więcej o Jagdpanzer 38(t) "Hetzer" >>>>>

Działo pancerne Jagdpanzer 38(t) "Hetzer" weszło do historii Powstania Warszawskiego jako jeden z nielicznych niemieckich pojazdów pancernych przejętych przez oddziały AK.

2 VIII 1944 rano [pomiędzy godz. 6°° a 7°°], w czasie walk o Pocztę Główną na plac Napoleona wjechały z ulicy Świętokrzyskiej dwa niemieckie działa pancerne...

Jedno z dział [I] skręciło w ul. Moniuszki, drugie [II] pojechało w kierunku ul. Szpitalnej, gdzie zostało zaatakowane granatami i butelkami zapalającymi u wylotu ul. Szpitalnej na pl. Napoleona, na wysokości kamienicy Lewenfisza [pl. Napoleona 1 róg Boduena 6 róg Sienkiewicza 1], podczas trwającego właśnie szturmu na Pocztę Główną.

Wóz [I], który skręcił w Moniuszki, ulicami Jasną i Sienkiewicza powrócił na plac Napoleona i uciekł ul. Warecką w kierunku Nowego Światu.

Opis zdobycia działa podają Lech Gajdowski, Helena i Andrzej Rudzińscy: "Dziennik Powstania Warszawskiego" - walki obronne IV Rejonu "Śródmieście" od 1.08. do 2.10.1944. "Dzieje Najnowsze" nr 3-4/1984:

[...] bije niemiłosiernie, armata pluje pociskami, powietrze drży od łoskotu żelastwa i wybuchów. Słychać nawoływanie od bram: "Tank idzie, tank idzie!". Ku wylotowi Szpitalnej posuwają się ludzie z butelkami z benzyną; wyłania się zza rogu żelazna bryła. Ludzie klęczący podrywają się nagle, pada jedna butelka, druga, trzecia... i oklaski, i krzyk dzikiej radości - tank płonie. Słup dymu i ognia - warkot motoru milknie. Po chwili dym rozchodzi się, płomień gaśnie. Olbrzym stoi nieruchomy. Słychać wyraźnie chroboty wewnątrz - obsługa w środku [...] chce uruchomić motor. W międzyczasie ktoś wszedł na niski dom Lombardu. Celuje nowymi butelkami, spokojnie, bez lęku, choć Niemcy rozpoczęli ostrzał z ckm [...]. Butle padają obok, płonie benzyna na jezdni. Wreszcie tank unieruchomiono. W tym momencie, mimo że lufa ckm zieje ogniem, podbiega mała dziewczynka z dwiema butelkami do mężczyzny klęczącego w załomie muru na rogu ulicy, podaje butle. I dzieci, i dorośli bez żadnego lęku - co za nastrój! Mężczyzna zrywa się, mierzy chwilę i na idący tank rzuca [butelkę] i potwór staje w płomieniach, strzela z armaty i karabinu, klekocze urywanie, motor staje. Znów okrzyk entuzjazmu: "Wyłaźcie! Komm, łajdaki, złodzieje!" Milknie wszystko. Coraz więcej butli spada na Niemców, zamkniętych pod klapą żelaznej maszyny, ogień płonie. Wreszcie ustaje wszystko. Ludzie zbliżają się do bryły rozpalonego żelastwa. Tank zdobyty. Niemcy spalili się. Entuzjazm niesłychany [...].

Adam Borkiewicz opisuje tą akcję lakonicznie...

Wczesnym rankiem od Nowego Światu ulicą Świętokrzyską wtoczyły się na plac dwa czołgi, zawracając koło "Prudentialu" ku Szpitalnej. Między ulicami Moniuszki i Sienkiewicza obrzucili je butelkami powstańcy z 1. kompanii batalionu "Kiliński". Jeden z czołgów zaczął płonąć, wyskakującą obsługę wystrzelano. Unieruchomiony czołg umieszczono na barykadzie.

Adam Borkiewicz: "Powstanie Warszawskie 1944. Zarys działań natury wojskowej", Warszawa 1957, str. 107

Zdobyte działo wzbudzało nie lada sensację...

Nieco inaczej przedstawia te wydarzenia Lesław M. Bartelski *:

Od świtu 2 sierpnia powstańcy ze zgrupowania "Kiliński" szykowali się do ponownego uderzenia na gmach Poczty Głównej. O 6.00 rano Niemcy wjechali w ulicę Świętokrzyską od Nowego Światu dwoma wozami bojowymi, przed nimi żandarmi pędzili kilkadziesiąt kobiet, mających służyć za żywą osłonę akcji. Chłopcy "Leliwy" rozproszyli eskortę, czołgi poszły jednak naprzód. Przy ulicy Sienkiewicza pierwszy z nich zaczął płonąć, podpalony butelkami z benzyną ciśniętymi przez żołnierzy 163 plutonu. Załoga próbowała zbiec, dwóch Niemców zastrzelono, trzeciemu udało się dopaść budynku poczty.

Wspomina dowódca "Kilińskiego" rtm. Leliwa-Roycewicz **:

Najmocniejsza broń niemiecka w warunkach walki w mieście okazała się bezradna. Żołnierze nasi uwierzyli i przekonali się naocznie, że butelka zapalająca w walce z czołgiem jest skuteczną bronią. Zniszczenie tego czołgu ogromnie wzmocniło ducha walki u moich chłopców i przyczyniło się do poprawy nastroju oddziałów atakujących Pocztę Główną. Kryzys walki został przełamany.

I dalej Lesław M. Bartelski:

Moment entuzjazmu po zwycięskiej potyczce wykorzystał rtm. "Leliwa" i poderwał swoich podkomendnych do kolejnego natarcia. Jednocześnie ludność cywilna, zawezwana przez powstańców, zaczęła wznosić barykady na placu Napoleona i pobliskich ulicach oraz przebijać otwory w ścianach piwnic celem zrobienia podziemnych przejść. [...] Niemcom przyszła odsiecz z "dzielnicy policyjnej", którą przysłał płk Geibel. Pojawiły się transportery opancerzone, ciężarówki i czołgi. Jeden z nich, obrzucany bezskutecznie butelkami, stanął trafiony dwoma granatami ręcznymi przy ulicy Boduena 2. Sukces ten przypadł powstańcom oddziału "Kedyw Kolegium C" por. "Wiktora" - Edwarda Paszkowskiego, wcielonego później do "Kilińskiego" jako 8 kompania.

* Lesław M. Bartelski: Powstanie Warszawskie, Warszawa 1988, str.71-72

** Henryk Leliwa-Roycewicz: Batalion AK "Kiliński" w Powstaniu Warszawskim, Londyn 1979

Śródmiejscy mechanicy jeszcze kilka dni łudzili się, że ich praca nie pójdzie na marne...

Szczęśliwi zdobywcy...

Zdobywcami działa byli żołnierze z kompanii Kedywu "Kolegium C" [3 VIII kompania włączona do baonu "Kiliński"] oraz żołnierze z 1. i 2. kompanii batalionu "Kiliński". Wieczorem wóz odholowano i "wmontowano" w barykadę oddzielającą plac Napoleona od ul. Szpitalnej, zbudowaną pomiędzy ulicami Sienkiewicza i Boduena.

5.VIII.1944 "Chwaty" [m.in. st. sierż. "Wilk" Franciszek Jabłoński, ppor. "Asko", strz. "Franek" Stefan Brzuska] - żołnierze Oddziału Osłonowego Wydziału Propagandy BiP, przy pomocy ciężarówki i autobusu odholowali wóz na dziedziniec Poczty Głównej [moment holowania został uwieczniony przez operatora powstańczej Czołówki Filmowej]. Przeprowadzone tam dokładne oględziny działa wykazały, że pomimo sporych uszkodzeń elementów wyposażenia i osprzętu, dokonanych przez ogień [d-ca "Chwatów" por. "Sawa" Zygmunt Ziółek, ocenił je na 70%], naprawa nie przekroczy możliwości technicznych powstańczych mechaników. W tym celu wykorzystano narzędzia i materiały z dobrze zaopatrzonego niemieckiego warsztatu samochodowego Poczty Głównej oraz pomoc wysoko wykwalifikowanego spawacza "wypożyczonego" z Elektrowni na Powiślu. Prace naprawcze prowadzono na dziedzińcu poczty i w tunelu bramy od ul. Wareckiej.

Mechanikom po kilku dniach udało się wyremontować działo. "Chwat" - bo taką nazwę nadali mu powstańcy - był praktycznie gotowy do walki 14.VIII.1944. Pozostał jednak na terenie Poczty Głównej, gdyż jego użycie w innych częściach miasta wiązało się z koniecznością  rozbiórki wielu barykad, na co dowódca sił powstańczych Warszawy płk. "Monter" nie chciał się zgodzić.

Pierwszy z lewej w tle por. Zygmunt Ziółek "Sawa" - zastępca szefa Podwydziału Propagandy Mobilizacyjnej "Rój" BIP KG AK. Na pierwszym planie z lewej Lech Sadowski "Wasyl" - komendant kwatery bojowej Wydziału III Propagandy Komendy Głównej AK, d-ca "Chwatów". W furażerce płk. dypl. Antoni Chruściel "Monter" - Komendant Okręgu Warszawa AK i dowódca całości sił powstańczych. Obok z prawej Tadeusz Żenczykowski "Kania" - szef Wydziału Propagandy.

"Chwat" był trzymany w rezerwie. Na początku września budynek Poczty Głównej został zbombardowany i "Chwata" przysypały gruzy...

"Chwat" jako element barykady na ul. Szpitalnej

Ulica Szpitalna, widok w kierunku Brackiej

ul. Szpitalna przy Wareckiej, w tle Poczta Główna.

Barykada na ul. Szpitalnej

W tle widoczny Prudential

Dane taktyczno-techniczne Jagdpanzer 38 [t] "Hetzer"

 

załoga: 4 osoby

ciężar: 16 t

długość: 6,27 m (kadłub 4,87 m)

szerokość: 2,63 m 

wysokość: 2,1 m

prześwit: 0,38 m 

pancerz:

- przód: 60 mm,

- boki, tył, góra i dno: 20 mm. 

uzbrojenie: 

- działo 7,5 cm Pak 39 L/48 kaliber 75 mm / 41 naboi

- karabin maszynowy: MG-34 lub MG-42 kaliber 7,92 mm / 1200 naboi

prędkość maksymalna:

droga - 42 km/h

teren - 25 km/h

zasięg:

droga - 180 km

teren - 130 km

zbiornik paliwa: 320 l

silnik: gaźnikowy, 4-suwowy, 6-cylindrowy, górnozaworowy, chłodzony wodą

typ silnika: PRAGA epa AC 2800 

moc 160 KM

pojemność 7754 cm³

pokonywanie przeszkód:

- wzniesienia 25°

- ściany 65 cm

- brody: 110 cm

- rowy: 170 cm

Do odholowania działa wykorzystano zdobyczną ciężarówkę i autobus.

Na płycie czołowej pojawił się napis "Chwat", który miał być zmieniony; początkowo na "Szare Szeregi", później na "Kiliński" - na cześć oddziałów, które zdobyły działo. Nie zrobiono jednak tego. Powodów zapewne było kilka, ale chyba najważniejszym był spadek zainteresowania działem stojącym bezczynnie na podwórzu Poczty Głównej. Zarówno dowództwo Śródmieścia-Północ ["Sławbor"] jak i sam dowodzący Powstaniem Warszawskim komendant "Monter", nie wykazali inicjatywy bojowej, beztrosko odkładając zdobyte działo do lamusa. Przecież można je było wykorzystać w odzyskaniu kontroli nad pobliskimi alejami Jerozolimskimi lub Krakowskim Przedmieściem. Nie zrobiono tego. Dziś można sobie jedynie "pogdybać"... Czy gdyby "Chwata" ustawiono jako element barykady w Alejach, to nadal - tak bezkarnie - byłyby patrolowane przez oddziały niemieckie, w tym 4. wschodniopruski pułk grenadierów? Oczywiście te pytania pozostaną bez odpowiedzi...

Dziedziniec Poczty Głównej

"Chwat" na podwórzu Poczty Głównej. Z tyłu widoczne samochody pocztowe zdobyte 2 VIII.

St. sierż. "Wilk" - główny mechanik

Mechanik NN i st. sierż. "Wilk"

Dziedziniec Poczty Głównej, przed frontem "Chwatów" płk. "Monter" przyjmuje meldunek o wyremontowaniu i gotowości bojowej zdobytego działa. W głębi za "Monterem" stoją od lewej: płk Jan Rzepecki "Prezes", por. Zygmunt Ziółek "Sawa". W środku kadru dowódca "Chwatów" por. Lech Sadowski "Wasyl". Za szeregiem widoczny agregat spawalniczy, używany w czasie remontu, wypożyczony z Elektrowni.

Do dziś po "Chwacie" pozostało jedynie koło jezdne, eksponowane w Muzeum Wojska Polskiego w Forcie Czerniakowskim... Foto: Marek Jaszczołt - dzięki!

Tajemniczy finał...

"Chwat" w ruinach Poczty Głównej.

Wiosną 1946 pojazd ponownie wypłynął na światło dzienne... Wtedy to właśnie, w jednym z wydań "Polskiej Kroniki Filmowej" pokazano migawki z odgruzowania Poczty Głównej. "Chwat" został wydobyty z gruzów w czasie ekshumacji poległych żołnierzy baonu "Kiliński" - ciągnięty na linach przez jeńców niemieckich. Pod wrakiem znaleziono ciało powstańca...

Pojazd odtransportowano przez al. Jerozolimskie do Muzeum Wojska Polskiego, gdzie był eksponatem do roku 1947 lub 1948... Lecz dla komunistów był niewygodnym, namacalnym dowodem heroizmu powstańczej Warszawy. Co się z nim później stało? Sprawa nie jest wyjaśniona. Można jedynie spekulować, że trafił do huty i zakończył "żywot" jako... kosa, żyletka lub lemiesz pługa.

Jedyne, co pozostało po "Chwacie" to, koło które jest eksponatem Muzeum Wojska Polskiego na Sadybie. Tak dbamy o naszą historię...