8.VIII.1944 kpt. "Krybar" [Cyprian Odorkiewicz], d-ca grupy bojowej walczącej na Powiślu, powierzył zbudowanie lekkiego samochodu opancerzonego "Inż. Janowi" [Walerian Bielecki]. Wcześniej w sprawę wykonania wozu zaangażowany był kwatermistrz zgrupowania "Krybar" ppor. "Kaczka" [inż. Edmund Frydrych], który w garażach Elektrowni znalazł ciężarówkę Chevrolet model 157 o ładowności 3 t. Samochód pochodził z przedwojennej Koncesjonowanej Wytwórni Samochodów "Lilpop, Rau i Loewenstein" S.A. w Warszawie.

"inż. Jan" - Walerian Bielecki

Tego samego dnia "inż. Jan" zgłasza się do kpt. "Cubryny" [inż. Stanisław Skibniewski], dowódcy obrony Elektrowni, od którego otrzymuje pomoc. Elektrownia daje: samochód, sprzęt spawalniczy i materiały - stalowe blachy i kątowniki. Kpr. "Cubryna" przydziela też swoich fachowców [spawaczy, mechaników, ślusarzy], którzy na wykonanie wozu mają zaledwie 10 dni.

Strz. "Stach" [Stanisław Kwiatkowski] oddaje do dyspozycji swój warsztat przy rogu ul. Tamka i Topiel, przy czym sam ochotniczo staje do pracy.

"inż. Jan" - Walerian Bielecki

Szefem budowy samochodu został plut. "Globus" [Józef Fernik], przed wojną majster Wydziału Mechanicznego PZL Okęcie-Paluch. Przybył na początku sierpnia na Powiśle z Mariensztatu, gdzie w czasie ucieczki z płonącego domu zginęła jego żona, lekarka "Kubuś". To właśnie jej pseudonim będzie nazwą jedynego w historii II Wojny Światowej samochodu pancernego wykonanego przez żołnierzy podziemia...

W czasie prac warsztatowych "inż. Jan", zawodowy architekt, kreślił szkice, a plut. "Globus" przymierzał arkusze zdobytej blachy bezpośrednio do karoserii Chevroleta i szkieletu nadwozia. Po dopasowaniu blach i przyspawaniu ich do ram karoserii, widoczne stały się kontury samochodu pancernego. Prace trwały do wczesnych godzin rannych 23 VIII 1944, kiedy to "Kubuś" wraz z "Jasiem" ruszył do ataku na Uniwersytet Warszawski. W czasie tej akcji uzbrojeniem "Kubusia" był sowiecki rkm DP wz. 28 kaliber 7,62 mm, miotacz ognia, granaty oraz broń osobista członków desantu.

Powiśle, 22 sierpnia ul. Zajęcza

Załoga "Kubusia" w czasie ataku na Uniwersytet Warszawski:

1 dowódca plut. pchor. "Miś" Tadeusz Zieliński
2 kierowca sierż. "Anastazja" Fijałkowski
3 strzelec kpr. pchor. "Witold" Andrzej Rutkowski
4 strzelec kpr. pchor. "Malarz" Stanisław Kopf
5 strzelec kpr. "Brześć" Roman Guziński
6 strzelec st. strz. "Jaskółka" NN
7 strzelec st. strz. "Doliwa" Jerzy Barburski
8 strzelec strz. "Głowacz" Krzysztof Boruń
9 strzelec strz. "Świerszcz" Stefan Świergosz
10 strzelec strz. "Kurier" Jan Wojtaszek
11 strzelec strz. "Jasiu" NN
12 strzelec strz. "Orzeszek" NN

23 VIII 1944 o godzinie 3:55 wozy minęły rozebraną przez jeńców niemieckich barykadę na ul. Kopernika.

O godz. 4:00 "Kubuś" i "Jaś" stanowiące pluton samochodów pancernych Kolumny Motorowej "Wydra", podjechały pod bramę Uniwersytetu na Krakowskim Przedmieściu. Bramę próbowano wysadzić podłożonymi ładunkami - bez skutku. Dopiero strzał z PIAT'a i staranowanie przez transporter "Jaś" pozwoliło żołnierzom wedrzeć się na teren UW. Miotaczem ognia i granatami żołnierze wybili część załogi bunkra, reszta Niemców uciekła w głąb zabudowań uniwersyteckich. PIAT zniszczył gniazdo ckm w budynku Biblioteki.

Niestety zawiodło współdziałanie z innymi oddziałami, które w tym samym czasie miały uderzyć od ul. Browarnej i od Sewerynów. Po kilku minutach zaskoczenia obrona niemiecka okrzepła. Niemcy pokryli teren przed Biblioteką gęstym ogniem broni maszynowej. Po kilkunastu minutach ustawiają lekkie działko ppanc.

Po stronie polskiej są już zabici i ranni; poległ m.in. dowódca nacierających wozów plut. pchor. "Szary Wilk". Od pl. Zamkowego słychać nadjeżdżające niemieckie działa pancerne zaalarmowane przez atakowaną załogę Uniwersytetu.

Krakowskie Przedmieście: brama główna Uniwersytetu Warszawskiego.

Widoczny bunkier ustawiono w lipcu 1944.

W tej sytuacji zastępca poległego dowódcy plutonu daje rozkaz wycofania się. Po kłopotach z uruchomieniem "Kubusia" następuje odwrót, w czasie którego samochody ostrzelano z okien gmachu Komendy Policji przy Krakowskim Przedmieściu 1. Kolumna szczęśliwie wjechała w Tamkę.

Po pierwszej akcji bojowej w "Kubusiu" postanowiono wprowadzić kilka modernizacji. Poprawiono widoczność kierowcy przez zamontowanie prostokątnej szczeliny obserwacyjnej osłoniętej wkładką ze szkła pancernego. W tym celu przysposobiono zapasową wkładkę szczeliny obserwacyjnej kierowcy wyjętą z transportera "Jaś". Ponadto w wierzchnim pancerzu kadłuba wycięto dwuczęściową, kwadratową pokrywę [otwieraną w czasie strzelania] i zamontowano małą osłonę czołową chroniącą strzelca karabinu maszynowego. Dalsze modyfikacje dotyczyły usprawnienia wsiadania i wysiadania z pojazdu. Przeprowadzono ćwiczenia, nadzorowane przez ppor. "Aspirę", które znacznie poprawiły ten newralgiczny moment walki. Szczególnie doskonalono moment wysiadania z pojazdu przez obsługi miotaczy ognia, bowiem żołnierze dodatkowo obciążeni butlami z mieszanką zapalającą mieli duże trudności z opuszczaniem "Kubusia". Starano się także ustalić plan ognia tak, aby zminimalizować martwe pola ostrzału, dość liczne w przypadku wysokiego i kanciastego pojazdu.

2 IX 1944

Powtórny atak na UW z udziałem "Kubusia" nastąpił 2 IX 1944. Tym razem pojazd miał wesprzeć oddziały kpt. "Krybara" atakujące boczną bramę na ul. Oboźnej przy ul. Słowackiego.

Kilkanaście minut po godz. 16:00 "Kubuś" skręcił z ul. Bartoszewicza w ul. Słowackiego i kierując się w stronę bramy prowadził ogień z karabinu maszynowego, ostrzeliwując stanowiska niemieckie w budynku Wydziału Chemii. Gęsty ogień niemiecki przygwoździł atakujących do ziemi. "Kubuś" próbował staranować bramę i chroniące ją zasieki, lecz odłamki granatów przebiły ogumienie. Wóz utracił zdolność manewrowania i przechylony na prawą stronę wycofał się tyłem ul. Oboźną w kierunku Krakowskiego Przedmieścia. Nie powiodła się też akcja "Szarego Wilka" atakującego bramę przy ul. Sewerynów. Przy dużych stratach własnych oddziały kpt. "Krybara" wycofały się na pozycje wyjściowe.

6 IX 1944 zgrupowanie "Krybar" pod naciskiem Niemców opuściło Powiśle. "Kubuś" pozostał w swojej "bazie wypadowej" na Okólniku. Plut. "Franc" [Franciszek Kowalewski], żołnierz Kolumny Motorowej "Wydra", otrzymał rozkaz zniszczenia samochodu. Wymontował jedynie aparat zapłonowy z przewodem wysokiego napięcia. Usunięte części wyrzucił do kanału...

W 1945, po tzw. "wyzwoleniu Warszawy", "Kubuś" nadal stał w cieniu drzew na Okólniku.

Pojazd był w dobrym stanie; nie było na nim śladów uszkodzeń czy spalenia. Wkrótce "Kubusia" przetransportowano do Muzeum Wojska Polskiego, gdzie jego rekonstrukcją zajął się jeden z jego twórców: plut. "Globus".

Rok 1945. "Kubuś" na Okólniku

Samochód pancerny "Kubuś"

wykonano w 13 dni podczas Powstania Warszawskiego:

podwozie Chevroleta, trochę blach i dwóch konstruktorów.

 

Robert Przybylski

 

Niemcy ostrzeliwując Powiśle z gmachów Uniwersytetu Warszawskiego dali się we znaki powstańcom. W dowództwie grupy "Krybar" powzięto decyzję ataku na Uniwersytet. Do tego potrzebne były opancerzone pojazdy, a zdobyto tylko jeden - niemiecki transporter półgąsienicowy. Na przełomie pierwszej i drugiej dekady sierpnia zdecydowano o budowie samochodu pancernego.

Narodziny na Tamce

W elektrowni na Powiślu znaleziono sprawne podwozie 3-tonowej ciężarówki Chevrolet 157 i trochę blach o grubości od 3 do 6 mm. Samochód przejechał do warsztatu na Tamce, gdzie "Inżynier Jan" (inż. Walerian Bielecki) dowodził budową pancerki. Po próbach na odporność blach na przebicie okazało się, że pocisk karabinowy bez problemu przebija je. Postanowiono stworzyć pancerz z dwóch warstw blachy i doświadczalnie ustalono odstęp między nimi na 6 cm. Przy takim założeniu zabrakło blach, więc na plecach ściągano je z całego miasta. Sporo materiału znaleziono w wytwórni kas pancernych przy ul. Kopernika.

"Inżynier Jan" szkicował kształt pancerza, a główny wykonawca i konstruktor "Globus" (Józef Fernik, przedwojenny pracownik Polskich Zakładów Lotniczych) przymierzał papierowe szablony do blach. Brakowało gazu do cięcia blach, elektrownia zaś nie zawsze mogła wypożyczyć elektryczną spawarkę, do której zresztą brakowało elektrod. Ochotnicy sprawnie jednak ukończyli prace. Atak na Uniwersytet zaplanowano na 23 sierpnia i do wczesnych godzin rannych tego dnia trwały prace przy samochodzie. Na pancerzu wymalowano białą farbą nazwę Kubuś, na cześć poległej żony "Globusa".

Akcja

Z braku środków technicznych pojazd miał tylko jeden właz. Do samochodu można było dostać się od dołu, po odchyleniu do wewnątrz blach. Kłopotliwe było opuszczanie auta z bronią. Załogi ćwiczyły na czas wchodzenie i opuszczania auta. Samochód miał bardzo małe wizjery i w czasie akcji prowadzący Kubusia, doświadczony kierowca warszawskich autobusów, wyrżnął w latarnię. Po pierwszym ataku zwiększono szczeliny obserwacyjne i wstawiono w nie pancerne szkło z niemieckiego pojazdu pancernego. Kubuś brał udział w powtórnym ataku na Uniwersytet 2 września. Ta akcja także się nie udała. Uszkodzony samochód pozostawiono na Okólniku. W latach sześćdziesiątych pojazd wyremontował Józef Fernik i oddał pod opiekę Muzeum Wojska Polskiego.

 

 

"Rzeczypospolita" nr 181 z dnia 05.08.2003 r.

 

WÓZ PANCERNY "KUBUŚ"
OCALAŁ POD GRUZAMI WARSZTATU

"Odgruzowując teren warsztatu samochodowego przy zbiegu ulic Tamka i Topiel zimą na przełomie 1945/46 roku, niespodziewanie odkryliśmy pod zwaliskiem powstańczy wóz pancerny "KUBUŚ". Był w dobrym stanie, bez śladów spalenia, ani też przestrzelenia ścian. Wewnątrz znajdowała się zgromadzona powstańcza broń.

Artykuł Stanisława Kopfa ps. "Malarz" pt. "Drugie narodziny "Kubusia"", opublikowany w "Biuletynie Informacyjnym" Nr 1/2003, przypomniał wydarzenia, związane z losem tego pojazdu pancernego w latach powojennych. Według dotychczas opublikowanych źródeł, wóz ten - tak, jak i transporter opancerzony "Szary Wilk", przed opuszczeniem przez oddziały powstańcze Powiśla - został przemieszczony na teren ogrodów Konserwatorium na Okólniku i tam spalony 6 września 1944 r. Wrak "Szarego Wilka" z terenu tego znikł. Natomiast wrak "Kubusia" został przeciągnięty na teren Muzeum Wojska Polskiego już po wojnie i tam w roku 1967 doprowadzony do pierwotnego stanu staraniem jego konstruktora Józefa Fernika ps. "Globus", oraz Stanisława Kopfa ps. "Malarz". W tekście tego artykułu znalazły się jednak słowa: "Mówiono także o tym, że został zniszczony już po wyzwoleniu, bo skąd się wzięły otwory po pociskach? Ktoś musiał próbować wytrzymałości pancerza".

To, co mówiono, było prawdą. Wóz pancerny "Kubuś" nie został spalony przez powstańców. W ogrodzie na Okólniku, który w czasie Powstania był bazą Kolumny Motorowej "Wydra", znalazł się dopiero zimą na przełomie lat 1945/46 i tam został zniszczony przez "nieznanych sprawców".

W relacji, udostępnionej mi przez autora, uczestnika i świadka pierwszego po wojnie odnalezienia "Kubusia", znalazłam wyjaśnienie losów tego pojazdu pancernego w okresie od 6 września 1944 r. do przełomu 1945/46. Inż. Ryszard Jasiński był w tym czasie członkiem Ochotniczej Straży Pożarnej w Piastowie, której komendantem był kpt. Tadeusz Chojnacki. Została wówczas zorganizowana spośród strażaków grupa pracowników, którzy zimą, na przełomie lat 1945/46, wzięli udział w odgruzowaniu warsztatu samochodowego w Warszawie przy zbiegu ulic Tamki i Topiel. Tą grupą kierował sam kpt. Tadeusz Chojnacki. Roboty były prowadzone przez Wydział Budowlany m.st. Warszawy pod nadzorem inż. arch. Janusza Kalbarczyka, mieszkańca Piastowa. (Był to znakomity łyżwiarz, olimpijczyk, przedwojenny i powojenny mistrz Polski w łyżwiarstwie torowym). Z ramienia Komisji Likwidacyjnej b. Armii Krajowej, która prawdopodobnie finansowała te prace, nadzorowali je: kpt. Tadeusz Janicki ps. "Czarny" - ostatni dowódca Batalionu "Miotła", oraz kpt. Zenon Jaworski - b. naczelnik Ochotniczej Straży Pożarnej w Piastowie. Oto relacja Ryszarda Jasińskiego:

Zbudowana podczas Powstania Warszawskiego w sierpniu 1944 r. w warsztacie samochodowym przy zbiegu ul. Tamki i Topiel powstańcza pancerka "Kubuś" uczestniczyła w natarciu w dniu 23.08.1944 r. na Uniwersytet Warszawski od strony Krakowskiego Przedmieście. W następnych dwóch natarciach na Uniwersytet, prowadzonych od strony ul. Browarnej, pancerka "Kubuś" już udziału nie brała z powodu przebywania w naprawie w warsztacie, w którym została zbudowana.

(...)

Prowadzony od 4 września 1944 r. z trzech stron generalny szturm oddziałów niemieckich na Powiśle północne, doprowadził w dniu 6 września do osiągnięcia przez nich dużych sukcesów na odcinku ul. Oboźnej (...) Nie mając środków na przeciwstawienie się dalszym atakom niemieckim, dowództwo Powiśla zdecydowało się na wycofanie swych oddziałów z tych terenów. Dla osłony tych oddziałów skierowano na ul. Dobrą i Solec dwa wozy pancerne Kolumny Motorowej "Wydra": "Szarego Wilka" i "Kubusia". Oddziały powstańcze, znajdujące się na terenach południowych wokół ul. Solec, szybko oderwały się od nieprzyjaciela i osłaniający je "Szary Wilk" zdołał jeszcze przebić się przez silnie ostrzeliwaną ul. Tamkę na ul. Kopernika, aby przez Okólnik dotrzeć na ul. Szczygła, gdzie został spalony przez powstańców, wobec wyczerpania jego możliwości dalszej walki.

Wycofujący się w drugiej kolejności "Kubuś", osłaniający odwrót oddziałów powstańczych od strony północnej części ul. Dobrej, już z tej drogi odwrotu nie mógł skorzystać, gdyż Niemcy - mimo rozpaczliwej obrony powstańców - opanowali górny odcinek Tamki. "Kubuś", mając przed sobą odcięty odwrót, wjechał do warsztatu przy zbiegu ulic Tamka i Topiel, gdzie powstańcy zamierzali go spalić. Nie zdążyli tego jednak zrobić, gdyż runął w tym czasie strop warsztatu, który go całkowicie zasypał.

Przedstawiona tu sytuacja wyklucza przyjęcie wersji, że "Kubuś" został spalony dnia 6 września 1944 r. w ogrodach przy ul. Okólnik. Dostępu do tego wozu pancernego powstańcy już nie mieli, gdyż leżał on przywalony gruzami warsztatu, w którym był naprawiony. Zasypanie to było jednocześnie przyczyną jego ocalenia.

Rok 1945. "Kubuś" na Okólniku

(...) Stan ten został stwierdzony na przełomie zimy 1945 i 1946 r., kiedy to osobiście uczestniczyłem w grupie pracowników przy odgruzowywaniu tego warsztatu. Podczas tych prac niespodziewanie odkryliśmy pod gruzami wóz pancerny "Kubuś", który nie posiadał żadnych śladów spalenia, ani przestrzelenia ścian. Odkryliśmy także wówczas dodatkowe, luzem rozrzucone boczne blachy osłonowe, wycięte palnikiem z jednolitego arkusza blachy i zapewne przygotowane do budowy następnego wozu pancernego. Z chwilą odkrycia "Kubusia" kpt. Tadeusz Chojnacki sprowadził do warsztatu pana Wódkowskiego, prawdopodobnie uczestnika Powstania Warszawskiego na Powiślu północnym, który potwierdził nasze przypuszczenia, że jest to powstańczy wóz pancerny "Kubuś".

Po tym wydarzeniu nasze prace przy odgruzowywaniu zostały przerwane na tydzień, kiedy po tej przerwie wznowiliśmy prace, "Kubusia" na terenie warsztatu już nie było. Jedynym śladem po naszym odkryciu pozostały cztery boczne blachy osłonowe. Potajemne usunięcie powstańczej pancerki "Kubuś" spowodowane było zapewne obawą, że władze Bezpieczeństwa w tej sytuacji mogą wstrzymać wszelkie prace na tym terenie. Z uwagi na to, że odnaleziona pancerka, pomimo przywalenia gruzem, zachowała sprawny układ jezdny, istniała jeszcze wówczas techniczna możliwość przeholowania ciężkiego wraku "Kubusia" przy pomocy drugiego pojazdu na inne miejsce postoju. Zapewne tym sposobem pancerka "Kubuś" została wówczas przeciągnięta z warsztatu przy zbiegu ulic Tamka i Topiel na teren pobliskiego ogrodu, ciągnącego się od zabudowań przy ul. Okólnik aż do ul. Instytuckiej (obecnie Leona Kruczkowskiego), będącej przedłużeniem ul. Topiel w kierunku południowym (za Tamką). Przebywał on tam do czasu jego oficjalnego odnalezienia. Właśnie w tym okresie został on tam spalony i podziurawiony kulami przez "nieznanych sprawców", gdyż uszkodzenia te zostały stwierdzone w czasie tego powtórnego odnalezienia.

(...) Ze względu na specyficzny klimat ówczesnych stosunków politycznych z nikim nigdy na temat naszego pierwotnego odkrycia powstańczej pancerki "Kubuś" na terenie warsztatu przy ul. Tamka, róg Topiel nie mówiliśmy. Możliwe, że moje obecne wyjaśnienia są jedynymi informacjami, dotyczącymi miejsca pobytu pancerki "Kubuś" w okresie od września 1944 r. do zimy 1945/46. (...) Aktualnie po dawnym warsztacie samochodowym przy zbiegu ulic Tamki i Topiel, w którym zbudowano i pogrzebano powstańczy wóz pancerny "Kubuś", nie ma żadnego śladu.

... Na tych informacjach można byłoby zakończyć historię wojenną i powojenną "Kubusia", gdyby nie dalsze sprawy, które miały związek z jego odkryciem. Okazało się, że z odkopanej z gruzów pancerki wyjęto dla celów muzealnych kilka sztuk broni konspiracyjnej produkcji. Broń ta została przewieziona do Piastowa i tymczasowo ukryta przez Aleksandra Budzyńskiego ps. "Kret". W tym ukryciu oczekiwała na nadejście czasów, kiedy będzie mogła być oficjalnie przekazana do muzeum bez obawy narażenia jej na zniszczenie, co było regułą postępowania ówczesnych władz Bezpieczeństwa. Wydarzenie to okazało się fatalne w skutkach, gdyż w zaostrzającej się sytuacji politycznej na początku 1949 roku zostali aresztowani kpt. Tadeusz Janicki i Aleksander Budzyński. W wyniku śledztwa broń, ukryta przez Aleksandra Budzyńskiego, została przez władze Bezpieczeństwa odnaleziona. W oparciu o ten fakt zbudowano fantastyczny fikcyjny akt oskarżenia, w wyniku którego kpt. Tadeusz Janicki został skazany na dwukrotną karę śmierci, zamienioną w 1950 r. na dożywotnie więzienie, zaś Aleksander Budzyński na 15 lat więzienia. Kpt. Tadeusz Janicki został zwolniony z więzienia w 1956 r., a w 1999 r. wszystkie, wydane na niego wyroki zostały uznane za nieważne. Aleksander Budzyński został zwolniony z więzienia w 1955 r., unieważnienie wydanego na niego wyroku nastąpiło w roku 1993.
Odnaleziony powtórnie powstańczy wóz pancerny "Kubuś" został przekazany do Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie, a w roku 1967 doprowadzony do pierwotnego stanu, staraniem swego pierwszego konstruktora Józefa Fernika ps. "Globus" oraz Stanisława Kopfa ps. "Malarz". Stanowi unikalny przedmiot podziwu i wzruszenia zwiedzających ekspozycję powstańczej broni.
Na podstawie relacji Ryszarda Jasińskiego opracowała Janina Kulesza-Kurowska
Dziękuję inż. Ryszardowi Jasińskiemu za udostępnienie mi swej relacji, którą umieścił w nie opublikowanej dotychczas pracy zbiorowej pt. "Piastowskie Wspomnienia", szeroko ujmującej udział mieszkańców Piastowa w walkach o wolność Polski na różnych frontach i na wielu szlakach bojowych w czasie II wojny światowej i w pierwszych latach powojennych.

Janina Kulesza-Kurowska
 

Odnowiony...