodów pancernych i to przy jednoczesnym silnym wsparciu od ulicy Oboźnej. Tylko dzięki wczesnemu odwrotowi polski oddział pancerny uniknął całkowitej klęski w ulicy wjazdowej do Uniwersytetu, gdzie w chwilę później mogły go odciąć zaalarmowane niemieckie posiłki.

Natarcie oddziału "Wydra" ubezpieczyło jednak początek szturmu na Komendę Policji i musiało wpłynąć hamująco na rozwój natarcia grupy Dirlewangera na Stare Miasto od południa.
Zdobycz w broni wyniosła: 1 rkm, 5 pm z dużym zapasem amunicji oraz około 100 granatów.